Aktualności » Pruszkowska klątwa zdjęta
10-04-2013r.

Piłkarze Wisły odrabiają ligowe zaległości. Dziś naszym wyjazdowym rywalem był Znicz Pruszków.

Spotkanie obie drużyny rozpoczęły spokojnie i żadna nie mogła narzucić swojego stylu gry. Prawdą jest, że ciężko było przeprowadzać składne akcje, gdyż boisko w Pruszkowie jest w fatalnym stanie – nierówne i pełne piaszczystych dziur.


Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze, jednak piękny strzał z 20 metrów Zapaśnika w znakomitym stylu obronił Szczepankiewicz.


W 12 minucie kapitalną akcję przeprowadzili Nafciarze. Burkhardt fenomenalnie wypuścił Janusa, który znalazł się sam na sam z bramkarzem, spokojnie minął go i umieścił piłkę w pustej bramce.


W 26. minucie czerwoną kartkę dostał Jędrzejczyk, który tuż przed linią pola karnego sfaulował wychodzącego sam na sam z bramkarzem Hiszpańskiego.


W drugiej połówce grający bardzo ambitnie gospodarze próbowali wyrównać stan spotkania, ale większość akcji kończyła się na dobrze dysponowanych obrońcach Wisły i naszym młodm bramkarzu.

Wiślacy groźnie kontowali próbując strzelić drugą bramkę i tym samym rozstrzygnąć losy meczu. Sztuka ta udała się w 81. minucie, gdy Grudzień popisał się przepiękną indywidualną szarżą zakończoną pewnym uderzeniem.


Tuż przed końcem meczu oglądaliśmy najładniejszą akcję spotkania. Najpierw Krzywicki sklepał piłkę z Grudniem, ten błyskawicznie zagrał do wbiegającego w pole karne Sekulskiego, który sprytnym uderzeniem pokonał bramkarza gospodarzy po raz trzeci.

 

Jeszcze w ostatniej minucie piłka po strzale Krzywickiego zza pola karnego otarła się o poprzeczkę i prawie 40-letnia wiślacka  niemoc w meczach w Pruszkowie została w pięknym stylu przełmana.