Niepokonany od 6. kolejek, nie ukrywający ambicji pierwszoligowych Pelikan był dziś rywalem naszego zespołu w walce o cenne punkty, których kompletu nigdy nam się nie udało wcześniej w Łowiczu zdobyć.
Przez godzinę mecz toczył się zdecydowanie pod nasze dyktando.
Najpierw Filip Burkhardt uderzył w słupek, później Marcin Krzywicki był dwukrotnie bliski zdobycia gola, aż w końcu kapitalny strzał z 25. metrów Burkhardta, zastępującego dziś w środku pola pauzującego za żółte kartki Bartłomieja Sielewskiego, dał Wiśle zasłużone prowadzenie.
Pierwszy celny strzał gospodarzy, znakomicie, instynktownie obroniony przez Daniela Szczepankiewicza, zanotowaliśmy w doliczonym czasie gry pierwszej odsłony.
Po przerwie w dalszym ciągu kontrolowaliśmy przebieg spotkania.
W 59. minucie wprowadzony kilka minut wcześniej na boisko Tomasz Grudzień znakomicie zagrał do Krzysztofa Janusa, który podobnie jak w Pruszkowie spokojnie wyprzedził stoperów i pewnym, silnym strzałem z lewej nogi umieścił piłkę w bramce.
Wydawało się, że jest już po meczu, bo gospodarze w dalszym ciągu wyraźnie nie mieli pomysłu na zbliżenie się do naszej bramki, poza dyktowanymi seryjnie rzutami wolnymi.
Niestety w 62. minucie katastrofalny błąd popełnił Szczepankiewicz, który w zupełnie nie groźniej sytuacji podał piłkę Rafałowi Kujawie, a ten nie omieszkał skorzystać z tego prezentu.
I zaczęła się nerwówka.
Bezradny dotychczas Pelikan dostrzegł swoją szansę na wywalczenie punktu i wszystkimi siłami ruszył do natarcia.
Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej w 80. minucie, gdy drugą żółtą, a w efekcie czerwoną zobaczył tradycyjnie walczący jak lew Jacek Góralski.
W osłabieniu też stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką Mariusza Różalskiego, a najbliżej podwyższenia wyniku na 3:1 byliśmy w 83. minucie po akcji Łukasza Nadolskiego.
Ale Pelikan nacierał coraz mocniej. Na szczęście Szczepankiewicz interwencjami w końcówce spotkania, zwłaszcza trzema w ostatniej akcji meczu, zrehabilitował się za wcześniejszy koszmarny błąd i ten trudny, skomplikowany na własne życzenie mecz, zakończyliśmy zwycięsko.
Dziękujemy władzom Pelikana za zezwolenie naszym kibicom na wejście w komplecie na sektor gości.
Pelikan Łowicz - Wisła Płock 1:2 (0:1)
0:1 Filip Burkhardt 30. (asysta Marcin Krzywicki)
0:2 Krzysztof Janus 59. (asysta Tomasz Grudzień)
1:2 Rafał Kujawa 62. (podanie od Daniela Szczepankiewicza)
Pelikan: Różalski - Kowalczyk (86. Jackiewicz), Dremluk, Brodecki, Ceglarz - Wyszogrodzki, Łakomy, Pomianowski (70. Bojańczyk), Adamczyki, Solecki, Kujawa.
Wisła: Szczepankiewicz - Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona - Janus, Góralski, Burkhardt (75. Zembrowski), Dziedzic, Hiszpański (58. Grudzień) - Krzywicki (79. Sekulski).
Żółte kartki: Kowalczyk, Pomianowski, Łakomy - Hiszpański, Góralski (2), Janus.
Czerwona kartka: Góralski (80. za drugą żółtą)
Sędziował: Michał Woś (KS Zamość)
Widzów: ok. 1 100 (z Płocka 207)
BRAMKI Z ŁOWICZA (przepraszamy za słabą jakość nagrania, ale takie otrzymaliśmy od portalu transmitującego mecz)
Historia meczów Wisła - Pelikan








