Aktualności » Walka, walka... kolejna porażka
14-03-2014r.

Nie w takim stopniu jak jesienią, ale mecz Wisły z Arką był znów, zwłaszcza w drugiej połowie, dobrym widowiskiem, toczonym w znakomitej atmosferze futbolowego święta. Kto wybrał się dziś na piękny, gdyński stadion miejski z pewnością tego ani przez moment nie żałował.

Wisła do meczu przystąpiła w teoretycznie najsilniejszym składzie - z powracającym po pauzie za kartki Cezarym Stefańczykiem i mającym wciąż liczne szwy na głowie Pawłem Magdoniem. Na boisko wyszedł również Jacek Góralski, który na jednym z ostatnich treningów złamał nos i doznał wstrząsu mózgu. Nasz największy „wojownik”, który nie chciał słyszeć o pauzie na leczenie poważnego urazu, rwał się do gry i był jednym z najlepszych aktorów dzisiejszego widowiska.

Pierwsza połowa była wyrównana i przypominała długimi momentami partię szachów. Oba zespoły okazywały sobie duży respekt i próbowały wybadać siły, nie stworzając bardzo klarownych sytuacji, choć groźnie pod obiema bramkami było kilkakrotnie.

 

Ale po przerwie to Wisła ruszyła do ataku i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 47. minucie gola, po akcji Filipa Burkhardta pięknym strzałem z dystansu zdobył Piotr Wlazło.
 

Niestety chwilę później Arka wyrównała, gdy do naszej siatki trafił głową niepilnowany Bartosz Ślusarski.
 

Po wyrównaniu w dalszym ciągu to Wisła miała więcej z gry, przeważała, zdominowała zupełmnie środek pola, gdzie królował  Góral, wspierany przez Welo oraz Burego i szukała okazji do ponownego wyjścia na prowadzenie. A gospodarze nastawiali się jedynie na kontry.


Po wzajemnej wymianie ciosów zanosiło się na podział punktów, gdy gola zdobył fenomenalnym strzałem zza pola karnego Mateusz Szwoch.

Jeszcze w końcówce ambitni nafciarze mieli okazje do wywalczenia remisu, ale nie potrafili ich wykorzystać.


Drugie wiosenne spotkanie kończymy bez zdobyczy punktowych, chociaż w obydwu byliśmy co najmniej równorzędnym rywalem dla zespołów nie ukrywających ambicji ekstraklasowych. Marnym pocieszeniem są niezwykle pozytywne opinie kibiców i piłkarzy Arki, którzy bardzo chwalili nas za grę.

Warta podkreślenia jest także znakomita frekwencja i postawa naszych fanów, którzy w rzadko spotykanej na pierwszoligowych boiskach (a także NIESPOTYKANEJ W ŻADEJ INNEJ DYSCYPLINIE SPORTU NA TYM POZIOMIE) liczbie pojawili się w Gdyni i tak jak zespół - godnie bronili honoru Płocka. Dziękujemy!

Kolejnym rywalem naszego zespołu będzie ROW Rybnik. Mecz rozpocznie się na stadionie Wisły w sobotę 22. marca o godz. 17.

Arka Gdynia - Wisła Płock 2:1 (0:0)

0:1 Piotr Wlazło 47.
1:1 Bartosz Ślusarski 50.
2:1 Mateusz Szwoch 81.
Arka: 13. Michał Szromnik (59, 24. Jakub Miszczuk) - 27. Sławomir Cienciała, 28. Kamil Juraszek, 3. Krzysztof Sobieraj, 20. Marcin Radzewicz - 16. Adrian Budka (80, 8. Marcus Vinícius), 19. Michał Rzuchowski, 14. Mateusz Szwoch, 18. Bartosz Ślusarski, 7. Piotr Tomasik (72, 9. Tomasz Kowalski) - 22. Arkadiusz Aleksander.
Wisła:
87. Seweryn Kiełpin - 20. Cezary Stefańczyk, 23. Paweł Magdoń, 5. Bartłomiej Sielewski, 16. Fabian Hiszpański (88, 9. Łukasz Sekulski) - 7. Krzysztof Janus (68, 22. Łukasz Kacprzycki), 18. Piotr Wlazło (86, 10. Janusz Dziedzic), 4. Jacek Góralski, 25. Filip Burkhardt, 8. Paweł Kaczmarek - 11. Marcin Krzywicki.
żółte kartki: Sobieraj - Dziedzic, Kaczmarek.
sędziował: Paweł Malec (Łódź).
widzów: ok. 6 500 (ok. 300 z Płocka)

O historii meczów z Arką można przeczytać w naszym ARCHIWUM.

 

 BRAMKI ORANGE SPORT

 

\