4 października 2014 r. będzie dla Wisły datą historyczną, bowiem pierwszy raz udało nam się zwyciężyć z Widzewem w Łodzi.
Po porażce z Arką Gdynia w poprzedniej kolejce piłkarze Wisły chcieli wrócić na właściwe tory i wywalczyć ważne ligowe punkty. Ale trafili na rywala, który również był mocno zdeterminowany i żądny przerwania fatalnej ligowej passy.
Szkoda, że mecz toczył się w atmosferze sparingu. Kibice gospodarzy, których, jak na ten klub było wyjątkowo mało, skoncentrowali się na protestach kierowanych pod adresem właściciela i tylko raz w drugiej połowie pokazali jak znakomitym miejscem do dopingu jest stadion przy Al. Piłsudskiego.
W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy atrakcyjnego futbolu. Spotkanie miało fazy - inicjatywę przejmował Widzew, chwilę później do głosu dochodziła Wisła, ale sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Najbliżej gola był do przerwy Piotr Wlazło, który po dośrodkowaniu Łukasza Kacprzyckiego minął się z piłką tuż przed bramką.
W przerwie w obu szatniach było burzliwie, ale bardziej zmotywowani na drugą odsłonę wyszli wiślacy, którzy już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry powinni objąć prowadzenie, niestety Belo przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy. Nafciarze z minuty na minutę przejmowali inicjatywę. Nasi piłkarze długo utrzymywali się przy piłce, stwarzali ciekawe akcje kombinacyjne i często wędrowali w pole karne przeciwników. Bramka była coraz bliżej, ale szczęście długo nam nie sprzyjało, nawet wtedy gdy w sytuacji sam na sam był Jacek Góralski.
W końcu nadeszła historyczna, 76. minuta spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kacprzyckiego do piłki ruszył Marko Radić i pewnym strzałem głową pokonał Hamzicia.
Nafciarze po zdobyciu bramki kontrolowali przebieg gry i nie pozwalali Widzewowi na zbyt wiele. Dodatkowo czerwona kartka w 81. minucie totalnie podcięła skrzydła zawodnikom z Łodzi, którzy nie potrafili stworzyć sobie klarownej sytuacji już do ostatnich minut spotkania.
Ekipa Marcina Kaczmarka, specjalizująca się pobijaniu klubowych rekordów i pokonywaniu niemocy, osiągnęła kolejny historyczny sukces, pokonując Widzew w Łodzi, co nigdy wcześniej żadnemu naszemu zespołowi się nie udało.
Po chwilowej radości rozpoczynamy przygotowania do kolejnego, niezwykle ważnego meczu. W sobotę 11. października o godz. 16. naszym przeciwnikiem będzie mająca nóż na gardle Miedź Legnica.
Zapraszamy wszystkich kibiców na trybuny.
Widzew Łódź - Wisła Płock 0:1 (0:0)
0:1 Marko Radić 76.
Widzew: 1. Dino Hamzić - 6. Piotr Mroziński, 18. Krystian Nowak, 4. Rafał Augustyniak, 3. Cristian del Toro (79, 25. Damian Warchoł) - 16. Konrad Wrzesiński, 33. Bartłomiej Kasprzak, 8. Dimitrije Injac, 20. David Kwiek (71, 21. Boris Došljak), 10. Mateusz Broź (60, 24. Mateusz Janiec) - 17. Mariusz Rybicki.
Wisła: 87. Seweryn Kiełpin - 20. Cezary Stefańczyk, 5. Bartłomiej Sielewski, 14. Marko Radić, 16. Fabian Hiszpański - 7. Krzysztof Janus (90, 8. Paweł Kaczmarek), 4. Jacek Góralski, 3. Maciej Kostrzewa, 18. Piotr Wlazło (60, 10. Piotr Ruszkul), 22. Łukasz Kacprzycki (77, 2. Patryk Stępiński) - 41. Dimitar Iliev.
żółte kartki: Kwiek, Wrzesiński, Kasprzak, Augustyniak - Kostrzewa, Wlazło.
czerwona kartka: Kasprzak (81. minuta, za drugą żółtą).
sędziował: Dawid Bukowczan (Żywiec)

