Specjalnie dla osób, które nie miały okazji przeczytać wywiadu z naszym zawodnikiem Kamilem Rozmusem publikujemy rozmowę na naszej stronie internetowej. Wywiad ukazał się w ostatnim numerze Czasu Wisły. Zapraszamy do lektury.

imię i nazwisko: Kamil Rozmus; data i miejsce urodzenia: 13 stycznia 1994, Szczebrzeszyn; wzrost / waga: 178cm / 72kg; pozycja: boczny obrońca; pseudonim: Rosół; poprzedni klub: Legia Warszawa; ulubiony polski zespół piłkarski: Wisła Płock; klub zagraniczny: Real Madryt; trzy najmocniejsze ligi według Kamila: angielska, niemiecka, hiszpańska; piłkarski idol: Sergio Ramos; kolor: fioletowy; owoc: mango; kuchnia: polska; marka samochodu: Lexus; wymarzone miejsce na wakacje: Hawaje; muzyka: każdy rodzaj.
Boczny obrońca w gotowości.
Jego pasją jest historia i finanse. Lubuje się w tenisie i piłce ręcznej a w wolnym czasie czyta czasopisma historyczne. Planuje też powrót na studia. Dodać należy, że przez cztery sezony występował w barwach Legii Warszawa. Poznajcie Kamila Rozmusa.
Czas Wisły: Czy w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie?
Kamil Rozmus: Coś w tym jest (śmiech). W Szczebrzeszynie się tylko urodziłem. Pierwsze dwanaście lat mojego życia spędziłem natomiast w Zamościu, tam się wychowałem.
Czas: Twój piłkarski chrzest nie odbył się więc w drużynie Roztocza Szczebrzeszyn.
Kamil: Przygodę z piłką rozpocząłem w AMSPN Hetmanie Zamość. Z tym zespołem na arenie wojewódzkiej odnosiliśmy największe sukcesy. Przez cztery lata byliśmy drużyną niepokonaną. Po kilku latach gry w Zamościu, kiedy zakończyłem edukację w gimnazjum i wybierałem się do liceum pojawiła się oferta ze stołecznej Legii. Przeniosłem się więc do Warszawy na kolejne cztery lata.
Czas: Masz na koncie kilka sukcesów w barwach klubu z Łazienkowskiej.
Kamil: Jako zawodnik Legii Warszawa zdobyłem wicemistrzostwo Polski juniorów młodszych oraz mistrzostwo Polski juniorów starszych.
Czas: Po pewnym czasie zdecydowałeś się jednak zamienić gród syrenki na byłą stolicę naszego kraju, czyli na Płock.
Kamil: Rok temu kończył mi się kontrakt z Legią. Zaproponowali mi przedłużenie, jednak na warunkach sportowych dalekich od moich oczekiwań. Postanowiłem wtedy zmienić klub. Byłem bardzo bliski przejścia do Wisły, ale tej z Puław. Szykowałem się już na wyjazd i start rozgrywek z tym zespołem, jednak wieczorem, dzień przed wyjazdem, zadzwonił do mnie mój menedżer. Poinformował mnie, że jest możliwość wzięcia udziału w testach w Wiśle Płock, która odbywała zgrupowanie w Grodzisku Wielkopolskim. Wisła grała w wyższej klasie rozgrywkowej, poza tym słyszałem, że jest to klub z tradycjami, poukładany a poziom zarówno sportowy, jak i organizacyjny jest na wysokim poziomie. Zadecydowałem, że skorzystam z tej szansy i udam się na testy do drużyny z Płocka.
Czas: Powiedziałeś, że przed przyjściem do Płocka słyszałeś, że Wisła jest klubem poukładanym, organizacyjnie i sportowo. Co powiedziałbyś teraz, po tych kilkunastu miesiącach spędzonych na Łukasiewicza 34?
Kamil: Pozwolę sobie porównać Wisłę z moim poprzednim klubem, czyli Legią II Warszawa. Poziom sportowy w Płocku jest na pewno dużo wyższy. Jeśli chodzi o organizację czy infrastrukturę to funkcjonuje to na podobnym poziomie.
Czas: A jak żyje Ci się w Płocku po przeprowadzce z dużo większej Warszawy?
Kamil: Dwanaście lat mieszkałem w Zamościu, potem trzy lata spędziłem w Lublinie, gdzie uczęszczałem do gimnazjum. Potem była Warszawa. Porównując miasta, w których dotychczas mieszkałem mogę stwierdzić, że widać, że Płock jest miastem bogatym. Niczego tutaj nie brakuje. Pojawiają się nowe inwestycje, jak chociażby nowy dworzec kolejowy czy wiadukt. Mocno doceniam fakt, że Płock się rozwija. Moje rodzinne miasto Zamość jest w mojej ocenie nieco ładniejsze. Tam nastawiają się głównie na turystykę i miasto rozwija się w tym kierunku. Jeśli chodzi o Warszawę, to jest to miejsce bardzo tłoczne. Mnie, jako introwertyka, nie za bardzo to odpowiadało. Oczywiście jest tam mnóstwo możliwości do spędzenia wolnego czasu, czy to w gronie przyjaciół, czy kulturalnie. W Warszawie studiowałem przez rok finanse i rachunkowość na Uniwersytecie Warszawskim. Niestety musiałem przerwać naukę, ponieważ wyprowadziłem się ze stolicy.
Czas: Finanse i rachunkowość? Może minąłeś się z powołaniem?
Kamil: Interesują mnie tematy związane z polityką, gospodarką czy historią. Staram się też regularnie czytać tygodniki polityczne, miesięczniki historyczne. Takie są moje zainteresowania. Dla mnie to jest naturalne, chcę po prostu wiedzieć, co dzieję się obecnie i co działo się w moim kraju.
Czas: Ulubiony okres w historii Polski?
Kamil: Jeśli chodzi o okres, który najbardziej mnie porusza, to jest to II wojna światowa. Staram się też czytać o każdym okresie w historii, począwszy od starożytności, a skończywszy na czasach współczesnych. Zdaję sobie sprawę, że to, co jest napisane w gazetach czy miesięcznikach historycznych czasem trzeba przyjmować z przymrużeniem oka. Wiadomo, że każdy wyciąga różne wnioski a historyków i ich ocen na konkretne tematy jest wiele.
Czas: A może historia sportu?
Kamil: Historia raczej nie, jednak generalnie interesuję się sportem i nie jest to jedynie piłka nożna. Często oglądam mecze siatkarzy czy piłkarzy ręcznych. Zdarza mi się też śledzić relacje z kortów tenisowych.
Czas: Co byś robił, gdybyś nie został piłkarzem? Miałeś jakieś marzenia poza piłką nożną?
Kamil: Prawda jest taka, że zawsze chciałem zostać piłkarzem i od początku mnie do tego ciągnęło. Myślałem też, że mógłbym zostać nauczycielem biologii. Zdawałem ten przedmiot na maturze. Ewentualnie coś związanego z finansami – PKB, obrót papierami wartościowymi, giełda. To jest coś, czym mógłbym się zająć, jeśli oczywiście miałbym do tego odpowiednią wiedzę. Póki co jeszcze jej nie posiadam. Bardzo chciałbym wrócić na studia. Być może od września uda mi się to po części zrealizować poprzez studia internetowe. Mam trochę czasu po zajęciach treningowych, który często trwonię zbyt łatwo. Dlatego chciałbym to wykorzystać w bardziej pożyteczny sposób. Chciałbym się rozwijać nie tylko pod względem sportowym.
Czas: Na koniec pytanie związane już tylko i wyłącznie z piłką nożną i Wisłą Płock. Czy będziemy w czerwcu cieszyć się z upragnionego awansu?
Kamil: Myślę, że tak. Widzę to po drużynie, po atmosferze w szatni, po tym jakie są ruchy zarządu i starania osób związanych z tym klubem. Jestem przekonany, że wszystko zmierza we właściwym kierunku i tylko katastrofa mogłaby nam to odebrać. Przed nami jeszcze oczywiście kilka spotkań z trudnymi przeciwnikami, jednak ja jako zawodnik Wisły byłbym bardzo zawiedziony, gdyby tego celu nie udało się nam osiągnąć.
Czas: Dziękuję za rozmowę.
Z Kamilem Rozmusem rozmawiał Michał Łada