Aktualności » Podsumowanie 4. kolejki
24-08-2015r.

Co ciekawego działo się w ten weekend na zapleczu Ekstraklasy?

 

Pierwszym spotkaniem tej kolejki był sobotni mecz Zawiszy Bydgoszcz przeciwko Miedzi Legnica. Podopieczni Mariusza Rumaka po wysokiej wygranej z Pogonią Siedlce, tym razem odprawili z kwitkiem Miedź Legnica. Choć przedsezonowy kandydat do awansu prowadził 1:0 po golu Bartosza Ślusarskiego, to Zawisza szybko odrobił straty i wbił legniczanom aż cztery gole. Strzelcami byli Jakub Smektała (zdobywca dwóch bramek), Szymon Lewicki i Vasil Panayotov.

 

Innym, bardzo ciekawie zapowiadającym się spotkaniem, było starcie Zagłębia Sosnowiec z Arką Gdynia. Już na początku meczu gości na prowadzenie wyprowadził pięknym uderzeniem Michał Nalepa. Potem jednak beniaminek I ligi zdecydowanie się obudził czego dowodem był gol Jakuba Araka po zespołowej akcji Zagłębia. Chwilę później dobrym strzałem popisał się Łukasz Matusiak i mieliśmy już 2:1. Po przerwie mecz był wyrównany, ale to Michał Fidziukiewicz podwyższył prowadzenie gospodarzy - podobnie jak parę minut potem Martin Pribula. Pod koniec meczu drugą bramkę dla gdynian zdobył Rashid Yussuff, ale to już wszystko na co było stać Arkę w tym spotkaniu.

 

Wisła Płock swój mecz rozgrywała z zamykającą wówczas tabelę Pogonią Siedlce. Choć wydawało się, że w końcu uda nam się przełamać złą passę w meczach u siebie, to ostatecznie ulegliśmy jednak gościom 0:2. Po wyrównanej godzinie gry, gola zdobył Adam Duda wykorzystując nieporozumienie w płockiej defensywie. Na parę minut przed końcem meczu zamieszanie w polu karnym Wisły wykorzystał Konrad Wrzesiński. Na nic w tym przypadku zdały się heroiczne obrony Seweryna Kiełpina, bo boczny obrońca Pogoni był we właściwym miejscu i we właściwym czasie.

 

Równolegle do naszego meczu, swoje spotkanie grał GKS Katowice, który podejmował MKS Kluczbork. Jakichkolwiek nadziei na korzystny wynik szybko beniaminka pozbawił Grzegorz Goncerz. Ubiegłorocznemu królowi strzelców I ligi wystarczyło 20 minut by strzelić klasycznego hat-tricka i w gruncie rzeczy zapewnić GKS-owi drugą w tym sezonie wygraną.  Choć na paręnaście minut przed końcem honorową bramkę dla MKS-u zdobył Piotr Giel, to katowiczanie szybko odpowiedzieli na to kolejnymi bramkami. Gola na 4:1 zdobył Adrian Frańczak, a w 87. minucie swoją czwartą bramkę zdobył Goncerz.

 

Skoro już wspomnieliśmy o jednym snajperze, to nie wypada zapomnieć o drugim. Bytovia Bytów podejmowała bowiem na wyjeździe Wigry Suwałki. Gospodarze szybko objęli prowadzenie za sprawą świetnie wykonanego wolnego przez Bartłomieja Kalinkowskiego. Podwyższyć prowadzenie mógł Tomasz Jarzębowski, ale trafił tylko w słupek. Jednak co się odwlekło to nie uciekło - bramkę na 2:0 zdobył Adrian Karankiewicz, który dobił strzał właśnie byłego legionisty. Jeszcze przed przerwą słupek bramki Wigier obił Adrian Chomiuk, a chwilę później kontaktową bramkę dla Bytovii zdobył Michał Jakóbowski. Ostatecznie wyrównującego i ostatniego gola w tym meczu zdobył niezawodny Janusz Surdykowski.

 

Świetne widowisko kibicom sprawili piłkarze Sandecji Nowy Sącz i Dolcanu Ząbki. Już na początku gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, ale Sebastian Szczepański obił słupek bramki Dolcanu. Chwilę potem jednak Arkadiusz Aleksander wyprowadził już Sandecję na prowadzenie. Zawodnicy z Ząbek szybko odpowiedzieli bramką Pawła Tarnowskiego z karnego. Przed końcem pierwszej połowy piłkarze spod Warszawy byli blisko gola, ale Damian Kądzior trafił jedynie w konstrukcję bramki. Po przerwie jednak w końcu się przełamał i Dolcan wyszedł na prowadzenie. Radość gości nie trwała jednak długo. Na nieco ponad 20 minut przed końcem meczu 2 gole w 2 minuty zdobył Bartłomiej Dudzic i gospodarze zwyciężyli ostatecznie 3:2.

 

Pierwszy raz w tym sezonie wygrała Chojniczanka Chojnice, której udało się pokonać Olimpię Grudziądz 2:1. Formalni gospodarze (bo spotkanie odbyło się w Grudziądzu) wyszli na prowadzenie już w 12. minucie, gdy piłkę do siatki wpakował Piotr Kieruzel. Chociaż po stracie bramki obudziła się Olimpia, to po pół godzinie gry prowadzenie Chojniczanki podwyższył Tomasz Mikołajczak. 30 minut przed końcem spotkania kontaktową bramkę dla Olimpii zdobył będący w formie Marcin Kaczmarek, ale to był ostatni gol tego wieczoru.

 

Gorycz porażki poznali tym razem zawodnicy Chrobrego Głogów, którzy ulegli u siebie GKS-owi Bełchatów 1:2. W pierwszej połowie nie działo się zbyt wiele - poza uderzeniem w poprzeczkę Łukasza Szczepaniaka z Chrobrego. Po przerwie jednak ten sam zawodnik gospodarzy już się poprawił i trafił na 1:0. Na 2:0 mógł podwyższyć Volodymyr Hudyma, ale strzelił tylko w słupek. Pod koniec meczu bełchatowianie strzelili niespodziewanie dwa gole. Najpierw na remis z rożnego trafił Seweryn Michalski, a chwilę potem wynik ustalił Vaclav Cverna.

 

W trzecim meczu z rzędu wygrać nie udało się Rozwojowi Katowice, który uległ tym razem na wyjeździe Stomilowi Olsztyn. Gospodarze już w 6. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia głową Rafała Kujawy. Po bramce zbyt dużo na boisku się nie działo. Dopiero po przerwie najpierw w słupek bramki Rozwoju strzelał Łukasz Suchocki, a moment potem gola na wyrównanie strzelił Robert Tkocz, który wykończył zespołowa akcję beniaminka. 20 minut przed końcowym gwizdkiem Stomil wyszedł na prowadzenia. Do siatki trafił bardzo aktywny w tym spotkaniu Łukasz Suchocki, który ustalił tym samym wynik spotkania.

 

Po 4. kolejce panuje niebywały ścisk w tabeli I ligi. Aż 7 drużyn ma po 7 punktów. Teoretycznie jednak 1. w tabeli jest Stomil Olsztyn, który bezpośrednimi meczami wyprzedza GKS Bełchatów. Wisła Płock po porażce z Pogonią Siedlce spadła z 6 punktami na 8. miejsce. Tabelę zamyka nieoczekiwanie Miedź Legnica, która ma dwa punkty. W strefie spadkowej znajdują się jeszcze drużyny MKS-u Kluczbork oraz Olimpii Grudziądz. Pogoń po wygranej z Wisłą awansowała na miejsce barażowe.

 

Tabela strzelców chyba pokazuje już nam kto będzie walczyć o koronę króla strzelców. Tempa wciąż nie zwalnia Janusz Surdykowski, który po 4. kolejkach utrzymuje średnią jednego gola na mecz. Jednym meczem dogonił go jednak Grzegorz Goncerz.

 

W tej serii spotkań strzelono aż 37 goli, co daje średnią około 4 bramek na jedno spotkanie. Poza tym pokazano 34 żółte kartki.