Rozegrano już wszystkie mecze 9. kolejki I ligi.
W pierwszym spotkaniu tej serii spotkań GKS Bełchatów podejmował Arkę Gdynia. Już w 11. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie dzięki bramce Cezarego Demaniuka. Do końca połowy nie działo się już nic interesującego. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, choć do głosu zaczęła dochodzić Arka. Ostatecznie goście doprowadzili do wyrównania w doliczonym czasie gry, kiedy z wolnego przymierzył Michał Nalepa.
Ciekawie zapowiadał się mecz Olimpii Grudziądz, która podejmowała u siebie co sezon wysoko mierzący GKS Katowice. Od pierwszego gwizdka, na boisku panował chaos i brakowało jakichś szczególnych sytuacji bramkowych. W 37. minucie Olimpia objęła jednak prowadzenie. Na strzał z dystansu zdecydował się Kamil Kurowski. Choć katowiczanie starali się później doprowadzić do remisu, to wynik meczu nie uległ już zmianie.
Przełamała się tymczasem Pogoń Siedlce, która pokonała Wigry Suwałki. W 23. minucie gospodarze objęli zasłużone prowadzenie za sprawą skutecznego w tym sezonie Adama Dudy. W drugiej połowie goście wyraźnie się obudzili, ale mimo kilku okazji nie udało im się już doprowadzić do wyrównania.
Znakomite widowisko odbyło się w Nowym Sączu, gdzie Sandecja grała z Zagłębiem Sosnowiec. W 7. minucie wynik otworzył Dawid Ryndak, a kwadrans później wyrównał Arkadiusz Aleksander. Po przerwie Sandecja wyszła na prowadzenie za sprawą drugiej w tym meczu bramki Aleksandra. Na pół godziny przed końcem mieliśmy już 3:1, gdyż gola strzelił Mateusz Bartków. Chwilę potem na odpowiedź zdecydował się Jakub Arak. Od tego momentu goście zaczęli dominować na boisku i w 79. minucie mieliśmy tego efekt. Drugiego gola zdobył Arak i tym samym doprowadził do wyrównania. Mecz skończył się wynikiem 3:3!
Kilka bramek zobaczono też na stadionie Bytovii, która zremisowała 2:2 z Zawiszą Bydgoszcz. Goście już w 3. minucie wyszli na prowadzenie, ale bramka Szymona Lewickiego nie została uznana. Kilkanaście minut potem było już jednak oficjalnie 0:1, gdyż rzut karny pewnie wykorzystał Kamil Drygas. Po przerwie wyrównującego gola zdobył z jedenastu metrów Łukasz Wróbel. W 56. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie, a strzelcem okazał się nie kto inny jak Janusz Surdykowski. Z czasem Bytovia cofnęła się do obrony chcąc bronić wyniku i została za to pokarana. W doliczonym czasie stan meczu wyrównał bowiem Sylwester Patejuk.
Interesująco zapowiadało się spotkanie Stomilu Olsztyn z Chrobrym Głogów. W 18. minucie prowadzenie objął Chrobry, a gola zdobył z rożnego Damian Byrtek. Parę minut później ten sam zawodnik sprokurował rzut karny, a pewnie wykorzystał go Irakli Meschia. Po tej bramce spotkanie mocno się uspokoiło i dopiero pod koniec zrobiło się ciekawie. Sędiza podyktował bowiem kontrowersyjnego karnego, a Grzegorz Lech zamienił go na bramkę. Pomocnik jednak parę sekund potem... otrzymał czerwoną kartkę za gest Kozakiewicza w stronę bramkarza rywali. Stomilowi udało się jednak dowieźć prowadzenie do końca meczu - mimo gry w osłabieniu.
Plamę po ostatnim blamażu zmazała Chojniczanka Chojnice, która zremisowała z Dolcanem Ząbki. Pierwsza połowa nie przyniosła praktycznie żadnych ciekawych sytuacji bramkowych. Po ciekawszym początku drugiej połowy pierwszą bramkę zdobył Bartłomiej Niedziela z drużyny Chojniczanki. Wówczas obudził się Dolcan i w 84. minucie na remis trafił Damian Świerblewski.
Sędziowie pokazali w tej kolejce w sumie 41 kartek (w tym 4 czerwone). Strzelono 27 goli.
Po dziewięciu seriach spotkań pierwsze miejsce w tabeli zajmuje Dolcan Ząbki, który ma tyle samo punktów co Stomil Olsztyn - 16. Wisła Płock traci do prowadzących ekip jedno oczko i znajduje się na 4. miejscu. Tabelę zamyka Rozwój Katowice z 7 punktami. Minimalnie przed nim mieszczą się kolejno Olimpia Grudziądz, MKS Kluczbork i na barażowym miejscu GKS Katowice.
Samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców został Janusz Surdykowski. Napastnik Bytovii ma na koncie 7 bramek. O jednego gola wyprzedza Arkadiusza Aleksandra.