
Istną sinusoidę nastrojów przeżywał kibic płockiej Wisełki w 2015 roku. Górowała radość, pozytywne emocje i nadzieje na lepsze jutro.
Piękno piłki, niestety, polega też na jej nieprzewidywalności. To, co wydaje się już pewnikiem, w ułamku sekundy staje się istną "misją niemożliwą". Najważniejsze jednak, żeby nie trwać w miejscu, kontynuować progres i przede wszystkim - wyciągać wnioski.
Przed Państwem wiślacki rok 2015 w pigułce!
Riwiera turecka i hektolitry potu

Z początkiem roku Wisła udała się na obóz przygotowawczy do tureckiego Side. Nafciarze byli wiceliderem 1. Ligi, ustępując jedynie Zagłębiu Lubin. Należy podkreślić, że był to pierwszy od wielu lat obóz zagraniczny drużyny z Płocka.

Podopieczni Marcina Kaczmarka oprócz doskonałej bazy treningowej mieli okazję rozegrać kilka sparingów z zespołami z lig zagranicznych. Po takim okresie przygotowawczym, mimo, że ekipa została wzmocniona jedynie dwoma zawodnikami (Piotr Darmochwał i Przemysław Szyminski) na usta piłkarskich fanatyków z naszego miasta nasuwało się tylko jedno słowo: awans, czyli MISSION POSSIBLE.

Wiele wygranych bitew, wojna przegrana
Wiosna 2015 to walka o awans do Ekstraklasy, która rozegrała się pomiędzy trzema zespołami. Oprócz Zagłębia i Wisły o elitę starała się również Termalica Bruk-Bet Nieciecza.

Nafciarze punktowali utrzymując się na pozycji premiowanej awansem, a w mieście na nowo rozkwitła moda na Wisłę. 16 maja przy Ł34 pojawiła się wielotysięczna, niespotykana od dawna widownia, która wierzyła w sukces swoich bohaterów w starciu z Termaliką. Euforia stopniowo wzrastała. Nafciarze schodzili na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu, które zapewnił strzałem z rzutu karnego Krzysztof Janus.

Okazało się jednak, że plany awansu trzeba będzie odłożyć na później. Termalica po zaciętym boju zdołała wywieźć z Płocka komplet oczek, które w dalszej perspektywie zadecydowały o awansie zespołu z Niecieczy. Wisła zakończyła zmagania na trzecim stopniu podium - tym najmniej szczęśliwym. Niezapominajmy jednak, że i tak był to najlepszy, sportowy wynik Nafciarzy od kilkunastu lat i potwierdzenie nieustannego progresu, jaki Klub notuje od 2012 roku.

Wakacyjna rewolucja
Po nieudanej EKS misji w klubie nastąpiła rewolucja kadrowa. Z pierwszym zespołem pożegnało się aż 10 piłkarzy, w tym trzech absolutnie kluczowych.


Mowa oczywiście o Jacku Góralskim, Krzysztofie Janusie oraz wychowanku Fabianie Hiszpańskim. Dwaj pierwsi stali się głównymi motorami napędowymi Jagielonii Białystok i Zagłębia Lubin. W ich miejsce przybyło 10 zawodników, kilku z ekstralasową przeszłością. Na trenera Marcina Kaczmarka czekało niezwykle ciężkie zadanie - w bardzo krótkim czasie odpowiednio złożyć wszystkie elementy praktycznie nowej układanki.
Trudne początki
Sparingi i start sezonu w wykonaniu przebudowanej Wisły nie napawał optymizmem. Pomimo wygranej z Zagłębiem Sosnowiec na inaugurację, Nafciarze nie imponowali formą.

Apogeum nieszczęść nastąpiło w spotkaniu z Pogonią Siedlce, po którym część trybun zażądała głowy trenera Kaczmarka oraz dymisji władz.


Gołym okiem widoczny był brak zgrania, na korzyść tej nowej drużyny musiał działać czas. Władze postanowiły nie czynić żadnych gwałtownych ruchów, zaufać trenerowi oraz zespołowi i ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.
Przełamanie i nowa nadzieja
Z kolejki na kolejkę gra Wisły systematycznie się poprawiała. Sygnałem o rosnącej formie Nafciarzy był już dobry mecz w Legnicy. Oczywiście, Wisła tego meczu nie mogła wygrać, ani nawet zremisować - punkty odebrał jej sędzia Piotr Idzik, który w karygodny sposób wypaczył wynik spotkania.

Być może był to zapalnik, który odpalił istny dynamit w głowach zawodników. Naładowani sportową złością niebiesko-biało-niebiescy zmietli z powierzchni ziemi spadkowicza z Bełchatowa, następnie nie dali szans Sandecji w Nowym Sączu, po czym zdezorientowani zawodnicy Olimpii mogli tylko się przyglądać, jak Nafciarze aplikują im kolejne bramki. Widać było gołym okiem, że po kryzysie z początku sezonu nie ma już śladu.


Wisła imponowała swoją grą,ale też jednością, pozytywnym nastawieniem i atmosferą w szatni. Przełożyło się to na kolejne efektowne zwycięstwa, jak chociażby to z Zawiszą, czy z rewelecyjnym beniaminkiem z Sosnowca. Ostatecznie Wisła, która skazywana była na początku na pożarcie, mimo kilku potknięć, takich jak porażki w Katowicach, czy z Chrobrm, rundę jesienną zakończyła zasłużenie na pozycji ligowego lidera - po raz pierwszy od wielu lat.
I... rozdzwoniły się telefony... Kilku zawodników otrzymało propozycję gry w Ekstraklasie (także za granicą), ale Zarząd po trudnych rozmowach z piłkarzami postanowił nie dopuścić do osłabienia zespołu w przededniu walki o polski, piłkarski raj.
Co więcej już w grudniu do Wisły trafił uznawany za jednego z najlepszych stoperów 1. Ligi - Damian Byrtek. Do Płocka wróćił też wychowanek Dawid Jabłoński, a nie mający miejsca w składzie Piotr Darmochwał został wypożyczony.
Klub przygotował dla zespołu dwa obozy - jeden w Cetniewie, drugi zagraniczny, tak, aby zawodnicy przygotowali się do decydującej batalii w optymalnych warunkach.
A w kręgach właścicielskich Wisły oficjalnie mówi się już o rozpoczęciu procesu budowy nowego stadionu piłkarskiego w Płocku...
To był dobry rok... ale żegnamy go bez żalu!
Życzymy kibicom, zawodnikom, trenerom, pracownikom Wisły oraz wszystkim, którzy nas wspierają, jeszcze większej ilości pozytywnych emocji!
Wbiegnijmy w 2016 z nadziejami na lepsze jutro naszego Klubu, oczywiście z piłką przy nodze ;-)
