W czwartek około godziny 18:00 zespół dotarł do hotelu Rodan-Groklin w Grodzisku Wielkopolskim. Tego dnia sesję treningową mieli tylko bramkarze. Reszta drużyny po zakwaterowaniu zjadła kolację i udała się na odnowę biologiczną.
W poniedziałek o 10:30 rozpoczął się pierwszy piątkowy trening. Na początku termometry wskazywały ok. 28 stopni, ale wraz z trwaniem zajęć można śmiało stwierdzić, że płocczanom przyszło trenować w prawdziwych upałach. Kreski na grodziskich termometrach wskazywały ponad

Oprócz rozgrzewki, wszyscy piłkarze zaliczyli wymagające testy szybkościowe. Następnie płoccy golkiperzy udali się osobne boisko (do dyspozycji naszej drużyny są 3 pełnowymiarowe boiska treningowe) na trening bramkarski, a reszta drużyny kontynuowała pracę nad szybkością. Zawodnicy zostali podzieleni na trzy grupy, w których na zmianę wykonywali różne formy ćwiczeń. Jedna grupa biegała ze spadochronami, przytwierdzonymi specjalnymi pasami do pasa lędźwiowo-biodrowego. Pozostałe przed wykonaniem sprintu kilkukrotnie podnosiły sztangę lub wskakiwały na skrzynię. – Był to trening wprowadzający do treningu szybkościowego – zdradził Maciej Bagrowski, trener przygotowania fizycznego płockiej drużyny.

Piłkarze na boisku spotkali się ponownie o 16:30. Popołudniowa sesja treningowa poświęcona była wytrzymałości. Tym razem piłki zagościły w zajęciach na dłużej, bowiem oprócz zwykłego rozruchu i rozciągania pojawiły się mini mecze: najpierw jeden na jednego, a następnie dwóch na dwóch. Trzeba przyznać, że ta część zajęć była bardzo widowiskowa, ale i wymagająca dla samych piłkarzy. Temperatura dawała się we znaki. Tradycyjnie bramkarze ćwiczyli osobno. Piątkowe popołudnie upłynęło im na doskonaleniu gry na przedpolu i wprowadzaniu piłki do gry.
Sobota podopiecznym Marcina Kaczmarka upłynęła pod znakiem treningu taktycznego i meczu reprezentacji Polski ze Szwajcarią.
Od 7:30 tuż przed wejściem na stołówkę na zawodników tradycyjnie czekali fizjoterapeuci drużyny. Powód? Zawodnicy tuż przed posiłkiem musieli się zważyć. I tak codziennie, aż do zakończenia obozu przygotowawczego.
Pierwszy posiłek Wiślacy zaczęli o 8:00, by już o 10:30 wyjść na boisko treningowe. Zanim jednak przystąpili do zajęć stanęli do pamiątkowej fotografii z biało-czerwonym szalikiem. Po raz pierwszy na murawie z drużyną trenował Tomislav Bozić – nowy stoper w płockim zespole. Chorwat do Grodziska dojechał w piątek wieczorem i od razu rozpoczął treningi na pełnych obrotach.
Bramkarze tradycyjnie trenowali oddzielnie. Reszta zespołu pod okiem trenerów przez blisko półtorej godziny ćwiczyła rozwiązania taktyczne. Kilku zawodników po zajęciach nabywała wprawy w rzutach wolny. Nie zdradzimy jednak, ile razy piłka zatrzepotała w sieci.

Po skończonych zajęciach był czas na krótką odnowę biologiczną, obiad i… wielkie kibicowanie. W kręgielni hotelu zebrali się zawodnicy i sztab szkoleniowy, by razem trzymać kciuki za orłów Nawałki. Emocje zaczęły się już po gwizdku, kiedy to w świetnej okazji spudłował Arek Milik. Nie puściły do końca. Większość zawodników reagowała bardzo żywiołowo, a Mateusz Kryczka i Seweryn Kiełpin wymieniali uwagi o kolejnych paradach Łukasza Fabiańskiego.

Prawdziwa eksplozja radości nastąpiła w 39. minucie, kiedy to Kuba Błaszczykowski wyprowadził Polaków na prowadzenie. Nerwowość wkradła się po fantastycznej bramce Xerdana Shaqiriego. 30 minut dogrywki, a po nich karne. Już w drugiej serii spudłował Granit Xhaka i wiedzieliśmy, że zależymy tylko od siebie. Po każdej wykorzystanej „11” była radość, a po bramce Grzegorza Krychowiaka… będziecie to mogli obejrzeć w kulisach Wisła Płock TV.
W związku z przedłużonym meczem, popołudniowy trening trwał tylko 30 minut. Szkoleniowcy zarządzili trening siłowy. Po nim przyszedł czas na masaże, odnowę biologiczną i oglądanie kolejnych meczów Euro. W czasie kolacji transmitowany był pojedynek Irlandii z Walią, a późnym wieczorem grali potencjalni rywale Polaków w ćwierćfinale. Swoim rodakom kibicował Tomislav Bozić. Po 120 minutach walki Chorwaci ulegli jednak Portugalczykom.