
Świetna końcówka poprzedniego sezonu, obiecujące transfery i mistrzowskie aspiracje. Tak w skrócie można przedstawić naszego piątkowego rywala. Jeśli dodamy do tego fakt, że Lechia to jedyny klub z obecnej ekstraklasy, z którym Wisła nigdy nie wygrała w oficjalnym meczu, to można śmiało stwierdzić, że przed podopiecznymi Marcina Kaczmarka wyzwanie najwyższej próby.
Szkoleniowiec płocczan to postać, która łączy oba kluby. Marcin Kaczmarek nie ukrywa, że Lechia to dla niego wyjątkowy przeciwnik. Nic w tym dziwnego, wszak Generał jest wychowankiem gdańskiej drużyny. Zimą było głośno o jego przenosinach do macierzystego klubu, ale trener postanowił kontynuować projekt w Płocku. Szkoleniowiec prowadzi nasz zespół nieprzerwanie od czerwca 2012. W tym czasie przez Lechię przewinęło się aż ośmiu trenerów, w tym m.in. Bogusław Kaczmarek.

Marcin Kaczmarek - fot. W. Sierakowski
Oprócz niego Płock i Gdańsk łączy jeszcze pięć osób. W naszym obozie jest Maciej Bagrowski, trener przygotowania fizycznego, który również zaczynał na wybrzeżu oraz nasz bramkarz Bartosz Kaniecki. Po przeciwnej stronie barykady staną doskonale wszystkim znani Sławomir Peszko i Sebastian Mila, a także Mateusz Bąk, który w Płocku spędził rundę jesienną sezonu 2010/11. Sebastian Mila w Wiśle (ówczesnym Orlenie Płock) był tylko przez rundę jesienną sezonu 2001/02. Rozegrał 13 meczów ligowych i 3 spotkania Pucharu Polski, po czym przeniósł się do Grodziska Wielkopolskiego. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z Peszkinem, który w Płocku stawiał pierwsze kroki w poważnej piłce. Do pierwszego zespołu został włączony w 2002 roku i przez 7 lat rozegrał 142 spotkania w niebiesko-biało-niebieskiej koszulce. Zdobył 27 bramek.
Oba kluby do poprzedniego sezonu przystępowały z wielkimi nadziejami. Wisła dopiero co otarła się o upragniony awans do ekstraklasy, zaś gdańszczanie w sezonie 2014/15 uplasowali się na niezłej, piątej pozycji. Kolejny sezon Lechiści zaczęli jednak od porażki – na własnym boisku, przed 13.000 kibiców, przegrali 0:1 z Cracovią. Runda jesienna była bardzo słaba w wykonaniu biało-zielonych. Pierwszy punkt zdobyli dopiero w 3. kolejce, a po kolejnych dwóch mieli ich zaledwie pięć. Po siedmiu kolejkach Jerzego Brzęczka zastąpił więc Thomas von Heesen, jednak i on na stanowisku utrzymał się tylko do końca roku. W styczniu zarząd ogłosił, że nowym trenerem Lechii będzie Piotr Nowak.

Bartosz Kaniecki - fot. W. Sierakowski
Wiosenną część sezonu gdańszczanie zaczęli imponująco – pokonali Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 5:0. Pozostałe dziewięć kolejek rundy zasadniczej podopieczni Piotra Nowaka grali jednak w kratkę - potrafili ograć lidera z Gliwic 3:1, a potem zremisować na własnym boisku z Termaliką. Zwycięstwo w 30. kolejce z Ruchem Chorzów dało im jednak awans do grupy mistrzowskiej. Po podziale punktów Lechia miała 19 punktów, tyle samo co ostatni w tej części tabeli chorzowanie. W grupie mistrzowskiej grali dobrze, a ich bilans to cztery wygrane, remis i dwie porażki. Pozwoliło im to zakończyć sezon na piątym miejscu. Piłkarze Piotra Nowaka walczyli o eliminacje europejskich pucharów, jednak porażka 2:0 w Krakowie pokrzyżowała ich plany.
Jak na razie z gdańskim zespołem pożegnali się zawodnicy, którzy raczej nie stanowili o sile Lechii. W kadrze I zespołu nie ma już Nevena Markovicia, Rudnilsona, a młodziutki Przemysław Macierzyński został wypożyczony do Benfiki Lizbona. Nie potwierdziły się za to medialne doniesienia o odejściu Daniela Łukasika – były piłkarz Legii wrócił niedawno do treningów i został zgłoszony do rozgrywek. W odwrotnym kierunku podążyli Rafał Wolski, Milen Gamakov, Bartłomiej Pawłowski i Damian Podleśny, a z zespołu rezerw dołączyli też Miłosz Kałahur oraz Tomasz Makowski. W Płocku z pewnością nie zagra Sebastian Mila, szczękę w sparingu z Chojniczanką złamał Lukas Haraslin, a Gerson ma anginę. Reszta zawodników powinna być do dyspozycji trenera Nowaka, choć Jakub Wawrzyniak i Sławomir Peszko dołączyli do reszty zespołu dużo później.

Sławomir Peszko - fot. W. Sierakowski
Niewątpliwym atutem Lechii jest gra ofensywna i środek pola. Tacy gracze jak Krasić, Wolski, bracia Paixao czy Grzegorz Kuświk są gwarantem goli. Z drugiej strony gdańszczanie słabo grali na wyjazdach. Z obcych boisk w rundzie zasadniczej tylko dwukrotnie przywieźli trzy punkty, pięć razy remisowali, a aż osiem razy musieli uznać wyższość rywali. Gdyby policzyć punkty zdobywane na wyjazdach – po 30. kolejkach Lechia byłaby ostatnia w tabeli. Ich niewątpliwą bronią jest gra na własnym boisku. Na Stadionie Energa w 30 meczach sezonu zasadniczego zdobyli 28 punktów.

Sebastian Mila - fot. W. Sierakowski
Przeciwko nam gra także historia. Do tej pory rozegraliśmy cztery mecze z Lechią – wszystkie na zapleczu ekstraklasy i żadnego nie wygraliśmy. Dwukrotnie górą byli biało-zieloni, dwa razy był też remis. Ostatni raz z gdańszczanami mierzyliśmy się w sezonie 2007/08. 11 sierpnia przy 6000 widzów Wisła zremisowała 2:2, a bramki dla płocczan strzelali Sławomir Peszko i Krzysztof Kretkowski. W rewanżu przy ul. Traugutta przegraliśmy 0:1. W maju w Gdańsku świętowano mistrzostwo II ligi i awans do ekstraklasy, w której grają do dziś. Marcin Kaczmarek cały czas pokazuje jednak, że jest odpowiednią osobą do grania przeciwko statystyce.
Mecz Wisła Płock – Lechia Gdańsk już w piątek 15 lipca o godzinie 18:00. Wszystkich kibiców zapraszamy do dopingowania drużyny na stadionie.