Wicemistrz Polski grający na własnym boisku z beniaminkiem? W normalnych okolicznościach faworyt mógłby być tyko jeden. Latem z zespołu Piasta odeszli jednak kluczowi Martin Nespor i Kamil Vacek, a w przededniu inauguracji sezonu ligowego z zespołem pożegnał się trener Radoslav Latal.
Piast nienajlepiej wszedł w sezon. W zeszłorocznych rozgrywkach do końca liczył się w walce o mistrzostwo Polski, ale na ostatniej prostej lepsza okazała się Legia Warszawa. Drugie miejsce w Gliwicach i tak zostało odebrano jako ogromny sukces, wszak gwarantowało ono start w eliminacjach Ligi Europy. Letnie okienko transferowe nie było jednak zbyt owocne dla drużyny ze Śląska: działacze nie doszli do porozumienia ze Spartą Praga ws. wykupu Martina Nespora, nie są też w stanie spełnić żądań finansowych Kamila Vacka. Niezadowolony z polityki transferowej klubu Radoslav Latal złożył dymisję w przeddzień meczu z Cracovią. Jego obowiązki przejął Jiri Necek, dotychczasowy drugi trener wicemistrzów Polski.
Gliwiczanie zaczęli sezon od porażki w II rundzie eliminacji Ligi Europy - na własnym boisku przegrali z IFK Goeteborg 0:3. Czwartkowy, zakończony wynikiem 0:0, rewanż w Szwecji był tylko formalnością. Trener Necek do Kraju Trzech Koron zabrał tylko 17 piłkarzy.
Jeszcze gorzej zaczęli rozgrywki LOTTO Ekstraklasy. W pierwszym pojedynku mierzyli się z Cracovią, która poprzedni sezon skończyła tuż za podium. Krakowianie kilka dni wcześniej również odpadli z europejskich rozgrywek, ale na własnym stadionie pokonali wicemistrzów aż 5:1. My do meczu przystępujemy w zupełnie odmiennych nastrojach – tydzień temu pokonaliśmy faworyzowaną Lechię 2-1. Przestrzegamy jednak przed hurraoptymizmem.

Historia spotkań z Piastem nie jest zbyt długa. Oba kluby w oficjalnych meczach spotykały się dotychczas tylko sześciokrotnie. Dwa razy wygrali nasi rywale, jedno zwycięstwo wywalczyli płocczanie, a trzy razy zespoły podzieliły się punktami. Wszystkie mecze rozegraliśmy na zapleczu ekstraklasy.
Po raz pierwszy zmierzyliśmy się w sezonie 1980/81. W Płocku zremisowaliśmy 1:1, ale w Gliwicach musieliśmy uznać wyższość rywali i ze Śląska wracaliśmy bez punktów (2:1). Kolejne potyczki odbywały się w sezonach, w których to gliwiczanie świętowali awans do ekstraklasy. Do rozgrywek 2007/08 przystępowaliśmy jako spadkowicz, zaś Piast miał ambicje by wdrapać się na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Mimo iż w naszych spotkaniach dwukrotnie padł wynik rozjemczy (1:1 w Gliwicach, 0:0 w Płocku), podopieczni Piotra Mandrysza zgromadzili 62 punkty i awansowali do ekstraklasy.
Ostatni raz mierzyliśmy się 5 lat temu. Mecz z Piastem Gliwice inaugurował w Płocku pierwszoligowy sezon 2011/12. Piłkarze stanęli na wysokości zadania i po bramce Kamila Bilińskiego w 88. minucie pokonaliśmy rywali 1:0. Rewanż nastąpił w 18. kolejce. Dla gospodarzy nie był to zwykły mecz – spotkanie z Wisłą było pierwszym meczem rozgrywanym na nowym stadionie. W 32. minucie prowadzenie nafciarzom dał Ricardinho i taki wynik utrzymywał się przez prawie godzinę. Wszystko zmieniło się sześćdziesiąt sekund przed końcem regulaminowego czasu gry. Najpierw wyrównał Tomasz Podgórski, a kilka chwil później punktów pozbawił nas Adrian Klepczyński. I tym razem gliwiczanie na koniec sezonu cieszyli się z awansu. My z kolei spadliśmy szczebel niżej… Tamte spotkania pamięta zaledwie dwóch zawodników, którzy mają szansę wystąpić przy Okrzei 20. Bramki gospodarzy strzec będzie zapewne Jakub Szmatuła, a w naszym zespole zagrać może Bartłomiej Sielewski.
Od tamtej pory w obu klubach wiele się zmieniło. Na Śląsku przeżywali prawdziwą sinusoidę – w pierwszym sezonie po awansie zajęli świetne czwarte miejsce, by przez dwa kolejne lata kończyć w grupie spadkowej na dwunastej lokacie. Kilka miesięcy temu kolejny wstrząs, tym razem pod hasłem wicemistrzostwa Polski. My w tym czasie pokonaliśmy drogę od II ligi do ekstraklasy.
Ile zostało z drużyny, która jeszcze w maju walczyła o tytuł najlepszej w kraju? Na pozór całkiem sporo. W składzie nadal są świetni piłkarze, jak np. wybrany najlepszym obrońcą poprzedniego sezonu Patrik Mraz. W zespole są także m.in. Jakub Szmatuła, Hebert Silva, Radosław Murawski czy Mateusz Mak. Problemem z pewnością jest tylko jeden nominalny napastnik w kadrze (Josip Barišić). Wydaje się, że przynajmniej na początku sezonu odczuwalny będzie brak Martina Nespora, Kamila Vacka i oczywiście trenerskiej ręki Radoslava Latala.
Czy to stawia Wisłę w roli faworyta? Absolutnie nie. Pamiętajmy, że dalej jesteśmy beniaminkiem rozgrywek i przynajmniej na początku może zabraknąć ekstraklasowego doświadczenia. - Chcemy zaprezentować się z jak najlepszej strony. Nie mamy wpływu na problemy Piasta, nie zajmujemy się tym. To aktualny wicemistrz Polski, uczestnik Ligi Europy, będą chcieli pokazać się przed własną publicznoscią. My na pewno postaramy się o kolejną niespodziankę – mówi Marcin Kaczmarek.
Mecz Piast Gliwice – Wisła Płock odbędzie się w niedzielę 24 lipca o godzinie 15:30. Spotkanie będzie transmitowane na Canale+. Tradycyjnie zachęcamy do śledzenia naszej relacji tekstowej na www.wisla-plock.pl/live.