W 2. Kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła przegrała na wyjeździe z Piastem Gliwice 1-2. Oto fragmenty kilku pomeczowych publikacji z prasy oraz portali internetowych.
Przegląd Sportowy
Piłkarze sami wybrali taktykę
Trener Jiri Necek dał zawodnikom wolną rękę w wyborze ustawienia i wicemistrz Polski wreszcie wygrał.
Gliwiczanie zaczęli mecz z Wisłą Płock czwórką defensorów, z Hebertem jako lewym obrońcą. Znów jednak przespali pierwsze minuty i szybko stracili gola. W trzech z czterech spotkań tego sezonu tracili bramki w początkowych sześciu minutach! Po pół godzinie przeszli na grę trójką w obronie. – Nie wynikało to jednak z faktu, że byłem z czegoś niezadowolony – zapewniał trener Piasta. – Po prostu umówiłem się zawodnikami, że mogą zmieniać ustawienie, kiedy będzie im to pasowało. Na początku chcieliśmy kontrolować mecz. A kiedy zawodnicy uznają, że łatwiej będzie im się grało z trzema obrońcami, mieli możliwość przejścia na ten system – tłumaczył Czech.

Sportowe Fakty
Piast - Wisła: Wicemistrz wydarł zwycięstwo!
Piast Gliwice odwrócił losy spotkania z Wisłą Płock i mimo tego, że przegrywał 0:1 po golu Arkadiusza Recy, sięgnął po komplet punktów. Zwycięstwo gliwiczanom zapewnili Sasa Zivec i Patrik Mraz.
Lepiej w to spotkanie weszli goście i udokumentowali swoją przewagę w 7. minucie Dimitar Iliew dośrodkował z prawego skrzydła, Mikołaj Lebedyński podaniem piętą oszukał obrońców Piasta Gliwice, a wychodzącego do piłki Jakuba Szmatułę uprzedził Arkadiusz Reca i strzałem głową otworzył wynik meczu.
Płock.sport.pl
Wyjazdowa porażka Wisły z Piastem. Dobry dla płocczan był tylko początek
Nafciarze pozbierali się 10 minut po stracie drugiego gola. Spore zamieszanie robiło się w polu karnym gospodarzy po rzutach wolnych i rożnych wykonywanych przez Dominika Furmana, ale sytuacji strzeleckich nie było. Tempo pojedynku spadło, Piast pilnował wyniku. Aktywni byli zmiennicy - Damian Piotrowski i Jose Kanté, goście do końca walczyli o remis. W ostatniej minucie z pięciu metrów w trudnej sytuacji strzelał głową Przemysław Szymiński, ale futbolówka poleciała nad poprzeczką. Płocczanie walczyli ambitnie, często strzelali, ale wypadli znacznie słabiej, niż podczas inauguracji i punkty zostały w Gliwicach.
Śląsk.sport.pl
Przełamanie Piasta. Gliwiczanie przegrywali, ale i tak odnieśli zwycięstwo
0:3, 1:5, 0:0. Wyniki trzech pierwszych meczów sezonu w wykonaniu Piasta Gliwice (dwóch w Lidze Europy i jednego w lidze) nie pozostawiały wątpliwości - do spotkania z Wisłą Płockwicemistrz Polski przystępował po falstarcie. Trener Jiri Necek szukając pierwszych punktów... nie wystawił napastnika. Jedyny nominalny atakujący w kadrze gliwiczan, Chorwat Josip Barisić, znalazł się tylko na ławce rezerwowych.
Co innego goście, którzy mieli w swoich szeregach Mikołaja Lebedyńskiego. Wspominamy o nim, bo to właśnie on w 7. minucie świetnie zgrał piłkę Arkadiuszowi Recy i zrobiło się 0:1! Ekipa z Okrzei znów dostała obuchem w głowę, inna sprawa, że sędzia nie zauważył spalonego Recy...
Rzeczpospolita
Piast Gliwice pokonał przed własną publicznością Wisłę Płock 2:1
Wicemistrz Polski i beniaminek przystępowali do niedzielnego meczu w odmiennych nastrojach. Piast w pierwszej kolejce doznał dotkliwej porażki z Cracovią 1:5. Natomiast "Nafciarze" pokonali na własnym boisku wymienianą w gronie kandydatów do mistrzostwa Polski Lechię Gdańsk 2:1.
Weszło.com
Limit kompromitacji na lipiec wyczerpany. Piast ogrywa beniaminka
A Wisła cóż… uczy się Ekstraklasy. Dzisiejszego nauczyciela trudno było darzyć przesadnym szacunkiem, ale jednak nie udało się strzelić więcej bramek od niego. Na pochwałę zasłużył młody Reca, który prócz strzelenia bramki oddał jeszcze jeden groźny strzał, a później stworzył niezłą sytuację Szymińskiemu, na naganę drugi ze skrzydłowych, Hemeha, którego przy golu oszukał Mraz.
Ciągle nie do końca wiemy, jak oceniać drużynę Marcina Kaczmarka. Tydzień temu wygrała ona z kandydatem do mistrzostwa, teraz nieznacznie uległa wicemistrzowi, w następnej kolejce zagra z mistrzem. Za szybko, by cokolwiek powiedzieć, ale jedno się już udało – wejście do ligi, nawet mimo dzisiejszej porażki boli znacznie mniej, niż się w Płocku obawiano.