Aktualności » Dominik Furman: Na pewno nie stoimy na straconej pozycji
11-08-2016r.

W ostatnim numerze naszej gazetki "Czas Wisły" ukazał się wywiad z naszym nowym zawodnikiem Dominikiem Furmanem. Dla osób, które nie miały jeszcze okazji prześledzić rozmowy z pomocnikiem, publikujemy cały artykuł na naszej oficjalnej stronie internetowej. Rozmowę przeprowadzono przed meczem z Legią Warszawa.

Dominik Furman był pierwszym zawodnikiem, który latem zasilił nasz zespół. W rozmowie z nami pomocnik opowiada o początku sezonu, pracy w Płocku i oczywiście meczu z Legią Warszawa.

 

Nie udało się wygrać w Gliwicach. Czego zabrakło? Doświadczenia?

 

Wydaje mi się, że po zdobyciu przez nas bramki popełniliśmy błąd. Przy drugiej bramce też nasze błędy, przeanalizowaliśmy już wszystko. Wiemy, jak mamy zareagować w takiej sytuacji. Każda porażka boli, tym bardziej że wiemy, że mogliśmy ten mecz wygrać. Mamy niedosyty, ale trudno. Przed nami dynamiczny tydzień, wiemy z kim gramy. Nie trzeba tu chyba zbyt wiele mówić. Gramy z mistrzem Polski, ale liczą się tylko trzy punkty.

 

W pierwszej naszej rozmowie powiedziałeś, że plan jest prosty i polega na dobrym graniu w piłkę i odbudowie formy. W głosowaniu internautów zostałeś nawet wybrany graczem 1. kolejki. Jesteś z siebie zadowolony?

 

Fajne wyróżnienie, ale te dwa mecze to na razie jest za mało. Jest ok, ale wiem, że nie ma sensu oceniać i debatować po dwóch meczach.

 

Wielkimi krokami zbliżają się eliminacje do Mistrzostw Świata w Rosji, a Adam Nawałka daje szanse wyróżniającym się ligowcom. Jest gdzieś z tyłu głowy myśl o reprezentacji?

 

Piłkarze mają swoje ambicje i ja też mam swoje. Wiadomo, że każdy marzy o grze w reprezentacji. Na razie skupiam się na tym co jest tutaj, bo jest trochę rzeczy do zrobienia. Jeśli będzie dobra dyspozycja to zależy tylko od selekcjonera – powołanie, konsultacje. Sam przecież do tej kadry nie przyjadę (śmiech).

 

Jesteś w naszym klubie już ponad półtora miesiąca. Jak oceniasz organizację i zaangażowanie osób, z którymi współpracujesz?

Wszyscy widzimy, że klub wszedł do ekstraklasy nie po to, żeby się w niej utrzymać, ale coś tutaj namieszać. Po to te dziewięć transferów. Jesteśmy tu po to, żeby pomóc walczyć o najwyższe cele.

Wiadomo, to nie jest Legia. Mówię Legia, bo to jedyny polski klub w którym byłem. Ludzie w Płocku są bardzo zaangażowani i robią wszystko co w ich mocy.  To nie jest wina prezesa, dyrektora czy  trenera, że niektóre rzeczy czasami są niedopięte. Zaciskamy zęby i patrzymy tylko na boisko. Skupiamy się na boisku i robimy swoje.

 

 

Znalazłeś już mieszkanie w Płocku? Zdążyłeś trochę poznać miasto?

Mam mieszkanie. Trochę to trwało, ale jestem zadowolony. Z tego co wiem, to chłopaki, którzy przyszli po mnie, mają jeszcze jakieś problemy, ale poradzimy sobie z tym. To normalne.

Byłem raz na rynku, ale na razie nie zdążyłem za dużo zwiedzić. W tym tygodniu planuję jakiś dłuższy spacer.

 

Przed nami derby Mazowsza. To wyjątkowy mecz także dla ciebie – pierwszy raz zagrasz przeciwko Legii.

To prawda. Zobaczę jak sam zareaguję, gdyby to był drugi mecz to wiedziałbym jak to jest. Sam do końca nie wiem czego się po sobie spodziewać. Przede wszystkim chcę się dobrze przygotować piłkarsko i mentalnie. Pamiętajmy, że my w środę gramy w Mielcu, a oni mają eliminacje Ligi Mistrzów, również na wyjeździe. Wydaje mi się, że dyspozycja dnia będzie decydowała.

 

Powiedzieć, że kibice obu klubów nie darzą się sympatią, to tak jakby nic nie powiedzieć.

 

Słyszałem (śmiech). Kiedy jestem na boisku, sprawy kibicowskie schodzą na dalszy plan. Skupię się na tym,  co się będzie działo na murawie.

 

Masz w Legii jeszcze jakichś znajomych?

 

Tak, z Kosą jesteśmy w kontakcie, pisałem ostatnio z Beresiem. Oni mniej więcej co się tu dzieje, ja wiem co tam.

 

Ale taktyki im nie zdradzasz?

 

Nie (śmiech). Oni mają swoich ludzi od tego [na trybunach w Gliwicach był Aleksandar Vuković, II trener Legii – przyp. autora] Ja też oglądałem dwa mecze ligowe Legii, więc wiem czego się można spodziewać. Oba zespoły się ciągle docierają. Na dziś jesteśmy przed nimi, gramy u siebie. Może nie jesteśmy faworytem, bo to duże słowo, ale na pewno nie stoimy na straconej pozycji.

 

Były jakieś smsy z gratulacjami po meczu z Lechią?

 

Tak, od Guilherme, Bartka Bereszyńskiego i Arka Malarza. Pogratulowali, ale po tym niedzielnym nie było nic. 

 

Jeszcze kilka lat temu mówiło się o złotym pokoleniu Legii. Michał Kucharczyk, Kuba Kosecki, Daniel Łukasik, Michał Żyro, Rafał Woslki. A dziś?

 

 Z tego co wiem to jest kilku chłopaków z II drużyny, ale w tym sezonie chyba nie zaistnieją jakoś szerzej. Nie wiem dokładnie jaki jest pomysł na młodych. Nie mi to oceniać.

 

Ciężko się w Polsce przebić z juniora do dorosłej piłki?

Na pewno ciężej niż przychodzić w młodym wieku do obcego kraju. Widać to po Legii – wzięli kilku Chorwatów, Sadama Sulleya. Na pewno ciężko się przebić, łatwiej przyjść z zewnątrz.

 

 

Legia ma ciężki start. Odszedł Ondrej Duda, wypadł Guilherme, przegrany Superpuchar z Lechem.

Rok temu był trochę podobny start. Też przegrany superpuchar, ale potem były przekonujące wygrane w lidze [4:1 ze Śląskiem i 5:0 z Podbeskidziem – przyp. autora]. Potem w 1:0 w Lidze Europy z FC Botosani i też mówiono o kryzysie. Teraz jest jeszcze trochę gorzej. Zrobimy wszystko, żeby Legia nie miała w lidze więcej  punktów niż my.

 

Żałujesz, że kibice Legii nie zostaną wpuszczeni na sektor w Płocku?

Robimy piłkę nożną dla kibiców. Na pewno sektor byłby zapełniony i lepiej się gra, gdy są kibice obu drużyn. Kibice Legii są dobrzy, na pewno dodałoby to pikanterii spotkaniu. Osobiście żałuję, wolałbym, żeby byli.

 

Chcecie zaistnieć w Pucharze Polski?

Na pewno,  bo to ważne rozgrywki. Poprzez puchar można się dostać do eliminacji Ligi Europy, więc dlaczego nie? To tylko osiem spotkań razem z finałem. Tym bardziej, że mamy szeroki skład. Zawodnicy chcą grać nie tylko na treningach, ale też w meczach o stawce. To jest dobra opcja, żeby całą kadrę zagospodarować.

 

Jakieś przewidywania odnośnie wyniku?

Jako drużyna podejdziemy w dobrych nastrojach do tego meczu. Po dwóch meczach ciężko coś powiedzieć. Mamy 3 punkty, jesteśmy w ósemce. Wiceliderem jest Termalika, która w zeszłym sezonie biła się o utrzymanie. Wszystko jest możliwe.

                                                                                                                             Rozmawiał Michał Wiśniewski