W 5. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock wygrała na własnym boisku z Jagiellonią Białystok 1:0. Oto fragmenty kilku pomeczowych publikacji z prasy oraz portali internetowych.
Przegląd Sportowy
Wisła zgarnęła pełną pulę, Jagiellonia straciła pozycję lidera i Vassiljeva
Gdy wydawało się, że do przerwy nic się nie wydarzy, gospodarzom postanowił pomóc Karol Mackiewicz. Choć trener Michał Probierz uczulał swoich piłkarzy na zagrożenie jakie stwarza w tym sezonie Wisła po stałych fragmentach gry, pomocnik tak niefortunnie podawał piłkę do Mariana Kelemena, że gospodarze otrzymali w prezencie rzut rożny. Po dośrodkowaniu Dominika Furmana i zamieszaniu w polu karnym Łukasz Burliga próbował wślizgiem uprzedzić Dimityra Ilieva, ale uczynił to tak niefortunnie, że wpakował piłkę do własnej bramki. Gol nie oznaczał końcowego sukcesu Wisły. W tym sezonie drużyna beniaminka w trzech spotkaniach aż cztery razy obejmowała prowadzenie, a zdołała wywalczyć tylko punkt w spotkaniu z Ruchem (2:2). Jagiellonia nie chciała chyba zrobić kolejnej krzywdy gospodarzom. Po zmianie stron grała niemrawo. Dopiero w końcowych minutach spotkania stworzyła dwie sytuacje, ale tym razem szczęście nie opuściło Wisły. – Nareszcie udało nam się to, czego nie potrafiliśmy zrobić w poprzednich meczach. Zagraliśmy na zero z tyłu. Te trzy punkty troszeczkę poprawiły naszą sytuację – podsumował wygraną Furman.

Sportowe Fakty
Bez Vassiljeva ani rusz. Beniaminek zatrzymał rozpędzoną "Jagę"
Od pierwszych minut Jagiellonia rzuciła się na beniaminka. Zaskoczona taką postawą rywala Wisła, cofnęła się do obrony. Pachniało golem, który jednak nie padł. Padł za to Konstantin Vassiljev. Lider białostoczan, już w 8. minucie, przy próbie dośrodkowania, podkręcił staw skokowy w prawej nodze i długo nie podnosił się z murawy. Estończyk próbował jeszcze rozbiegać uraz, ale ostatecznie został zmieniony. Zanim opuścił murawę zdołał jeszcze zaskakująco uderzyć z rzutu wolnego. Kopniętą z 35 metrów piłkę, z trudem odbił Seweryn Kiełpin.
Płock.sport.pl
Wisła zatrzymała u siebie rozpędzoną Jagiellonię
Pierwsza połowa był dość wyrównana. Jedni i drudzy stwarzali sytuacje. Goście częściej utrzymywali się przy piłce, strzelali. Ale w tej najważniejszej statystyce: bramki, to płocczanie prowadzili. Zdobyli gola w 40. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dominika Furmana, piłkę głową w kierunku bramki zdołał strącić Jose Kante. Futbolówka minęła bramkarza Mariana Kelemena, sytuację próbowali ratować obrońcy Jagiellonii, ale najszybciej do piłki dopadł Dimitar Iliev, który wpakował ją siatki.
Po zmianie stron Wisła lepiej prezentowała się na tle faworyzowanego rywala, posiadała inicjatywę, oddała więcej strzałów celnych na bramkę. Goście w tym samym czasie ani razu nie zmusili bramkarza Wisły Seweryna Kiełpina do interwencji.
Białystok.sport.pl
Jagiellonia z problemami i pierwszą porażką. 0:1 z Wisłą Płock
Przed meczem z Wisłą trener Michał Probierz nie miał zbyt komfortowej sytuacji. Wcześniej z powodu kontuzji wypadł Ivan Runje, w starciu w Pucharze Polski z Cracovią urazu nabawił się z kolei Guti. W Płocku szkoleniowiec Jagiellonii nie mógł więc skorzystać z dwóch podstawowych środkowych obrońców. Na środku defensywy zagrali więc Marek Wasiluk oraz Dawid Szymonowicz.
- Mamy problemy, ale Wasiluk i Szymonowicz w okresie przygotowawczym prezentowali się solidnie - podkreślał przed rozpoczęciem spotkania Michał Probierz, który z kolejnym problemem musiał się zmierzyć dość szybko. Już w 26. minucie z grymasem bólu na twarzy boisko opuszczał Konstantin Vassiljev. Będący na początku sezonu w kapitalnej formie Estończyk (pięć goli, trzy asysty) już w ósmej minucie nabawił się urazu stawu skokowego. Próbował jeszcze grać, ale ostatecznie trzeba było dokonać zmiany.
Rzeczpospolita
Ekstraklasa piłkarska - Wisła Płock - Jagiellonia 1:0
W pierwszej połowie goście dominowali na murawie, łatwiej organizowali akcje, częściej strzelali na bramkę Seweryna Kiełpina. Wisła próbowała stworzyć groźne sytuacje, ale piłkarze nie doprowadzali do zagrożenia w polu karnym Jagiellonii. Najgroźniejszą sytuację stworzyli goście w 17. minucie, gdy rzut wolny z 35 m wykonywał Konstantin Vassiljev. Bramkarz płockiej ekipy był całkowicie zasłonięty, z trudem odbił strzał pomocnika białostockiej ekipy.
W 41. min gospodarze całkowicie uciszyli sektor gości. Dominik Furman wykonywał kolejny rzut rożny. Piłka poszybowała do Jose Kantego, jego strzał odbił udem obrońca Jagiellonii, futbolówka dotarła do Dimityra Ilijewa, który wepchnął ją do siatki.
Weszlo.com
A jednak potrafią - Wisła prowadziła i dowiozła wynik do końca
Choć trzeba przyznać, że bez pomocy rywala i szczęścia, to mogło się nie udać. Karol Mackiewicz pokazał jednak, że ma w sobie spore pokłady empatii i wie, jak trudno czasem wydostać się z dołka. Podarował więc Wiśle rzut rożny – zamiast do Kelemena kopnął w kierunku band reklamowych, a te jakoś nie miały ochoty na szybką klepkę, więc gospodarze dostali korner. Ten z kolei zamienili na gola – po wrzutce Furmana i zamieszaniu w polu karnym, współpraca jadących na wślizgu Burligi i Ilijewa przyniosła Wiśle prowadzenie.
Wspomnieliśmy też o szczęściu, bo tak z perspektywy Wisły należy nazwać szybkie zejście do szatni Vassiljeva. Dopóki on był na boisku, Jagiellonia miała przewagę. Raz na przykład groźnie strzelił z rzutu wolnego, ale Kiełpin dał radę to uderzenie odbić, starał się też jak zwykle napędzać akcje swojej drużyny. W ogóle, stałe fragmenty gry w wykonaniu Jagi były dość ciekawe – pokazali parę schematów, jednak na końcu brakowało dokładności. A gdy zszedł Estończyk, zabrakło już nawet pomysłu na jakieś ciekawsze rozegranie.