
Po bramce Dimitara Ilieva w 40. minucie meczu Wisła Płock pokonała Jagiellonię Białystok 1:0. O krótki komentarz dotyczący tego spotkania poprosiliśmy bocznego obrońcę płockiej drużyny Cezarego Stefańczyka.
Solidna gra w obronie była jednym z największych atutów Nafciarzy w I lidze. Poniedziałkowy mecz z Jagiellonią Białystok był jednak dopiero pierwszym w tym sezonie, w którym podopieczni Marcina Kaczmarka nie stracili żadnej bramki. - Zagraliśmy bardzo uważnie w defensywie. Wcześniejsze mecze może nie wyglądały najgorzej, jeśli chodzi o ten aspekt, ale przeciwnicy wykorzystywali każdą sytuację. Ruch miał dwie sytuacje i zdobył dwie bramki. W meczu z Jagiellonią stanęliśmy na wysokości zadania, jako cały zespół zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie – ocenił prawy obrońca naszej drużyny.
W 26. minucie boisko opuścił Konstantin Vassiljev. Estończyk jest liderem Białostoczan, ale w Płocku odniósł kontuzję w jednym ze starć. Zdaniem Stefana, zejście pomocnika Jagi nie było kluczowe. - Jagiellonia ma innych piłkarzy, którzy też potrafią grać. Vassiljev to jeden z ważniejszych graczy, ale Jagiellonia będzie grała dobrze nawet jeśli będzie kontuzjowany. To nie jest chyba tak, że wszystko jest uzależnione od tego zawodnika.
Już za cztery dni Wisłę czeka wyjazdowe spotkanie ze Śląskiem Wrocław. Czarek zapewnił jednak, że tak krótka przerwa pomiędzy meczami nie jest problemem dla naszych zawodników. - Do spotkania ze Śląskiem podejdziemy podobne jak do wczorajszego meczu: będziemy chcieli dalej grać na 0 z tyłu i zdobyć jakieś punkty. To początek sezonu. Jesteśmy naprawdę wypoczęci, czujemy głód piłki, także nie będzie jakimś wielkim problemem granie co cztery dni - zakończył popularny Stefan.