W 6. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock bezbramkowo zremisowała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Oto fragmenty kilku pomeczowych publikacji prasowych oraz internetowych.
Przegląd Sportowy
Europejska stolica remisów. We Wrocławiu znów bez bramek
Wiślacy nauczeni złym doświadczeniem z początku sezonu, kiedy regularnie tracili gole niezależnie od końcowego wyniku, tym razem pokazali, że są w stanie poświęcić wiele, by zagrać „na zero z tyłu” a już na pewno machną ręką na atrakcyjność spotkania. Co z tego, że ciężko na to patrzeć; ważne, że nie ma porażki – taka strategia opłaciła się już w poprzednim meczu z Jagiellonią (1:0). Kaczmarek postawił na identyczną jedenastkę, bo liczył na ten sam efekt. Cel osiągnęli, ale tylko czasami próbowali udawać groźnych.

Sportowe Fakty
Nihil novi. We Wrocławiu bez goli
Japończyk ostatecznie wyszedł w pierwszej jedenastce, jednak był cieniem samego siebie. Szukał prostopadłych podań, szarpał. Wszystko na nic. Jego próby w zarodku gasili obrońcy Wisły Płock. Przy słabszym dniu lidera drugiej linii gospodarzom pozostało liczyć na indywidualne zrywy, choć ich także jak na lekarstwo. Tylko Peter Grajciar zmusił Seweryna Kiełpina do większego wysiłku strzałem zza szesnastki.
Niewiele działo się także pod bramką Śląską. Zdecydowanie skuteczniejsi w tym sezonie płocczanie (8 bramek) potrafili urwać się defensywie rywali. Brakowało jednak spokoju w wykończeniu akcji i piłka lądowała w rękach Mariusza Pawełka. Najbliżej powodzenia w 41 minucie był Dimitar Iliew. Bułgar uwolnił się spod opieki na 10 metrze, ale nie trafił czysto w piłkę.
Płock.sport.pl
Trzeci mecz z rzędu bez porażki. Zasłużony remis Wisły we Wrocławiu
Wisła w pierwszej połowie była lepsza od gospodarzy, oddała pięć strzałów, miała sześć rzutów rożnych (rywale - dwa). Zespół z Płocka częściej budował akcje ofensywne. Dynamicznie na skrzydłach szarpali Dominik Kun i Giorgi Merebaszwili, sprawiając obrońcom Śląska sporo problemów. A gospodarze często faulowali. Tylko przed przerwą sędzia po przewinieniach wrocławian dziesięciokrotnie przerywał grę, w trzech sytuacjach pokazał żółtą kartkę.
Ale statystyki niestety nie grają, nafciarze nie udokumentowali niezłej gry strzeleniem choćby jednego, upragnionego gola. Szansę w końcówce pierwszej części gry miał m.in. Dimitar Iliev, który po ładnej akcji zespołu strzelał z pola karnego, ale niecelnie.
Wrocław.sport.pl
Śląsk specjalistą od bezbramkowych remisów. Tym razem mecz "na zero" z Wisłą Płock
Na szczęście druga odsłona spotkania przyniosła już nieco więcej emocji. Obie drużyny częściej atakowały i stwarzały sobie więcej bramkowych okazji. Jedną dla ekipy z Płocka zmarnował wprowadzony po przerwie Arkadiusz Reca. Skrzydłowy Wisły uderzał z ostrego kąta, ale trafił wprost w Mariusza Pawełka. Z kolei w 55. minucie świetną okazję bramkową zmarnował Dvali. Gruzin sięgnął piłkę zagrywaną z rzutu wolnego przez Grajciara, ale trafił w słupek.
Rzeczpospolita
Śląsk zremisował z Wisłą Płock 0:0
Gospodarze starali się grać z kontry, jednak niedokładne podania szybko przechwytywali obrońcy Wisły. Z drugiej strony ataki pozycyjne gości skutecznie rozbijane były przez mur obronny wrocławian.
Po zmianie stron gra nabrała tempa. Już w pierwszych minutach drugiej połowy okazje do strzelenia gola mieli piłkarze Wisły. Arkadiusz Reca dostał piłkę w polu karnym, ale bramkarz Śląska wygrał z nim pojedynek sam na sam. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Po dośrodkowaniu Petera Grajciara, piłkę uderzył Filipe Goncalves i tylko słupek uratował gości przez utratą gola.