
W 7. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock uległa Koronie Kielce 1:2. O pomeczowy komentarz poprosiliśmy bocznego obrońcę płockiej drużyny Patryka Stępińskiego.
- Nie możemy cały czas mówić o niedosycie. Po prostu uciekają nam kolejne punkty. Mieliśmy tak po meczu z Legią, Piastem czy Ruchem. Spokojnie mogliśmy pokusić się o komplet punktów albo chociaż o jeden, a zostajemy z niczym – zaczął nasz obrońca.
Pierwsza część spotkania to przewaga Nafciarzy, bramki jednak nie udało się zdobyć. Kielczanie też nie stwarzali sobie dogodnych sytuacji. - Tak to wyglądało też z boiska. Nie byli nam w stanie zagrozić po składnych akcjach, a jedynie po dłuższych piłkach. Popełniliśmy jednak błąd przy kryciu przy stałym fragmencie i zostaje nam 0 punktów – powiedział Patryk. - Kielce troszeczkę się cofnęły i zmusiły nas do ataku pozycyjnego. Takie mecze są najcięższe, gdy trzeba się przebijać przez szyki obronne – dodał.

W rozgrywkach nastąpi teraz chwila przerwy, spowodowana meczami reprezentacji. Najbliższy mecz podopieczni Marcina Kaczmarka rozegrają 9 września, a ich przeciwnikiem będzie Zagłębie. - W Lubinie na pewno będzie ciężki mecz. Oczywiście, jak zawsze jedziemy po trzy punkty. Zagłębie miało fajny okres na początku sezonu, ale nie jesteśmy na straconej pozycji. Mamy dwa tygodnie żeby popracować fizycznie i taktycznie, żeby dobrze się przygotować. Ten czas pozwoli nam też dobrze przygotować się też do kolejnych spotkań. Z meczu na meczu chcemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby mieć spokojne głowy. Najważniejsze, żeby gra dobrze wyglądała, a punkty powinny same przyjść – ocenił młodzieżowy reprezentant Polski.
Defensor Wisły przyczyny utraty bramek nie widzi w braku zgrania. - Nasze błędy nie wynikają z tego, że ktoś kogoś nie zrozumiał. To, że zawodnicy dotarli trochę później nie powinno mieć większego znaczenia. Mamy dwa tygodnie, musimy je wykorzystać, żeby przygotować się do kolejnych spotkań – zakończył.
