
Siódma kolejka Lotto Ekstraklasy należała do drużyn przyjezdnych - goście zwyciężali na aż pięciu stadionach. Gospodarze z trzech punktów cieszyli się tylko w Poznaniu, a w Szczecinie i Gdyni padły wyniki remisowe. W rozgrywach nastąpi teraz tygodniowa przerwa, podyktowana meczami reprezentacji.
Wisła Płock – Korona Kielce 1:2 (0:0)
Nafciarze w pierwszej połowie przeważali, ale do przerwy było 0:0. Po zmianie stron to podopieczni Tomasza Wilmana ruszyli do śmiałych ataków. W 60. minucie Seweryna Kiełpina pokonał Łukasz Sekulski. Wisła wyrównała w 74. minucie, kiedy to dobre podanie Piotra Wlazło na bramkę zamienił Dimitar Iliev. Niestety, ostatnie słowo należało do gości. Po rzucie rożnym bramkę zdobył kapitan Korony, Radek Dejmek.
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:5 (0:1)
Po pierwszej połowie nikt nie spodziewał się takiego rezultatu końcowego – jedyną bramkę w tej cześci gry tuż przed przerwą zdobył Kamil Biliński i to podopieczni Mariusza Rumaka schodzili do szatni w lepszych nastrojach. W 59. minucie ręką w swoim polu karnym zagrał jednak Piotr Celeban i sędzia bez wahania wskazał na wapno, a rzut karny wykorzystał Adam Mójta. Goście przyspieszyli i między 69. a 81. minutą strzelili trzy bramki. Miśkiewicza pokonywali dwukrotnie Morioka i raz Flilipe Gonçalves. W 90. minucie wynik na 1:5 z rzutu karnego ustalił Stjepanović. Dla Wisły była to szósta porażka z rzędu. Biała Gwiazda z dorobkiem trzech punktów zamyka tabelę Lotto Ekstraklasy, zaś Wojskowi przesunęli się na siódmą lokatę.
Pogoń Szczecin – Cracovia 1:1 (0:1)
Pasy prowadziły już od 9. minuty za sprawą Mateusza Szczepaniaka. Napastnik Cracovii pokonał Dawida Kudłę mocnym strzałem z ostrego kąta. Wynik nie zmienił się do końca pierwszej połowy. Po zmianie stron krakowianie mieli okazje do podwyższenia rezultatu, m.in. w słupek uderzył Szczepaniak. To jednak gospodarze doprowadzili do wyrównania. Punkt dla Portowców w efektowny sposób uratował Dawid Kort. Pomocnik Pogoni zdecydował się na strzał z powietrza z 17 metrów i umieścił piłkę w bramce bezradnego Grzegorza Sandomierskiego. Dla obu klubów był to trzeci remis w tym sezonie. Zespoły zajmują kolejno ósmą i dziewiątą lokatę.
Górnik Łęczna – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:2)
Po dwóch porażkach piłkarze Jagielloni wrócili na zwycięską ścieżkę. Na stadionie w Lublinie pokonali Górnika Łęczna 2:0, mimo iż mecz zaczął się od strzału w słupek Grzegorza Piesio. Podopieczni Michała Probierza strzelili bramki w krótkim odstępie czasu. Najpierw w 24. minucie prowadzenie Jadze zapewnił Fedor Černych, wykańczając kontratak, a pięć minut później podwyższył Taras Romańczuk. W 67. minucie Łukasz Tymiński zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, i musiał opuścić boisko. Grający w osłabieniu Górnicy nie byli w stanie zdobyć bramki i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem białostoczan. Dzięki tej wygranej Jagiellonia wróciła na fotel lidera, ex aequo z czterema innymi drużynami, zaś Górnik Łęczna pozostał na piętnastej pozycji.
Arka Gdynia - Zagłębie Lubin 1:1 (0:1)
Pojedynek na szczycie Lotto Ekstraklasy nie rozczarował. W 24. minucie Arka straciła pierwszego w tym sezonie gola na własnym boisku, a jego strzelcem był Michał Marcjanik. Obrońca gdynian pechowo interweniował przy dośrodkowaniu Filipa Starzyńskiego i skierował piłkę do własnej bramki. Lubinianie korzystniej prezentowali się w pierwszej połowie, ale nie potrafili podwyższyć prowadzenia. Po zmianie stron z lepszej strony pokazała się Arka. W 50. minucie świetnym strzałem wyrównał Miroslav Bożok. Arkowcy ruszyli do ataku i przycisnęli rywali, ale brakowało dobrego wykończenia akcji. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów. Dla podopiecznych Piotra Stokowca to czwarty remis z rzędu. Obie drużyny mają po trzynaście punktów i w tabeli są tuż za liderującą Jagiellonią.
Lech Poznań – Piast Gliwice 2:0 (0:0)
Piłkarze Lecha odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo na własnym stadionie. Dwa tygodnie temu na INEA Stadionie pokonali Cracovię 2:1, a w niedzielę wygrali z Piastem Gliwice. W pierwszej połowie kibice bramek nie oglądali. W 58. minucie Radosła Majewskiego zastąpił Dariusz Formella i kwadrans po wejściu dobrym strzałem z szesnastego metra rezerwowy dał prowadzenie Kolejorzowi. Goście co prawda wyrównali w końcówce meczu za sprawą Bartosza Szeligi, ale sędzia asystent zasygnalizował pozycję spaloną i arbiter bramki nie uznał. Minutę później bramkę dla Lecha zdobył Maciej Gajos i trzy punkty zostały w Poznaniu. Wicemistrzowie Polski drugi raz z rzędu przegrali w stosunku 2:0 i z sześcioma punktami na koncie znajdują się tuż nad strefą spadkową. Wygrana pozwoliła Lechowi przesunąć się na dwunastą lokatę, czyli tuż za plecy Wisły Płock.
Lechia Gdańsk – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2 (0:1)
Piłkarze Lechii Gdańsk po raz pierwszy w tym sezonie musieli uznać wyższość rywali na własnym boisku. Lechistów pokonali piłkarze z Niecieczy, a dwie bramki do swojego dorobku dopisał Vladislavs Gutkovskis. Gospodarze pod koniec meczu zdobyli co prawda bramkę kontaktową po akcji braci Paixao, ale na wyrównujące trafienie zabrakło czasu i to piłkarze Termalicy cieszyli się z wygranej. Trzy punkty zainkasowane w Gdańsku oznaczają, że Słonie dołączyły do drużyn z dorobkiem trzynastu oczek.
Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:2 (0:1)
Piłkarze mistrza Polski odnieśli pierwsze ligowe zwycięstwo w sierpniu. Po raz ostatni podopieczni Besnika Hasiego cieszyli się z wygranej w ekstraklasie 30 lipca w Płocku. Wojskowych na prowadzenie wyprowadził Nemanja Nikolić. Węgier wykorzystał dobre podanie Moulina i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał Kamila Lecha. Dla króla strzelców zeszłego sezonu było to pierwsze trafienie w lidze. Legia dominowała na boisku i stwarzała kolejne okazje, ale nie szwankowała skuteczość. Druga bramka padła w 60. minucie po strzale Nikolicia, ale futbolówka odbiła się jeszcze od Rafała Grodzickiego i to kapitanowi Ruchu przypisano samobójcze trafienie. Więcej bramek przy Cichej już nie padło. Dzięki temu zwycięstwu Wojskowi mają dziewięć punktów i zajmują dziesiąte miejsce. Chorzowianie z dorobkiem ośmiu punktów zajmują trzynastą lokatę.

fot. Ekstraklasa