Aktualności » Głosem rywala # 11
29-09-2016r.

fot. W. Sierakowski

Dwóch dyrygentów zespołu Wisły Kraków ma za sobą pracę w naszym zespole. Szkoleniowcem Białej Gwiazdy jest Dariusz Wdowczyk, który piętnaście lat temu prowadził naszą Wisełkę, a jego asystentem Radosław Sobolewski, który był kluczowym graczem Nafciarzy na przełomie stuleci.

 

Niestety, swojego okresu pracy w Płocku Dariusz Wdowczyk nie wspomina dobrze. - Zespół objąłem w okresie przygotowawczym zimą 2000/01. I chociaż Płock był na ostatnim miejscu w tabeli, to wiązałem z drużyną spore nadzieje, które potwierdził udany początek rundy wiosennej. Niestety, po kilku kolejkach zostałem zwolniony, o czym w dużym stopniu zdecydowały moje złe relacje z prezesem Krzysztofem Dmoszyńskim. Z pewnością był to rozczarowujący okres w mojej trenerskiej przygodzie. Niedawno wspomniałem go w rozmowie z Radkiem Sobolewskim, który jako zawodnik mógł służyć za wzór profesjonalizmu. Odpowiedzialny, obowiązkowy w stu procentach zaangażowany piłkarz. Żegnając się z Wisłą Płock zapowiedziałem Radkowi, że czeka go kariera reprezentacyjna. Nie pomyliłem się – tak płocki okres swojej kariery wspomina Dariusz Wdowczyk.

 

Trenerowi rywali ciężko było przypomnieć sobie mecze przeciwko ekipie z Ł 34. Wyjątkiem było spotkanie Wisła – Polonia Warszawa z ostatniej kolejki rozgrywek 1999/2000. - Przyjechaliśmy do Płocka jako świeżo upieczony mistrz Polski. Niewątpliwie trudy świętowania sukcesu odbiły się na postawie moich piłkarzy. Wisła również nie grała o żadną stawkę, więc mecz rozgrywaliśmy bardzo swobodnie. Innych starć przeciwko płocczanom niestety nie pamiętam – powiedział szkoleniowiec najbliższego rywala.

 

fot. W. Sierakowski


Przebieg obecnych rozgrywek ligowych Dariusz Wdowczyk określił jako zaskakujący. - Wystarczy spojrzeć na tabelę, którą zamykają takie firmy jak Legia Warszawa i Wisła Kraków. W bieżącym sezonie każdy może wygrać z każdym, wskazanie faworyta dowolnego meczu jest zadaniem trudnym. Wyrównanie poziomu jest z pewnością atrakcyjne dla kibiców, oni bowiem kochają niespodzianki. Obawiam się jednak, że wszyscy równamy w dół, o czym świadczą nieudane występy polskich drużyn w europejskich pucharach. Nie chcę wskazywać również faworyta sobotniego spotkania. W Płocku czeka nas ciężki mecz, gospodarze po awansie wzmocnili się i udowadniają, że umieją zdobywać punkty u siebie i na wyjazdach. W naszej sytuacji musimy szukać wygranych w każdym spotkaniu i z nastawieniem zdobycia kompletu punktów jedziemy na Mazowsze, tym bardziej że po dwóch ostatnich meczach ligowych i awansie w Pucharze Polski morale mojej drużyny wzrosło. Ale takie samo nastawienie ma przecież Marcin Kaczmarek, co oznacza, że czeka nas ciężka przeprawa – stwierdził nasz rozmówca.

 

Mecz Wisły Płock z imienniczką z Krakowa odbędzie się w najbliższą sobotę. Pierwszy gwizdek o 18.00