Na mecze do Rzeszowa Wisła Płock jeździła kiedyś często, zarówno na ul. Hetmańską - na Stal, jak i Wyspiańskiego - na Resovię, gdyż byli to nasi rywale w grupie wschodniej (dawnej) II ligi.
Najbliższy rywal ligowy nie należy do zespołów, z którymi grało nam się dobrze. Z trzynastu potyczek z Cywilno - Wojskowym Klubem Sportowym tylko dwie zakończyły się wygraną płocczan: pierwsza - kiedy zwyciężyliśmy 2:1 w Rzeszowie na inaugurację sezonu 81/82 i przedostatnia (4:1) z historycznego sezonu 93/94. Poza tym w meczach Wisła - Resovia zanotowano pięć wygranych rzeszowian i sześć remisów, stosunek bramek również jest dla nas niekorzystny - 12:16.
Ostatnie spotkanie z naszym środowym rywalem, było jednym z najsmutniejszych meczów w historii Wisły i zakończyło się sromotną porażką zespołu prowadzonego przez Jarosława Araszkiewicza, a w zespole z Rzeszowa wystąpił nasz były zawodnik - ściągany przez Wisłę z Ukrainy zimą 2007 r. - Lubomyr Ivanskyj.
2. października 2010 r.
Wisła - Resovia 0:4 (0:2)
0:1 Jakuszewski 16.
0:2 Ogrodnik 42.
0:3 Walaszczyk 47.
0:4 Nikanowycz 74.
Wisła: Kamiński - Grudzień, Karwan, Pacan, Wyczałkowski (Grzelak) - Solecki, Bekas (Sekulski), Mitrura (Lewandowski), Chwastek - Koczon, Twardowski .
Resovia: Petryka - Szkolnik, Bogacz, Ivanskyj, Podstolak - Jakuszewski, Nikanowycz, Walaszczyk, Ogrodnik (Kaczor) – Dzierżęga (Hustava), Hajduk (Kantor).
Resovia wiosną mocno rozczarowuje, bo w 10. meczach zdobyła jedynie 10 punktów i strzeliła najmniej w lidze - 5 bramek (na własnym boisku tylko jedną). Dużo lepiej, wręcz znakomicie wyglądają osiągnięcia obronne rzeszowian, bo w całym sezonie rywale strzelili im tylko 19 goli. Dlatego niezwykle ciekawie zapowiada się konfrontacja najlepszej, wiślackiej ofensywy (50 bramek) z prawie najlepszą w lidze defensywą Resovii.
W środę o godz. 17. na Stadionie Uniwersyteckim nadarzy się doskonała okazja do rewanżu za jesienny blamaż i z mocnym postanowieniem zmazania ubiegłorocznej plamy udają się do Rzeszowa nasi piłkarze.