Aktualności » Za nami 11. kolejka rozgrywek
3-10-2016r.

Legia Warszawa wygrała pierwszy mecz na własnym boisku, pokonując wicelidera z Gdańska. Lechiści tym samym spadli na trzecie miejsce w tabeli, tuż za plecami Bruk-Bet Termaliki. Mimo zwycięstwa w Płocku, Wisła Kraków zajmuje ostatnią lokatę.

 


Ruch Chorzów – Zagłębie Lubin 1:2

(piątek 30.09, 18:00)


Chorzowianie do tego meczu przystępowali z bardzo przemeblowaną obroną, w porównaniu z poprzednim meczem. Mecz rozpoczął się bardzo szybko. Już w 3’, po świetnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Krzysztofa Janusa, strzałem głową Kamila Lecha pokonał Łukasz Janoszka. Goście z prowadzenia cieszyli się zaledwie pięć minut. W 8’ Łukasz Surma zagrał prostopadłą piłkę, której nie przeciął Lubomir Guldan. Futbolówka trafiła do Jarosława Niezgody, a ten w sytuacji sam na sam z Martinem Polackiem nie pomylił się i wyrównał stan meczu.

Obie drużyny miał jeszcze swoje okazje, ale do przerwy wynik już się nie zmienił. W 63’ Krzysztof Janus wykorzystał rzut karny, podyktowany po zagraniu ręką Piotra Ćwielonga i Miedziowi cieszyli się z trzech punktów. Podopieczni Piotra Stokowca do liderującej Jagielloni tracą trzy punkty.

 

fot. T. Folta / Zagłębie Lubin S.A.

 


Górnik Łęczna – Lech Poznań 1:2

(piątek 30.09, 20:30)


Lech wygrał pierwsze spotkanie na wyjeździe, choć mecz nie układał się po myśli podopiecznych Nenada Bjelicy. W 13’ Piotr Grzelczak pokonał Matusa Putnockiego po zagraniu z rzutu rożnego na krótki słupek. Kolejorz mógł błyskawicznie wyrównać, ale Maciej Makuszewski minął bramkarza gospodarzy, ale uderzył tylko w słupek. Świetną okazję miał też Grzelczak, ale mając przed sobą tylko Jana Bednarka, uderzył nad bramką.

Do przerwy w Lublinie wygrywali gospodarze. Po przerwie goście przeważali, lecz brakowało skuteczności pod bramką Sergiusza Prusaka. Wyrównanie przyszło dopiero w 70’, kiedy to Maciej Gajos wykończył dośrodkowanie Szymona Pawłowskiego. Trzy punkty swojej drużynie, dosłownie w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry, zapewnił Maciej Makuszewski.

 

fot. Facebook Górnik Łęczna @gornikleczna

 


Arka Gdynia – Piast Gliwice 1:2

(sobota 1.10, 15:30)


Wicemistrzowie Polski w końcu się przełamali. Gliwiczanie wygrali drugi mecz w sezonie i po raz drugi pokonali beniaminka rozgrywek - tym razem wyższość podopiecznych Radoslava Latala musiała uznać Arka Gdynia. Podopieczni Grzegorza Nicińskiego po raz pierwszy przegrali na swoim stadionie. Goście dość niespodziewanie objęli prowadzenie w 17’, gdy z rzutu wolnego uderzał Gerard Badia. Piłka odpiła się jeszcze od źle ustawionego muru i wpadła do bramki.

Gospodarze do odrabiania strat ruszyli pod koniec pierwszej połowy, ale nie udało im się pokonać Jakuba Szmatuły. Po zmianie stron Arkowcy ruszyli do zdecydowanych ataków, które przyniosły rezultat w 53’. Marcus Vinicius wykorzystał rzut karny, podyktowany po zagraniu piłki ręką przez Heberta. Gdynianie jeszcze śmielej zaatakowali, ale Pawłowi Abbottowi brakowało skuteczności, albo świetnie bronił Szmatuła. Ostatnie słowo należało jednak do Piasta – w 88’ Hebert wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i gliwiczanie wracali z Gdyni z trzema punktami. Arka utrzymała piątą lokatę, zaś wicemistrzowie Polski przesunęli się na trzynaste miejsce.

 

fot. Wojciech Szymański / Facebook Arka Gdynia SSA

 


Wisła Płock – Wisła Kraków 2:3

(sobota 1.10, 18:00)


Prawdziwy thriller w Płocku. Nafciarze przegrywali od 11’, kiedy to świetną akcję krakowian wykończył Mateusz Zachara. Podopieczni Marcina Kaczmarka próbowali odrobić starty, ale nie potrafili wypracować klarownych sytuacji. W 34’ Richard Guzmics podwyższył na 2:0 i wydawało się, że płocczanie wysoko przegrają to spotkanie. Po stracie drugiej bramki ruszyliśmy do ataków, ale brakowało skuteczności. Tuż po zmianie stron świetną akcją popisał się Piotr Wlazło, aż w końcu Adam Mójta sfaulował go w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Dominik Furman i już w 49’ mieliśmy kontakt. Nafciarze atakowali i dopięli swego w 69’, kiedy to świetne podanie Jose Kante na bramkę zamienił Giorgi Merebashvili. Płocczanie dążyli do zdobycia zwycięskiej bramki, ale w doliczonym czasie gry Patryk Małecki popisał się strzałem sprzed pola karnego i zapewnił swojej drużynie trzy punkty. Żadna z drużyn po tej kolejce nie zmieniła swojego miejsca w tabeli.

 

 


Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 3:0

(sobota 1.10, 20:30)


Demonstracja siły mistrzów Polski. Podopieczni debiutującego na ławce trenerskiej Legii Jacka Magiery zagrali najlepsze spotkanie w tym sezonie. Błyszczał zwłaszcza Vadis Odjidja-Ofoe. Mimo ogromnej przewagi Wojskowi do przerwy nie zdołali ani razu pokonać dobrze dysponowanego Vanję Milinkovicia-Savicia.

Bramki przyszły jednak po zmianie stron. Najpierw dwukrotnie trafił Guilherme, w 70’ wynik na 3:0 ustalił Nemanja Nikolić, który tym samym strzelił swoją czwartą bramkę w lidze. Po porażce w Warszawie Lechia spadła na trzecie miejsce, a mistrzowie Polski przesunęli się na dziesiątą lokatę.

 

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia Warszawa

 


Śląsk Wrocław – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2

(niedziela 2.10, 15:30)


Podopieczni Mariusza Rumaka od 23’ prowadzili po pechowej interwencji Patryka Fryca. Gospodarze szybko mogli podwyższyć prowadzenie, ale w 28’ Ryota Morioka zmarnował doskonałą sytuację. Goście wyrównali z rzutu karnego, podyktowanego po faulu na Wojciechu Kędziorze. Sam poszkodowany podszedł do piłki i pewnie pokonał Mariusza Pawełka. Sytuacja wrocławian skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w 48’ Filipe Goncalves został ukarany czerwoną kartką.

Grający w dziesięciu gospodarze w 63’ stracili drugą bramkę. Pawełek minął się z dośrodkowaną z rzutu rożnego piłką, ta trafiła pod nogi Kornela Osyry, a stoper niecieczan nie miał problemu z umieszczeniem jej w siatce. Tym samym ustalił wynik meczu, dzięki któremu drużyna Czesława Michniewicza wskoczyła na drugie miejsce w tabeli. Śląsk z jedenastoma punktami na koncie zajmuje dwunastą lokatę i ma punkt przewagi nad ostatnią Wisłą Kraków.

 

fot. Tomasz Madejski / Bruk-Bet Termalica Nieciecza

 


Cracovia – Korona Kielce 6:0

(niedziela 2.10, 15:30)


Prawdziwa kanonada przy Kałuży. Podopieczni Jacka Zielińskiego długo nie potrafili wygrać, ale gdy zwyciężyli, zrobili to w bardzo przekonujący sposób. Wielkie strzelanie w 15’ rozpoczął Mateusz Szczepaniak, a do przerwy trafiali jeszcze Krzysztof Piątek i Marcin Budziński. Po zmianie stron Pasy nie oszczędzały rywali i strzeliły im kolejne trzy bramki. Wynik na 6:0 w 87’ ustalił Mateusz Wdowiak. Cracovia obecnie zajmuje dziewiąte miejsce. Korona zaliczyła z kolei trzecią porażkę z rzędu i jest pozycję wyżej od swoich niedzielnych rywali.

 

fot. Cracovia @mkscracovia

 


Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin 0:0

(niedziela 2.10, 18:00)


11. kolejka zakończyła się bezbramkowym remisem w Białymstoku. W 20’ świetną okazję do otworzeniu wyniku zmarnował Adam Frączczak, uderzając obok słupka. Tuż przed przerwą w słupek trafił z kolei Fiodor Cernych, a strzał Łukasza Zwolińskiego obronił Marian Kelemen. W drugiej połowie świetnie grał Dawid Kudła i to dzięki swojemu bramkarzowi Portowcy wywieźli z Białegostoku punkt. Jaga utrzymała fotel lidera, a Portowcy zajmują jedenastą lokatę.
 

fot. Mariusz Piotrowski / Jagiellonia Białystok