
W 13. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock przegrała z Górnikiem Łęczna 1:2. Prezentujemy fragmenty kilku pomeczowych relacji z gazet i portali internetowych.
Przegląd Sportowy
Samobój Kiełpina zapewnia pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Górnikowi Łęczna
Kiedy wydawało się, że goście zgarną komplet punktów, ponownie do przodu ruszył Patryk Stępiński. Prawy obrońca Wisły dośrodkował, Kante na raty przyjął piłkę i strzałem lewą nogą z najbliższej odległości wyrównał. Łęcznianie prowadzili tylko trzy minuty. Gospodarze przeszli do ataku, stawiając wszystko na jedną kartę. Przyjezdni po jednej z kontr w końcówce wywalczyli rzut rożny. Z kornera ostro w światło bramki zacentrował Szymon Drewniak. W polu bramkowym do piłki wyskoczył Seweryn Kiełpin. Bramkarz zamiast łapać futbolówkę, próbował ją wypiąstkować. Mokra piłka ześliznęła się po rękawicach i wpadła do bramki. Po chwili sędzia Tomasz Kwiatkowski zakończył mecz.
Piłka Nożna
Dobra końcówka meczu w Płocku. Komplet punktów dla Górnika
Od pierwszych minut to Wisła narzuciła swoje warunki do gry. Piłkarze trenera Kaczmarka grali w niezłym tempie i stwarzali dobre sytuacje do wyjścia na prowadzenie. Już w 6. minucie Iliew idealnie zagrał prostopadle do Kante, ten wyszedł sam na sam z Prusakiem i zdecydował się na strzał, ale znakomicie obronił bramkarz łęcznian. Napastnik Wisły mógł w tej sytuacji jeszcze podawać do Merebaszwiliego, który musiałby tylko dopełnić formalności.
Gruzin dwie minuty później doczekał się swojej sytuacji. Wpadł w pole karne, minął dwóch obrońców, położył bramkarza i... uderzył obok pustej bramki.
Sportowe Fakty
Trzy gole w szalonej końcówce meczu
Bramki padły w ostatnim fragmencie spotkania, ale od razu hurtowo. Najpierw Górnik wymierzył gospodarzom karę za niewykorzystane sytuacje podbramkowe. Grzegorz Piesio huknął od poprzeczki do bramki. Łęcznianie już witali się z gąską w ogródku, a tymczasem Jose Kante zdążył odpowiedzieć w 88. minucie. Musieli więc zebrać się jeszcze raz do ataku i zwycięskiego gola zdobyli po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Szymona Drewniaka.
Płock Wyborcza.pl
Zmarnowane trzy gruzińskie szanse, niespodziewana porażka Wisły Płock
Z biegiem czasu gra się wyrównała, piłkarze z Łęcznej atakowali coraz śmielej, ale nie tworzyli dobrych sytuacji. Groźniejsze akcje prezentowali nafciarze. W 15. minucie tuż obok słupka groźnie strzelał Dominik Furman, a w 27. minucie niemal z linii pola karnego niepilnowany Merebashvili chybił o centymetry.
W 35. minucie po świetnej kontrze płocczan z udziałem Dimitara Ilieva i Furmana trzecią świetną szansę na gola znów miał Gruzin - kilkanaście metrów od bramki był sam na sam z Sergiuszem Prusakiem i przy jęku zawodu widzów strzelił w bramkarza.
Portal Płock
Dramat Wisły. Kuriozalny gol bramkarza w ostatniej akcji meczu
Od pierwszych minut przewaga należała do gospodarzy. Już w 6. minucie Wisła mogła wyjść na prowadzenie. Dobre podanie Dimitara Ilieva starał się wykorzystać Jose Kante, jednak w dogodnej pozycji uderzył wprost w bramkarza gości. Dwie minuty później nafciarze po raz kolejny zmarnowali znakomitą sytuację. Giorgi Merebashvili oszukał Sergiusza Prusaka i defensorów Łęcznej i stanął w doskonałej sytuacji do strzelenia bramki. Niestety, pomocnik fatalnie się pomylił i nie trafił do bramki z bliskiej odległości.
Lublin Wyborcza.pl
Horror w Płocku. Pierwsza wyjazdowa wygrana Górnika
Piłkarze Górnika Łęczna wygrali po raz pierwszy na wyjeździe w tym sezonie. Łęcznianie pokonali w Płocku beniaminka ekstraklasy - Wisłę 2:1, a wszystkie bramki padły w ostatnich dziesięciu minutach gry. Oba zespoły potrzebowały zwycięstwa jak tlenu i zapowiadały walkę o pełną pulę. W ostatnich trzech seriach spotkań Wisła i łęcznianie solidarnie zdobyły po jednym punkcie.
Rzeczpospolita
Horror w końcówce, Wisła Płock przegrywa
Trzecią szansę stworzył Gruzinowi znowu Ilijew. Merebaszwili znalazł się na sam nas z Prusakiem, wyciągnął go tym razem z bramki, ale i tak strzelił prosto w niego. Mimo trzech sytuacji i kilku akcji zakończonych groźnymi strzałami na bramkę, pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po przerwie, w 46. min. zaatakowali goście. Grzegorz Bonin był blisko wpisania się na listę strzelców, ale uderzył zbyt lekko i Seweryn Kiełpin nie miał żadnego problemu z wybiciem piłki. W 75. min. dośrodkowanie Szymona Drewniaka wybili płoccy obrońcy pod nogi Javiera Hernandeza, który jednak strzelił prosto w Kiełpina.