Aktualności » Za nami 13. kolejka rozgrywek
25-10-2016r.

Tylko jeden remis, 27 bramek i dwa zwycięstwa wyszarpane w doliczonym czasie gry. Emocji w tej serii gier nie brakowało!


Arka Gdynia – Pogoń Szczecin 0:3

Piątek 18:00


Miniona kolejka rozpoczęła się od derbów Pomorza rozegranych w Gdyni. Portowcy, podbudowani ubiegłotygodniowym zwycięstwem z Legią Warszawa, przyjechali do Trójmiasta po kolejne trzy punkty i od początku zaatakowali. Wynik w 35’ otworzył Adam Frączczak, któremu asystował… Adam Marciniak. Niespełna cztery minuty później było już 2:0 dla przyjezdnych, a kolejną bramkę do swojego konta dopisał Frączczak. To już czwarte trafienie nominalnego prawego obrońcy, który od dwóch spotkań występuje na szpicy. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, ale brakowało skuteczności. W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry rezultat na 3:0 ustanowił Mateusz Matras. I tym razem piłkarz Pogoni mógł liczyć na pomoc obrońców Arki. Tym samym gdynianie przegrali drugi z rzędu mecz na własnym boisku, a Portowcy wygrali po raz drugi z rzędu i przesunęli się na siódmą pozycję.

 

fot. arka.gdynia.pl


Wisła Kraków – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:0

Piątek 20:30


Drugi piątkowy pojedynek to również starcie derbowe. Tym razem zmierzyły się dwie drużyny z Małopolski – ostatnia w tabeli Wisła Kraków podejmowała przy Reymonta Bruk-Bet Termalicę. Na boisku nie było widać różnicy, jaka przed meczem dzieliła obie drużyny. Biała Gwiazda zamykała tabele, zaś podopieczni Czesława Michniewicza utrzymują się w czołówce. Wynik w 26’ strzałem głową otworzył Zdenek Ondrasek, dla którego było to pierwsze trafienie w tym sezonie. Wiślacy nie zadowolili się skromnym prowadzeniem i dalej atakowali bramkę strzeżoną przez Krzysztofa Pilarza, ale brakowało skuteczności, a i bramkarz gości świetnie bronił. W 68’ arbiter uznał, że Patryk Fryc faulował dryblującego w polu karnym Patryka Małeckiego i podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Do piłki podszedł Ondrasek i ustalił wynik meczu na 2:0. Dzięki tej wygranej Wisła Kraków opuściła ostatnie miejsce w tabeli, a Termalica mimo porażki utrzymała trzecią lokatę.

 

fot. Facebook Bruk-Bet Termalica Nieciecza KS

 

Wisła Płock – Górnik Łęczna 1:2

Sobota 15:30


Nafciarze rozpoczęli mecz z Górnikiem od mocnego uderzenia i już po 7’ mogli prowadzić, ale dobrych okazji nie wykorzystali Jose Kante i Giorgi Merebashvili. Podopieczni Marcina Kaczmarka w pierwszych czterdziestu pięciu minutach zdominowali gości, ale płocczanom brakowało skuteczności pod bramką Sergiusza Prusaka. Po przerwie mecz się nieco wyrównał, ale lepsze sytuacje nadal mieli Wiślacy. Niespodziewanie w 85’ to przyjezdni po składnej akcji i mocnym strzale Grzegorza Piesio wyszli na prowadzenie. Trzy minuty później po asyście Patryka Stępińskiego do remisu doprowadził Jose Kante i wydawało się, że płocczanie powalczą o pełną pulę. W ostatnich sekundach to jednak goście wywalczyli rzut rożny, a dośrodkowaną przez Szymona Drewniaka piłkę pechowo do własnej bramki skierował Seweryn Kiełpin.

 


Śląsk Wrocław – Cracovia 2:2

Sobota 18:00


Po wygranej w Kielcach, podopieczni Mariusza Rumaka liczyli na pierwsze zwycięstwo na własnym obiekcie. Wojskowi prowadzili już od 7’, kiedy to świetnym strzałem z dystansu po kontrataku popisał się Peter Grajciar. Gospodarze cofnęli się, a Pasy miały problem z wypracowaniem dobrej sytuacji. Najlepsze okazje po strzałach głową mieli Miroslav Covilo i Mateusz Cetnarski, ale ich uderzenia obronił Lubos Kamenar. W 57’ było już 2:0 dla gospodarzy, kiedy to po świetnej asyście Ryoty Morioki drugą bramkę zdobył Grajciar. Wydawało się, że wrocławianie wreszcie zdobędą pełną pulę na własnym stadionie. Goście odpowiedzili jednak w 64’, kiedy to niezawodny w powietrzu Covilo uderzeniem głową pokonał Kamenara. W 71’ powinno być już 2:2, ale strzał Krzysztofa Piątka i dobitkę Cetnarskiego obronił bramkarz Śląska. Cracovia starała się doprowadzić do wyrównania i udało im się w doliczonym czasie gry. Arbiter uznał, że w polu karnym faulowany był Erich Jendrisek, a jedenastkę na bramkę zamienił Damian Dąbrowski.

 

Fot. Krystyna Pączkowska / Facebook WKS Śląsk Wrocław SA


Legia Warszawa – Lech Poznań 2:1

Sobota 20:30


Hit 13. kolejki nieco zawiódł. Obie drużyny w pierwszej połowie nie stworzyły zbyt wielu okazji, a najlepszą z nich w 41’ zmarnował Nemanja Nikolić. Po zmianie stron gra nieco przyspieszyła. Najpierw Matus Putnocky odbił strzał Miroslava Radovicia, a chwilę później Akradiusz Malarz obronił próbę Macieja Makuszewskiego. Lechici byli bardzo blisko też w 59’, ale Lasse Nielsenowi zabrakło kilku centymetrów do trącenia futbolówki. Dwie minuty później Legia powinna wyjść na prowadzenie, ale Nikolicia zatrzymał Putnocky. W 64’ bramkarz Lecha musiał wreszcie skapitulować, a król strzelców poprzedniego sezonu otworzył wynik. Wydawało się, że mecz zakończy się minimalnym zwycięstwem mistrzów Polski. W 89’ Szymon Marciniak podyktował rzut karny po faulu Michała Kopczyńskiego na Makuszewskim. Jedenastkę wykorzystał Marcin Robak. W doliczonym czasie gry bramkę dla Wojskowych zdobył jednak Kasper Hamalainen i trzy punkty zostały w Warszawie.

 

Fot. Facebook Lech Poznań


Lechia Gdańsk – Piast Gliwice 3:2

Niedziela 15:30


Lechia w niedzielę odniosła już dziewiąte zwycięstwo w tym sezonie. Wynik, po świetnej indywidualnej akcji, w 9’ otworzył Sławomir Peszko. Wicemistrzowie Polski wyrównali 20 minut później, a Vanję Milinkovicia-Savicia pokonał Uros Korun. Pod koniec pierwszej połowy na prowadzenie powinni wyjść gdańszczanie, ale Marco Paixao nieznacznie się pomylił. Po przerwie Lechia atakowała, ale to Piast dość niespodziewanie wyszedł na prowadzenie. W 64’ z dwudziestu pięciu metrów hukną Sasha Zivec, a Milinković-Savić tylko odprowadził piłkę wzrokiem. Podopieczni Piotra Nowaka ruszyli do ofensywy i w 79’ był już remis. W polu karnym faulowany był Peszko, a z jedenastego metra Jakuba Szmatułę pokonał Flavio Paixao. W 86’ ten sam zawodnik strzałem z dystansu ustalił wynik na 3:2 i tym samym zapewnił Lechii fotel lidera przynajmniej na kolejny tydzień.

 

fot. Facebook Lechia Gdańsk


Jagiellonia Białystok – Zagłębie Lubin 1:2

Niedziela 18:00


Drugi z hitów tej kolejki nie zawiódł nawet najbardziej wybrednych kibiców. Już w 2’ goście mogli objąć prowadzenie, ale strzał Krzysztofa Janusa został zablokowany. Kilkadziesiąt sekund później Jaga przeprowadziła składną akcję, ale sam na sam z Martinem Polaczkiem przegrał Fiodor Cernych. Sytuacji nie brakowało z jednej i drugiej strony, aż w 35’ swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie zdobył Jacek Góralski. Prowadzenie gospodarzy utrzymało się do końca pierwszej połowy, ale o wygranej podopiecznych Piotra Stokowca zadecydował piorunujący początek drugiej odsłony. Już dwie minuty po wznowieniu gry wyrównanie Miedziowym zapewnił Martin Nespor, a w 52’ fantastycznym strzałem z woleja na 2:1 podwyższył Arkadiusz Woźniak. Jak się okazało, taki wynik utrzymał się do końca i to goście wracali do Lubina w dobrych humorach. 

 

Fot. Facebook Jagiellonia Białystok


Ruch Chorzów – Korona Kielce 4:0

Poniedziałek 18:00


13. kolejka zakończyła się w Chorzowie, gdzie zmierzyły się dwa zespoły, które przegrały ostatnie cztery mecze. Niebieskich na prowadzenie w 16’ wyprowadził Jarosław Niezgoda, a był to dopiero początek strzelania przy Cichej. Co prawda przyjezdni mieli w pierwszej połowie swoje okazje, ale brakowało skuteczności albo dobrze bronił Libor Hrdlicka. W 60’ było już 2:0 dla gospodarzy. Maciej Gostomski wyszedł co prawda zwycięsko z pojedynku z Niezgodą, ale przy dobitce Łukasza Monety był już bezradny. W 77’ na 3:0 podwyższył Piotr Ćwielong, a wynik na 4:0 w 85’ ustalił Paweł Oleksy. Przełamanie podopiecznych Waldemara Fornalika pozwoliło im uciec z ostatniego miejsca w tabeli, które teraz okupuje Korona Kielce.


Fot. Facebook Korona Kielce