Aktualności » Przemysław Szymiński: Motywacji nie brakuje
26-10-2016r.

O reakcji szatni na serię porażek, nadchodzącym meczu z Lechem Poznań i wsparciu kibiców rozmawialiśmy ze środkowym obrońcą Wisły Płock Przemysławem Szymińskim.

 

Przegraliśmy trzeci mecz, choć absolutnie nie można powiedzieć, że nasza gra wygląda źle. To pierwsza taka sytuacja odkąd trenerem jest Marcin Kaczmarek. Jak szatnia na to zareagowała?


Przemysław Szymiński:
Trener zawsze podkreślał w przypadku dwóch porażek, że za jego kadencji w klubie trzech porażek nie było. Ten czas nastał, ale musimy sobie z tym poradzić. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie gramy źle. Stwarzamy sobie sytuacje do zdobywania goli. W niektórych meczach trochę mniej, albo, tak jak w spotkaniu z Górnikiem Łęczna, mnóstwo. Szatnia sobie radzi. Jesteśmy kolektywem i do każdego spotkania podchodzimy zmotywowani. Na pewno chcemy udowodnić, że trzy porażki to wypadek przy pracy.

 


Od meczu minęło już kilka dni, na pewno jakieś analizy się już pojawiły. Dlaczego gramy dobrze, ale wynik tego nie potwierdza?


W ostatnim spotkaniu zawiodła wyłącznie skuteczność. Gdybyśmy do 35. minuty strzelili trzy bramki, to nawet jeśli mecz może nie byłby jeszcze wygrany, to mielibyśmy świetną sytuację wyjściową w drugiej połowie. Grałoby się nam dużo łatwiej i nie wierzę, że oddalibyśmy trzy punkty.


Oglądałeś wczorajszy mecz Pucharu Polski Lecha z Wisłą?


Próbowałem, ale trudno się ogląda mecze rozgrywane przy pustych trybunach. Wyglądało to trochę jak sparing, tempo nie było zawrotne, a i murawa nie była najlepsza.


Do soboty z pewnością nie uda się zrobić z murawy na INEA Stadionie dywanu. Słabsza jakość murawy sprzyja bardziej nam, czy Lechowi?


Myślę, że nikomu. Na pewno obie drużyny chcą grać w piłkę. Najlepszym wyjściem byłoby dobre przygotowanie murawy, ale zdajemy sobie sprawę, że tak prawdopodobnie nie będzie. Oglądałem wywiady piłkarzy Wisły Kraków, gdzie wskazywali na średni stan boiska. Widać to było też w telewizji, a wiadomo, że z bliska na boisku wygląda to jeszcze inaczej. Warunki będą jednak takie same dla obu zespołów.


Celem w Poznaniu na pewno są trzy punkty. Masz jakieś osobiste przeczucia co do sobotniego meczu?


Ciężko mi coś wyrokować. Na pewno chcemy się przełamać. Motywacji, by zrehabilitować się za te trzy porażki, z pewnością nie brakuje. Tabela się spłaszczyła, są bardzo małe różnice punktowe. Potem może już nie być czasu, żeby odrabiać straty. 

 


Gdyby ktoś trzy miesiące temu powiedział ci, że po 13 kolejkach będziesz miał 15 punktów i komplet występów, byłbyś zadowolony?


Z kompletu występów na pewno tak, ale zdobycz punktową – nie sądzę.


Więcej?


Na pewno tak. Nawet patrząc przez pryzmat rozegranych meczów, powinniśmy mieć ich więcej. W ciemno tak małej ilości punktów też bym nie brał.


W Poznaniu będzie was wspierać spora grupa kibiców z Płocka, którzy do Wielkopolski udadzą się pociągiem specjalnym. Możecie liczyć na naszych fanów, którzy m.in. po meczu z Łęczną skandowali nazwisko Seweryna.


Zawsze przez 90 minut gorąco nas wspierają, nie mamy im nic do zarzucenia. Czujemy ich wsparcie nie tylko w meczach u siebie, ale też na wyjeździe. Cieszymy się, że tak wielu kibiców będzie z nami w Poznaniu. Postaramy się odwdzięczyć trzema punktami.

 

Przypominamy, że mecz 14. kolejki Lotto Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań i Wisłą Płock już w najbliższą sobotę. Początek spotkania o godzinie 20:30. Transmisję z meczu przeprowadzi telewizja Canal + Sport.