Podopieczni Marcina Kaczmarka jadą do Poznania po trzech kolejnych porażkach z rzędu. Nafciarze przy Bułgarskiej w lidze jeszcze nie wygrali, ale każdą serię w końcu udaje się przełamać.
Na stadionie przy Bułgarskiej w 1994 roku Petrochemia Płock strzeliła swojego pierwszego gola w meczu wyjazdowym na najwyższym szczeblu rozgrywek. Autorem trafienia był Jacek Majchrzak, a Nafciarze zremisowali wówczas 1:1. W rewanżu przy Łukasiewicza płocczanie pokonali rywali 2:1, po bramkach Rafała Siadaczki i ulubieńca publiczności – Pawła Miąszkiewicza. W tamtym sezonie niestety nie udało się utrzymać. Kiedy dwa lata później wróciliśmy do piłkarskiej elity, wróciły też pojedynki z Kolejorzem. Bilans spotkań z Lechitami jest delikatnie korzystniejszy dla gospodarzy jutrzejszego meczu – w Ekstraklasie rozegraliśmy szesnaście meczów, spośród których pięć wygraliśmy, tyle samo przegraliśmy, a w sześć zakończyło się podziałem punktów.
Warto wspomnieć, że w sezonie 2000/01 graliśmy z Lechem w dzisiejszej I lidze. Na zapleczu z poznaniakami nie udało się wygrać (0:0 w Płocku, 1:0 w Poznaniu), ale i tak obie drużyny w maju świętowały awans. Z Lechem Poznań wiąże się jeszcze jedno przyjemne wspomnienie dla kibiców Wisły. 4 kwietnia 2006 roku prowadzeni przez Josefa Csaplara Wiślacy znokautowali Lecha przy Łukasiewicza 34 aż 5:1. Była to najwyższa wygrana naszego Klubu na najwyższym szczeblu rozgrywek. Kilka dni później Nafciarze wyeliminowali Lecha z Pucharu Polski, po wygranej 1:0 w stolicy Wielkopolski. To nasza jedyna wyjazdowa wygrana z naszym sobotnim rywalem.

fot. W. Sierakowski
Po raz ostatni z Kolejorzem graliśmy sezon później. W 1. kolejce sezonu 2006/07 piłkarze Wisły zameldowali się przy Bułgarskiej i po 52 minutach prowadzili 2:0 po trafieniach Pawła Sobczaka i Żarko Belady. Punkty straciliśmy w dramatycznych okolicznościach. Najpierw w 73 minucie bramkę kontaktową zdobył Marcin Wasilewski, a w 88 minucie wyrównał Piotr Reiss. Szalę na korzyść gospodarzy w 93 minucie, po fatalnym błędzie Marko Colakovicia, przechylił Marcin Zając.
Do meczu z Wisłą Lechici przystępują osłabieni. W sobotę na boisko na pewno nie wybiegną Nicki Billie Nielsen, Lasse Nielsen oraz Jasmin Burić. Duńczycy są kontuzjowani, zaś bośniacki bramkarz pauzuje z powodu zawieszania po incydencie w meczu z Legią Warszawa. Podopieczni Nenada Bjelicy ciągle pozostają w grze w Pucharze Polski – we wtorek w ćwierćfinale zremisowali z Wisłą Kraków 1:1. Marcin Kaczmarek ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy, oprócz ciągle kontuzjowanego Damiana Piotrowskiego oraz Ivicy Vrdoljkaka. Chorwat dopiero niedawno rozpoczął treningi z drużyną.
Na kogo Nafciarze powinni szczególnie uważać? Z pewnością na Marcina Robaka, który strzelił w lidze już sześć bramek. Dobrze wygląda też środek pola, w którym gra nieustępliwy Abdul Aziz Tetteh, a po powrocie do Polski coraz leiej czuje się Radosław Majewski. Pozycja w tabeli nie oddaje potencjału poznańskiej drużyny. Coraz lepszą dyspozycję pokazuje też Darko Jevtić.
Nafciarze do stolicy Wielkopolski jadą po trzy punkty. – Motywacji, by zrehabilitować się za te trzy porażki, na pewno nie brakuje – zapewniał przed meczem Przemysław Szymiński. Wiślacy z pewnością nie stoją na straconej pozycji. Kolejorz do tej pory przy Bułgarskiej wygrał trzy z siedmiu rozegranych spotkań, a dwa ostatnie z Arką Gdynia i Wisłą Kraków zremisował. Miejmy nadzieję, że Wisła będzie kolejnym po Zagłębiu i Jagielloni klubem, który z Poznania będzie wracał z kompletem punktów. Tym bardziej, że na Inea Stadionie naszych piłkarzy wspierać będzie ponad 500 kibiców z Płocka.
Mecz Lech Poznań – Wisła Płock odbędzie się w sobotę 29 października o godzinie 20:30 na Inea Stadionie w Poznaniu. Transmisję z tego meczu przeprowadzi stacja Canal+ Sport. Zachęcamy do śledzenia naszej tekstowej relacji „na żywo”.