Aktualności » Za nami czternaście ligowych spotkań
1-11-2016r.

Trzecie z rzędu zwycięstwo Pogoni Szczecin, przełamanie Jagielloni Białystok i druga porażka z rzędu Bruk-Bet Termaliki. Tak w skrócie wyglądała 14. kolejka Lotto Ekstraklasy. Zapraszamy do naszego podsumowania.

 

 

Piast Gliwice – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:1

(Piątek 18:00)


Druga z rzędu porażka drużyny Czesława Michniewicza, choć trzeba przyznać, że Słonie zaprezentowały się w Gliwicach bardzo dobrze. Obie drużyny stwarzały sobie sytuacje do zdobycia gola, ale brakowało skuteczności. Zaskoczyło zwłaszcza ofensywne nastawienie gości, ale to wicemistrzowie Polski objęli prowadzenie w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, kiedy to świetnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Michał Masłowski. To pierwsza bramka pomocnika w barwach nowej drużyny.

Po zmianie stron nicecieczanie ruszyli do odrabiania strat i już w 54’ Patrik Misak dobrym strzałem z 20 metrów wyrównał. Gospodarze odpowiedzieli 60 sekund później, kiedy to Krzysztofa Pilarza pokonał Josip Barisić, dla którego również była to pierwsza bramka w tym sezonie. Podopieczni Czesława Michniewicza ponownie musieli gonić wynik. Słonie miały kilka okazji do zdobycia bramki, m.in. Dawid Nowak na pięć minut przed końcem zmarnował świetną szansę, ale ostatecznie trzy punkty zostały w Gliwicach. Piast awansował na jedenastą pozycję, a Bruk-Bet Termalika spadła z podium.

 


fot. Facebook Piast Gliwice 

 

 

Korona Kielce – Legia Warszawa 2:4

(Piątek 20:30)


Szalony mecz w Kielcach. Będąca na dnie tabeli Korona niespodziewanie postawiła się Legii i prowadziła z mistrzami Polski już 2:0. Gospodarze niespodziewanie objęli prowadzenie w 7’ – Bartosza Rymaniaka w polu karnym faulował Arkadiusz Malarz, a rzut karny wykorzystał Miguel Palanca. Cztery minuty później gospodarze podwyższyli wynik. Strzelcem gola Rafał Grzelak. Wojskowi ruszyli do ataku i jeszcze w pierwszej połowie Guilherme zdobył bramkę kontaktową, choć i Korona miała okazje. Do przerwy było jednak 2:1.

Tuż po wznowieniu gry arbiter ukarał Palancę czerwoną kartką i Legioniści grali w przewadze. Najpierw w 57’ Zbigniewa Małkowskiego pokonał Nemanja Nikolić, a cztery minuty później bramkarza Korony oszukał jego własny obrońca. W 70’ siły się wyrównały, bowiem arbiter wyrzucił z boiska Michała Pazdana, ale podopieczni Jacka Magiery nie oddali inicjatywy i wynik na 2:4 w 83’ ustalił Aleksandar Prijović. Tym samym Korona pozostała na ostatnim miejscu w tabeli, zaś warszawianie przesunęli się na szóstą lokatę.

Fot. Mateusz Kostrzewa/Facebook Legia Warszawa

 


Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:3

(Sobota 15:30)


Górnicy po zeszłotygodniowej wygranej w Płocku, zawiedli w meczu u siebie. Śląsk z kolei pokazał, że w tym sezonie zdecydowanie lepiej radzi sobie w meczach wyjazdowych. Gospodarze mieli dobrą okazję w 10’, ale strzał głową Przemysława Pitrego obronił Lubos Kamenar. Pięć minut później goście wyszli na prowadzenie, a świetnym strzałem z rzutu wolnego z 16. Metra popisał Ryota Morioka. W 20’ było już 0:2, a równie pięknym uderzeniem Sergiusza Prusaka pokonał Kamil Biliński. Na kwadrans przed końcem pierwszej połowy wynik na 0:3 ustalił Peter Grajciar.

Łęcznianie mieli kilka okazji do strzelenia przynajmniej honorowej bramki, ale zabrakło skuteczności. Wrocławianie utrzymali się w środku tabeli, a Górnik spadł na czternaste miejsce, ex aequo z Koroną Kielce i Ruchem Chorzów.

Fot. Facebook WKS Śląsk Wrocław SA

 


Pogoń Szczecin – Ruch Chorzów 2:1

(Sobota 18:00)


Pogoń zakończyła październikowe zmagania zwycięstwem. W tym miesiącu Portowcy byli najlepszym zespołem w lidze. Mecz dość niespodziewanie zaczął się od prowadzenia Niebieskich. W 18’ świetną indywidualną akcją popisał się Jarosław Niezgoda i zanosiło się na niespodziankę. Podopieczni Kazimierza Moskala wyrównali jednak już trzy minuty później, za sprawą Spasa Deleva. Gospodarze mieli okazje do wyjścia na prowadzenie, ale do przerwy był remis.

Po zmianie stron lepsi nadal byli szczecinianie. Drugą bramkę w 61’ dołożył Delev i jak się okazało, Bułgar ustalił wynik meczu. Rezultat mógł podwyższyć jeszcze Adam Gyurcso, ale Węgrowi brakowało zimnej krwi. Dzięki trzeciej wygranej z rzędu Portowcy listopad zaczną na piątej pozycji, zaś Ruch jest przedostatni.

Fot. Facebook Pogoń Szczecin

 


Lech Poznań – Wisła Płock 2:0

Sobota 20:30


Płocczanie jechali do Poznania po trzech porażkach z rzędu i wszyscy liczyli na przełamanie. Podopieczni Marcina Kaczmarka z początku nie przestraszyli się Kolejorza i dość śmiało zaatakowali. Goście zostali jednak skarceni w 9’, kiedy to świetną kontrę wykończył Dawid Kownacki. Nafciarze próbowali zaatakować, ale poznaniacy dobrze rozbijali kolejne ataki i cały czas grozili kolejnymi kontrami. Do przerwy było jednak 1:0. Po zmianie stron dominował Lech, ale drugą bramkę strzelił dopiero na kilkadziesiąt sekund przed końcem regulaminowego czasu. W 87’ arbiter uznał, że w walce o pozycję Emil Drozdowicz faulował Łukasza Trałkę i podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Marcin Robak. Wynik nie uległ już zmianie. Dzięki temu zwycięstwu Lechici awansowali na ósmą lokatę. Wisła po czternastu spotkaniach w ekstraklasie plasuje się na dwunastym miejscu.

 


Cracovia – Jagiellonia Białystok 1:3

(Niedziela 15:30)


Pojedynek najskuteczniejszych jak dotąd drużyn lepiej zaczęli goście, którzy od początku zagrażali bramce Cracovii, ale tam świetnie spisywał się Grzegorz Sandomierski. Jaga objęła prowadzenie dopiero po rzucie karnym, kiedy to Szymon Marciniak uznał, że Miroslav Covilo zagrał ręką we własnym polu karnym. Jedenastkę w 41’ pewnie wykorzystał Konstantin Vassiljev. Pasy mogły odpowiedzieć niemal natychmiast, ale Krzysztof Piątek przegrał pojedynek z Marianem Kelemenem. Gospodarze dopięli swego pięć minut po wznowieniu gry, po… rzucie karnym. Tym razem arbiter uznał, że Kelemen faulował Marcina Budzińskiego, a z jedenastu metrów nie pomylił się Mateusz Cetnarski.

Mecz się otworzył, obie drużyny miały swoje okazje, ale strzelali tylko podopieczni Michała Probierza. W 73’ prowadzenie Jagielloni zapewnił Fedor Cernych, a wynik w 90’ na 3:1 dla przyjezdnych ustalił Przemysław Frankowski. Białostoczanie zachowali pozycję wicelidera i odrobiła nieco straty do Lechii, zaś piłkarze Jacka Zielińskiego są na dziesiątej pozycji.

Fot. Facebook Jagiellonia Białystok

 


Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 1:1

(Niedziela 18:00)


Po ponad pięciu latach wróciły derby Trójmiasta. Mecz od początku mógł się podobać, a lepsze okazje do zdobycia bramki mieli gdynianie. Podopiecznym Grzegorza Nicińskiego brakowało jednak skuteczności. W 32’ to goście objęli prowadzenie, kiedy to Marco Paixao strzałem głową pokonał Konrada Jałochę. Skromna przewaga Lechii utrzymała się do końca pierwszej połowy. Płkarze Piotra Nowaka nacierali też w drugiej części, ale Arkowcy się nie poddawali i wyrównali w 65’. Adrian Błąd dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym i huknął bez namysłu z jedenastego metra. Lechiści kończyli w osłabieniu, kiedy to arbiter ukarał czerwoną kartką Flavio Paixao. Remis utrzymał się do jednak końca spotkania. Gdańszczanie pozostają liderem rozgrywek, zaś Arka z dziewiętnastoma punktami na koncie jest siódma.

Fot. Facebook Lechia Gdańsk

 


Zagłębie Lubin – Wisła Kraków 2:2

(Poniedziałek 18:00)


Październik w Lotto Ekstraklasie zakończył się pojedynkiem Zagłębia z Wisłą Kraków. Spotkanie lepiej zaczęli krakowianie, którzy objęli prowadzenie w 14’ po pięknym strzale Petara Brleka. Biała Gwiazda dominowała w pierwszej części spotkania, ale to gospodarze wyrównali w doliczonym czasie gry pierwszej połowy za sprawą Arkadiusza Woźniaka. Tuż po wznowieniu gry ten sam zawodnik wyprowadził Miedziowych na prowadzenie strzałem z ponad 20 metrów. Woźniak mógł dołożyć jeszcze kolejne trafienie, ale napastnik przegrał pojedynek z Łukaszem Załuską. Podopieczni Dariusza Wdowczyka dążyli do wyrównania i dopięli swego w 76’ – Jakub Bartosz wykorzystał błąd Martina Polacka i z najbliższej odległości pokonał golkipera lubinian. Dzięki remisowi w Lubinie Wisła uciekła ze strefy spadkowej, zaś Zagłębie awansowało na najniższy stopień podium.


Fot. Facebook Zagłębie Lubin