
Po długich obradach komisja konkursowa wyłoniła laureatów konkursu "Dlaczego to właśnie ja powinienem otrzymać grę FIFA 17?". Obrady był burzliwe, ale pod koniec dnia udało się nam wyłonić zwycięzców.
Na naszą skrzynkę mailową wpłynęło grubo ponad sto Waszych odpowiedzi! Niestety, głównymi nagrodami w tym konkursie możemy obdarować tylko dwóch uczestników. Pięciu kolejnych otrzyma koszulki kibica, a wszyscy, którzy nadesłali odpowiedź zgodną z regulaminem konkursu, zgodnie z umową, mogą odebrać darmowy bilet na piątkowy mecz z Arką Gdynia na trybunę wschodnią.
Grę FIFA 17 na dowolną platofmę otrzymują:
Radosław Dejnecki,
Adam Linowski.
Koszulki kibica otrzymują:
Sebastian Pokorski,
Kamil Lewandowski,
Bartosz Gzik,
Marek Walczak,
Jarosław Grzęda.
Nagrody rzeczowe można odebrać w dziale marketingu w budynku klubowym na stadionie. Bilety można odbierać w naszym punkcie w Mazovii oraz sklepiku na stadionie. Osoby niepołnoletnie potrzebują zgody rodzica, a wszyscy kibice dowodów tożsamości ze zdjęciem.
Prezentujemy odpowiedzi zwycięzców:
"To było tak:
Zbliżał się lipiec 97, na jej premierę czekał cały świat, była taka wyjątkowa, każdy jej pożądał, ale nie każdy mógł ją mieć.
Fantazjowałem o niej całe wakacje, wiele o niej słyszałem, jednak dla mnie jak dla wielu innych była trudno dostępna.
Pewnego deszczowego dnia na jesieni tego samego roku wybrałem się na zakupy i całkiem niespodziewanie zobaczyłem ją w sklepie.
Pamiętam jak w tamtym momencie przeszedł mnie zimny dreszcz, patrzyłem na nią a ona na mnie, wiedziałem, że zaraz będę ją miał...
Ze sklepu zabrałem ją do domu, rzuciłem na łóżko, była taka zamknięta i lśniąca. Byłem podekscytowany.
Poszedłem przygotować sprzęt...
Kiedy mogliśmy już rozpocząć, spytała jaki poziom trudności wybieram. Był to mój pierwszy raz, więc wybrałem ten najłatwiejszy.
Zaczęło się, piłka poszła w ruch, na początku nie było łatwo, nerwowo próbowałem dostać się w pole karne, ale bez skutku, na szczęście kolejne próby były coraz pewniejsze...
Z minuty na minutę miałem coraz większą frajdę, gra nabierała tempa a ona wyglądała naprawdę pięknie, wydawała się być idealna pod każdym względem.
Około 20 minuty oddałem swój pierwszy strzał i od razu strzeliłem gola! I to był ten moment, kiedy wiedziałem, że to będzie długi związek.
Zakochałem się w niej bez pamięci. Spędzaliśmy ze sobą kolejne wieczory, a ja z każdym kolejnym podejściem byłem coraz lepszy i zwiększałem poziom trudności.
Nasza wspólna przygoda trwała latami, z roku na rok zaskakiwała mnie jeszcze bardziej, wyglądała coraz piękniej i miała coraz więcej funkcji...
Z czasem dołączyli do nas moi znajomi, a ona umilała nam męskie wieczory.
Niestety jednak jak w życiu każdego człowieka, zaczęła się praca i obowiązki - mieliśmy mniej czasu dla siebie.
Koniec końców przestaliśmy się spotykać. Od kilku lat nie bawiliśmy się w ogóle. Przyznam, tęsknię za nią bardzo.
Marzę aby do niej wrócić, tęsknie aby powtórzyć te pełne uniesień gierki z przed lat. Wiem, że teraz jest bardziej dojrzała, piękniejsza i bardziej wymagająca. Nie wiem natomiast czy mój sprzęt sprosta jej wymaganiom, to przecież oczywiste, że chciałbym zagrać na najwyższych detalach i cieszyć się nią jak nigdy przedtem!
Gdzie jesteś kochana FIFO 17 ? Czy się jeszcze spotkamy? Czy jeszcze razem zagramy?"
Radosław Dejnecki
***
Minęło 9 lat. Wtedy to po raz ostatni Wisła Płock znalazła się w serii gier FIFA. Ile to długich, zimowych wieczorów spędziliśmy na graniu swoimi ulubionymi zespołami? Bo pamiętajmy, że Wisłą mógł grać tylko jeden z nas. Ileż to bramek strzelił wówczas Paweł Sobczak, Lumir Sedlacek czy Wahan Geworgian? Trudno zliczyć. Poprzednie wersje gry znacznie odbiegały od teraźniejszych i dwucyfrowe wyniki nikogo nie dziwiły. Do dziś wspominamy niektóre mecze, jak choćby ten, w którym Wisła między 85 a 90 minutą odrobiła 4 bramki straty do Widzewa, a w dogrywce strzeliła zwycięską bramkę na 13:12… Jednego z nas kosztowało to wymianę klawiatury.
Po 9 latach wróciliśmy do Ekstraklasy, a tym samym do legendarnej Fify. Przez ostatnie lata rywalizacja nie miała już takiego samego smaczku, a dogrywanie naszej drużyny z amatorskich patchy to nie to samo… Jako dzieci strzelaliśmy bramki zawodnikami sprzed dekady, dziś możemy to robić Siergiejem Krivcem, Dominikiem Furmanem czy Jose Kante. To jest to!
Dziś jesteśmy dorosłymi ludźmi, ale zawiązane w tamtym czasie przyjaźnie cały czas trwają. Udział Fify może nie jest kluczowy, ale na pewno jest częścią większej układanki. Mamy swoje rodziny, prace, obowiązki, ale raz na jakiś czas udaje nam się wyrwać tylko w męskim gronie. Piwo i Fifa z przyjaciółmi? Zawsze jestem na tak. Wreszcie pokazałbym tym malkontentom, co potrafi Dimitar Iliev…
Adam Linowski