Już jutro piłkarze Wisły Płock zmierzą się na stadionie im. Kazimierza Górskiego z Arką Gdynia. Przed meczem rozmawialiśmy z Cezarym Stefańczykiem.
Do meczu z Arką przystępujemy po czterech porażkach. Jaka atmosfera panuje w drużynie?
Cezary Stefańczyk: Wiadomo, że po takiej serii atmosfera nie jest za wesoła, ale z drugiej strony nie ma tragedii. Wyłączając mecz z Lechem Poznań, nie byliśmy wyraźnie gorszymi zespołami. Żałujemy zwłaszcza meczu z Łęczną, bo patrząc na przebieg spotkania strata jakichkolwiek punktów jest dla nas ciosem. Mieliśmy sytuacje i mogliśmy spokojnie ten mecz wygrać, ale to już za nami.
Atmosfera jest bojowa. Znamy swoją wartość. To nie były cztery mecze, w których byliśmy tłem dla rywali. Są powody do optymizmu.
Z Arką zawsze nam się ciężko grało. Pamiętasz mecze z gdynianami podczas pobytu w Płocku?
Graliśmy jak dotąd sześć razy w lidze i sporo meczów sparingowych. Odkąd tu jestem w lidze wygraliśmy raz, tuż po awansie do I ligi w 2013 roku. Było 2:1.

Obie drużyny są beniaminkami. Arkowcy sezon zaczęli rewelacyjnie, ale potem nieco zgaśli. Jakie masz odczucia na temat zespołu rywali?
Zgadza się, dobrze weszli w sezon, ale teraz też wpadli w dołek, podobnie jak my. Powtórzę się już któryś raz - w tej lidze nie ma łatwych meczów. Nastawiamy się na bardzo trudne spotkanie, tym bardziej, że mecz jest też ciężki gatunkowo. Mamy deficyt punktowy. Walczymy o przełamanie serii, a z kim te punkty zdobywać, jak nie z Arką u siebie?
W jaki sposób przygotowujecie się do jutrzejszego meczu? Kładziecie nacisk na jakieś konkretne kwestie?
Nic się zmieniło. Jest ten sam mikrocykl, z małą koretką, ze względu na to że gramy w piątek i czasu jest nieco mniej. Trenujemy tak samo. Wszyscy są zmobilizowani, by wywalczyć trzy punkty. W piątek nikt nogi nie odstawi.
Arka przyjeżdża do Płocka osłabiona, m.in. brakiem Marcusa da Silvy. To duże osłabienie gości.
Na pewno. To jeden z kluczowych zawodników Arki, bardzo dobrze grał od początku sezonu, strzelił kilka bramek. Nie ma jednak ludzi niezastąpionych i trener Niciński na pewno coś wymyśli.
Jakie masz przeczucia przed tym meczem?
Przed Lechem mówiłem Piotrkowi Wlaźle na rozgrzewce, że będzie 1:1. Taki wynik wzięlibyśmy w ciemno. Co do Arki, mam przecucie, że wygramy.
Z pewnością przyda wam się wsparcie z trybun.
I na to też liczymy. Wiemy, że ostatnio wyniki nie są satysfakcjonujące, ale wszyscy ciężko pracujemy i dajemy z siebie 100%. Kibice gorąco nas wspierają, czy to w meczach przy Łukasiewicza czy jak choćby w Poznaniu. Bardzo tego potrzebujemy i chcemy, że tak pozostało.
