W ostatnim meczu pierwszej serii gier Wisła Płock zremisowała na własnym boisku z Arką Gdynia. O komentarz po tym meczu poprosiliśmy Seweryna Kiełpina.
- Szkoda, bo w drugiej połowie chyba nie miałem nawet piłki w rękach. Powtarza się sytuacja z meczu z Górnikiem Łęczna. Wtedy do przerwy mieliśmy cztery "setki", ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki. Dziś to się powtórzyło w drugiej połowie. Plusem dla nas jest punkt. Gdybyśmy zbierali więcej takich punktów z remisoów, bylibyśmy trochę wyżej. Niedosyt jest ogromny, ale trzeba do tego podejść z pokorą. Takich meczów, gdzie byliśmy lepsi, a zostawaliśmy nawet bez tego punktu było sporo - zaczął kapitan Wisły w meczu z Arką.
Im dłużej mecz trwał, tym większą przewagę uzyskiwali Nafciarze. W drugiej połowie podopieczni całkowicie zdominowali przyjezdnych. W tym sezonie nasza drużyna straciła kilka bramek w końcówce spotkania. - Dla mnie to nie było komfortowa sytuacja. Bramkarz, nie mając piłki przez całą połowę meczu, traci komfort. Arka na szczęście nie była w stanie nam zagrozić - ocenił Kiełpin.
Następna kolejka to runda rewanżowa. Wisłę czeka wyjazd do Gdańska na mecz z liderem. - Wszędzie trzeba szukać punktów. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i wiadomo, że u siebie najlepiej byłoby wygrywać. Do meczu z Lechią, jak do każdego innego, podejdziemy z myślą o zgarnięciu pełnej puli, ale remis w Gdańsku na pewno nie będzie złym wynikiem - zakończył nasz bramkarz.
