Remis w derbach Pomorza, trzecia wygrana z rzędu Legii Warszawa i szalony mecz w Krakowie. Tak w skrócie wyglądała 15. kolejka Lotto Ekstraklasy.
Wisła Płock – Arka Gdynia 0:0
Piątek 18:00
Kolejny mecz bez zwycięstwa Nafciarzy, choć w starciu beniaminków płocczanie byli zdecydowanie lepszą drużyną. Przyjezdni w pierwszej połowie próbowali kilku akcji w, ale przez całe spotkanie nie potrafili oddać celnego strzału na bramkę Seweryna Kiełpina. Z kolei podopieczni Marcina Kaczmarka stworzyli kilka 100% sytuacji, ale albo świetnie bronił Konrad Jałocha albo brakowało skuteczności. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wisła spadła na czternastą lokatę, zaś Arka z 20 punktami na koncie jest na dziewiątej pozycji.

Ruch Chorzów – Lech Poznań 0:5
Piątek 20:30
Całkowita deklasacja drużyny prowadzonej przez Waldemara Fornalika. Niebiescy potrafili się przeciwstawić Lechowi na początku spotkania i nawet mieli okazję do zdobycia bramki, ale Eduards Višņakovs nie trafił w piłkę. Wynik w 37’ otworzył Darko Jevtić, który wykorzystał złe wybicie piłki obrońców. Jeszcze przed przerwą podwyższył Dawid Kownacki i na przerwę Ruch schodził z dwubramkową stratą. Po zmianie stron nadal strzelali tylko przyjezdni. W 60’ na 3:0 podwyższył Radosław Majewski, a sześć minut później Marcin Robak wykorzystał rzut karny i było już 4:0 dla Lecha. Wynik na 5:0 w 86’ ustalił Szymon Pawłowski. Kolejorz tym samym awansował na szóstą pozycję, a chorzowanie nadal okupują ostatnią lokatę.

fot. Facebook Lech Poznań
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Korona Kielce 1:3
Sobota 15:30
Sobotnie zmagania w 15. kolejce Lotto Ekstraklasy zaczęły się od pojedynku w Niecieczy. Podopieczni Czesława Michniewicza przegrali trzeci mecz z rzędu, choć dopiero pierwszy w tym sezonie na własnym stadionie. Pierwszą bramkę dla kielczan w 22’, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, zdobył Radek Dejmek – kapitan drużyny. Słonie wyrównały jeszcze przed przerwą, za sprawą Vlastimira Jovanovicia, który jeszcze w poprzednim sezonie był piłkarzem Korony. Po zmianie stron strzelali już jednak tylko goście. W 53’ Miguel Palanca co prawda nie wykorzystał rzutu karnego, ale dwie minuty później z boiska wyleciał Dalibor Pleva i grający w przewadze Koroniarze wywalczyli trzy punkty. Bramki strzelali Serhij Pylypczuk i Nabil Aankour.

Fot. Facebook Bruk-Bet Termalica Nieciecza KS
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 2:0
Sobota 18:00
Po chwilowej zadyszce podopieczni Michała Probierza wrócili do wygrywania i w dobrym stylu zwyciężyli wicemistrzów Polski. Gospodarze od początku meczu atakowali i stwarzali dogodne sytuacje, ale w bramce Piasta świetnie spisywał się Jakub Szmatuła. W 33’ był jednak bezradny, gdy z bliskiej odległości pokonał go Taras Romanczuk. Jaga cały czas miała mecz pod kontrolą, ale drugą bramkę białostoczanie zdobyli dopiero na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry. Romanczuk popisał się świetnym, długim podaniem, a w sytuacji sam na sam nie pomylił się Przemysław Frankowski. Dzięki temu zwycięstwu Jagiellonia wskoczyła na fotel lidera, zaś Piast „jesień” zakończył na dwunastej pozycji.

Fot. Facebook Jagiellonia Białystok
Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 1:1
Sobota 20:30
Derby Pomorza nierozstrzygnięte. Lechia objęła prowadzenie już w 9’ za sprawą Rafała Wolskiego, dla którego było to pierwsze trafienie w tym sezonie. Podopieczni Piotra Nowaka atakowali, ale i goście mieli swoją okazję - Ádám Gyurcsó uderzył jednak zbyt lekko, by pokonać Vanję Milinkovicia-Savicia. W 45’ Mario Maloca faulował Adama Frączczaka w polu karnym i arbiter wskazał na wapno, a z jedenastu metrów nie pomylił się sam poszkodowany. Po zmianie stron obie drużyny miały okazje do wyjścia na prowadzenie, ale remis utrzymał się do końca meczu. Lechia spadła na pozycję wicelidera, a Pogoń jest siódma.

Fot. Facebook Lechia Gdańsk
Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 2:1
Niedziela 15:30
Śląsk po raz pierwszy w tym sezonie wygrał na własnym boisku i to w prestiżowych derbach Dolnego Śląska, choć z początku niewiele na to wskazywało. Podopieczni Mariusza Rumaka przegrywali już od 6’, po samobójczym trafieniu Kamila Dankowskiego. Gospodarze próbowali odrobić straty, ale pudłował m.in. Kamil Biliński. Miedziowi mogli podwyższyć rezultat, ale dobrze bronił Lubos Kamenar. Na remis gospodarze musieli czekać do 71’. Świetnie w polu karnym znalazł się Lasza Dvali i z najbliższej odległości pokonał Martina Polacka. Wojskowi dążyli do zdobycia drugiej bramki i dopięli swego w 88’, kiedy to błąd popełnił bramkarz Zagłębia, a sytuację wykorzystał Alvarinho. Na półmetku rundy zasadniczej Śląsk jest na ósmym miejscu, a podopieczni Piotra Stokowca na najniższym stopniu podium.

Fot. Facebook Zagłębie Lubin
Wisła Kraków – Górnik Łęczna 3:2
Niedziela 15:30
Biorąc pod uwagę formę w ostatnich meczach, Wisła Kraków jest jedną z najlepszych drużyn w Ekstraklasie. Dość niespodziewanie to goście mogli otworzyć wynik, ale strzał głową Javi Hernandeza obronił Łukasz Załuska. Na odpowiedź Białej Gwiazdy nie trzeba było długo czekać – minutę później, jeszcze niecelnie, uderzał Maciej Sadlok. W 8’ nie pomylił się jednak Rafał Boguski, który zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie przy Reymonta. W 33’ na 2:0 podwyższył ten sam zawodnik. Goście szybko wrócili do meczu i w 39’ zdobyli bramkę kontaktową za sprawą Krzysztofa Danielewicza. Podopieczni Dariusza Wdowczyka pod koniec pierwszej połowy mieli dwie świetne okazje, ale pomylili się Mateusz Zachara i Paweł Brożek. Po zmianie stron, w 58’ arbiter podyktował rzut karny dla Górników, który wykorzystał Szymon Drewniak i w Krakowie był remis. Ostatnie słowo należało jednak do Boguskiego, który w 62’ skompletował hat-tricka i ustalił wynik meczu na 3:2. Wisła Kraków przesunęła się na dziesiątą lokatę, a łęcznianie z dorobkiem czternastu punktów są przedostatni.

Fot. Przemek Marczewski / Wisła Kraków S.A.
Legia Warszawa – Cracovia 2:0
Niedziela 18:00
Podopieczni Jacka Magiery odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo w lidze, co nie zdarzyło im się od długiego czasu. Mistrzowie Polski zaatakowali od początku spotkania, choć i przyjezdni mieli swoje okazje. Długo utrzymywał się jednak bezbramkowy remis, a to za sprawą dobrej postawy bramkarzy i Jakuba Czerwińskiego, który wybijał piłkę z linii bramkowej. Legii udało się zdobyć bramkę do szatni, kiedy to dobre podanie Bartosza Bereszyńskiego wykorzystał Nemanja Nikolić. Po zmianie stron nadal atakowali Wojskowi, ale nie potrafili pokonać Grzegorza Sandomierskiego. Gospodarze mogli zapłacić za brak skuteczności w 86’, ale Sebastian Steblecki trafił w słupek. Końcówka należała już do Miroslava Radovicia, który świetnym strzałem w doliczonym czasie gry podwyższył na 2:0. Dzięki temu zwycięstw u Legia awansowała na piątą pozycję, zaś Cracovia jest jedenasta.

Fot. Mateusz Kostrzewa / Legia Warszawa