Aktualności » Maciej Bagrowski: W piłce nie ma spokojnej zimy
15-11-2016r.

Z Maciejem Bagrowskim, trenerem przygotowania fizycznego piłkarzy Wisły Płock, rozmawialiśmy o treningach w przerwie reprezentacyjnej, powrocie na boisko Damiana Piotrowskiego i oczywiście najbliższym meczu z Lechią Gdańsk.

 

Przez ostatni tydzień trenowaliśmy w nieco okrojonym składzie. Jak to wpłynęło na przygotowania?


Maciej Bagrowski: 
To ostatnia przerwa do końca roku, kiedy mogliśmy popracować nad motoryką. Poświęciliśmy temu bardzo dużo czasu. Skupiliśmy się na tym, żeby paliwa starczyło nam do grudnia. Musimy prezentować określony poziom. Treningi były ciężkie, ale za to z piłkami, więc zawodnicy nie narzekali, choć po piątkowej grze wewnętrznej widać było po nich, że odczuli obciążenia.

 


Wydaje się, że potrzebowaliśmy tej krótkiej przerwy. Kilku zawodników dochodzi do zdrowia, a w ostatnim czasie mamy nienajlepsze wyniki.


Wiadomo, że osiągane przez nas wyniki nie zadowalają nikogo. Popracowaliśmy nie tylko nad elementami piłkarskimi, ale też mentalnymi. Podkreślmy, że nie graliśmy źle w piłkę, choć tabela tego nie oddaje. Bronimy się jednak swoją pracą, a wyniki przyjdą. Spożytkowaliśmy ten okres najlepiej, jak potrafiliśmy. Najbliższe pięć kolejek jest dla nas bardzo ciężkie, gramy z trudnymi rywalami. Nikt nie odstawi nogi, tu nie ma słabych zespołów, a my gramy z topowymi zespołami.


Mamy nadzieję na powrót Damiana Piotrowskiego, z coraz większymi obciążeniami trenuje tez Ivica Vrdoljak. Jakie mają szanse na powrót na boisko jeszcze w tym roku?


Obaj zawodnicy potrzebują jeszcze trochę czasu, aby się oswoić z obciążeniami treningowymi. Damian wrócił po długiej przerwie. W tym czasie robił bardzo dużo, by być jak najlepiej przygotowanym i chwała mu za to. Mnóstwo czasu poświęcił też na pracę z fizjoterapeutami, aby noga była sprawna.


Ivo musi być cały czas wzmacniany. Pamiętajmy jak długą nie grał w piłkę. Opóźniamy jego włączenie w skład do momentu, aż będziemy w 100% przekonani, że nic nie zagraża nawrotowi jego choroby.

 


W sobotę gramy z liderem jesieni, Lechią Gdańsk. Powiedzieć, że będzie ciężko, to jak nic nie powiedzieć. Czego się możemy spodziewać?


Na pewno się im przeciwstawimy, pokazaliśmy to w pierwszym meczu. Jesteśmy biedniejszym krewnym, ale ambicją i wolą walką potrafiliśmy uzyskać korzystny wynik. Na pewno Lechia to czołowy zespół Ekstraklasy, który ma wielu doświadczonych piłkarzy. Musimy wyjść i zagrać swój najlepszy mecz. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli przejść obok tego spotkania. Jestem przekonany, że możemy przywieźć stamtąd bardzo korzystny wynik.


Największy atut Lechii?


Ciężko znaleźć tam jakikolwiek minus! Dysponują bardzo szeroką kadrą, na każdą pozycję mają po dwóch piłkarzy. Ktoś wypada, ktoś wskakuje. To jest ich największą siłą. Poziom zaawansowania technicznego zawodników jest bardzo wysoki. Mają kilkunastu reprezentantów krajów, zawodników z olbrzymim doświadczeniem w Ekstraklasie i nie tylko. Przede wszystkim mam tu na myśli Milosa Krasicia, który piłkarsko przerasta naszą ligę. Miałem okazję obserwować go podczas derbów Trójmiasta. Przyjemność sprawia obserwowania, jak ten zawodnik porusza się po boisku.


W lipcu w Płocku nie błyszczał.


Zagrał na tyle, na ile mu pozwoliliśmy. Nie chce mu ani umniejszać, ani nas wywyższać, ale zagraliśmy optymalny mecz. Byliśmy dobrze przygotowani pod każdym względem i przeciwstawiliśmy się armatom z Gdańska. Nie stawiałbym nas na pewno na przegranej pozycji. Lechia słynie z dobrej gry u siebie. Mądrzejsi będziemy w sobotę wieczorem.

 


Gdańszczanie mogą na nas patrzeć z całkiem z wysoka. Oni są liderem, my zajmujemy czternastą pozycję. Nie zlekceważą nas?


W dzisiejszej piłce nikt nikogo nie lekceważy, czy to na poziomie reprezentacyjnym czy klubowym. Różnice, które kiedyś były widoczne, zacierają się. Na pewno mecz z nami będzie kosztował ich tyle samo co spotkanie z Legią Warszawa. Tak samo muszą do tego podejść. W piłce nie ma tak, że kogoś odpuszczę, a potem to poprawię. Jest tu i teraz. Potraktują nas poważnie chociażby ze względu na lipcową inaugurację Ekstraklasy. Na pewno będą chcieli się odgryźć. Podeszli bardzo zdeterminowani nawet do sparingu z Pomezanią Malbork, który wygrali 16:1. Potencjał mają ogromny.


Na mistrzostwo Polski?


W mojej ocenie są jednym z głównych, obok Legii, kandydatów do tytułu. Puka jeszcze Jagiellonia Białystok, która jest zespołem ogranym i gdzie trener Probierz pracuje długofalowo. Ma trzon zespołu, trafili z transferami.


Jeśli chcemy mieć spokojną zimę, to musimy…


… nie ma spokojnej zimy w piłce. Weźmy przykład Bełchatowa. Po rundzie jesiennej 3 czy 4 pozycja, a wiosną spadł z Ekstraklasy. 


Ile punktów w ostatnich pięciu meczach nas zadowoli?


Oczywiście jak najwięcej, ale ciężko cokolwiek wyrokować. Ważne jest też, jak ułoży się tabela. Nikt nie będzie patrzył jak gramy, tylko na którym miejscu jesteśmy. Nie patrzy się czy gramy dobrze czy źle, tylko że jesteśmy na czternastym miejscu, a potem są szyte buty do sytuacji, których w klubie nie ma. Musimy się nauczyć z tym żyć. Najważniejsza jest pozycja w tabeli, bo to się liczy. Jeśli będzie odpowiednio wysoka, która będzie zadowalała nas i otoczenie, to nam się będzie lepiej pracowało. Jako sztab wiemy już co musimy zrobić w przerwie zimowej. Mamy zaplanowane obozy, badania, próby wysiłkowe, testy, żeby zoptymalizować obciążenia treningowe. Wszystko rozegra wiosną, kiedy będzie podział punktów. Przykład Podbeskidzia pokazał, że można być teoretycznie w górnej ósemce, a kilka tygodni później obudzić się w I lidze.