Aktualności » Trenerzy po meczu
20-11-2016r.

Prezentujemy wypowiedzi trenerów po meczu z Lechią Gdańsk. 

 

Marcin Kaczmarek:

Sami państwo widzieli. Mnóstwo zdrowia, mnóstwo zaangażowania, momentami dobrej gry, szczególnie w pierwszej połowie jeśli chodzi o założenia. Sytuacje bramkowe i ten mecz mógł się zupełnie inaczej potoczyć. Mówią już tak od długiego czasu - z Górnikiem Łęczna, Arką, Koroną... Jak się nie wykorzystuje sytuacji takich jak w Gdańsku, z zespołem który ma taki potencjał ofensywyny, to prędzej czy później może się to zemścić. Stało się tak dzisiaj. Lechia wygrała i wracamy do Płocka bez punktów. Szkoda mi moich zawodników, bo w dużej mierze realizowaliśmy to co chcieliśmy. Jesteśmy w trudnej sytuacji. Mentalnie ten zespół potrzebuje zwycięstwa i z każdym kolejnym spotkaniem będzie to trudniejsze, ale nie poddajemy się. Myślę, że kiedyś to się odwróci. Nie lubię czegoś takiego jak "szczęście w piłce", ale jest ono szalenie potrzebne i nam go ewidentnie w ostatnim miesiącu czy nawet dwóch brakuje. Szkoda.

O rzucie karnym:

Musiałbym zobaczyć to na powtórce wideo. Jedni twierdzą, że rzut karny był, inni mają wątpliwości. Nie wiem. Mogę powiedzieć, że oprócz sytuacji kiedy Kiełpin obronił na linii bramkowej, Lechia nie stworzyła czystych sytuacji. To był zwrot. Pierwszy to poprzeczka Kante na 2:0. Mecz mógłby się ułożyć inaczej. Ciężko się było spodziewać, że Lechia nie będzie atakować grając u siebie, mając taki potencjał ofensywny. To była kluczowa sytuacja. Moim zdaniem im dłużej mecz by trwał, mieliśmy większe szanse na szybkie ataki. Nie trafiliśmy ze zmianami, nie dały tyle jakości ile byśmy chcieli. Musimy się pozbierać i wierzyć, że można to odwrócić. Nie jesteśmy słabsi w meczach, nikt nas nie zdominował. Lechia nas zdominowała w posiadaniu piłki, ale to było do przewidzenia.

O niepodyktowanym rzucie karnym na Giorgim Merebashvilim:

Nie rozmawialiśmy jeszcze o tym. Emocje są bardzo duże, zawodnicy bardzo to przeżywają. Kolejny mecz bez punktów. Nie sądzę, żeby tam była jakaś duża kontrowersja.

O swojej posadzie:

Jeżeli trener nie wygrywa, to zawsze pojawiają się spekulacje, domysły. Myślę, że nie muszę w Płocku nic nikomu udowadniać. Przeżywam to tak samo. Zdaję sobie sprawę, że jak zespół nie wygrywa, trener bierze odpowiedzialność i ja ją jak najbardziej biorę. Kontrakt mam do czerwca i mam nadzieję, że go wypełnię. Czas pokaże.

 

Piotr Nowak:

Mecz nie ułożył się nam tak jakbyśmy chcieli. Było za dużo miejsca w kontratakach, dlatego zmieniliśmy trochę ustawienie, aby poprawić naszę grę na skrzydłach. Jedyne akcje jakie mieliśmy w pierwszej połowie to właśnie ze skrzydeł i w przerwie uznaliśmy, że to będzie klucz do zwycięstwa. Pochwały dla zespołu, bo takie mecze są bardzo ciężkie. Przegrywaliśmy, ale potrafiliśmy doprowadzić do zwycięstwa. Ciężki mecz, ciężkie warunki, ale widać, że zespół się scalił. Wierzą, że mogą odwrócić losy meczu i zdobyć trzy punkty.

 

O niedokładnościach:

Byliśmy zbyt skupieni, zbyt blisko siebie. Nie było wymienności pozycji, która nas zawsze cechowała. Niedokładności brały się z tego, że potrzebowaliśmy jeden, dwa, trzy kontakty żeby przyjąć piłkę. Po przerwie wyglądało to już dużo lepiej. Błędy są stąd, że staliśmy blisko siebie i wbiegaliśmy w te same sektory. Nie było płynności w grze. Jest na pewno coś do poprawy.

 

O zejściu Marco Paixao do szatni:

 

Są piłkarze, którzy podchodzą emocjonalnie. Nie szukałbym tu przyczyn czy jest sfrustrowany. Marco grał bardzo dobrze, ale widać było, że z Grzesiem sobie przeszkadzają. Miejsca które powinniśmy wykorzystać, nie były wykorzystywane. Dlatego dokonaliśmy zmiany, ale nie doszukiwałbym się drugiego dna.