
W sobotnie południe rywalem Młodej Wisły uzupełnionej trzema zawodnikami, którzy nie pojechali do Gdańska na Lechię, był w Ciechanowie tamtejszy Miejski Klub Sportowy. Stawką meczu, jak się później okazało był fotel lidera rozgrywek.
Ekipa Piotra Dziewickiego, którego pamiętamy ze świetnych występów w m.in. warszawskiej Polonii, czy Amice Wronki, jest rewelacją końcówki czwartoligowej jesieni. MKS, w którym bryluje, biegający jeszcze niedawno po boiskach ekstraklasy, zdobywca Pucharu Polski z 2014 r., ciechanowianin - Łukasz Nawotczyński, wygrał 4 ze swoich 5. ostatnich meczów, pokonał lidera i dołączył do ścisłej czołówki grupy północnej Mazowieckiej 4. Ligi.
Spotkanie w Ciechanowie było niezłym widowiskiem z dużą ilością sytuacji bramkowych. Ostatecznie górą byli gospodarze, którzy zasłużenie zainkasowali 3. punkty.
Początek meczu należał do Wisły, która ruszyła do natarcia i już w 4. minucie Bartłomiej Błachnio mógł po rzucie wolnym wyprowadzić nas na prowadzenie. Chwilę później było już jednak 1:0. Kamil Olszewski przy biernej postawie defensorów ładnie uderzył zza pola karnego, piłka otarła się o słupek i wpadła do siatki.
Nafciarze rzucili się do odrabiania strat, ale byli bardzo nieskuteczni, znakomicie w bramce MKSu wpisywał się też Michał Brudnicki, który wygrał m.in. sam na sam z Piotrem Mrozińskim.
Gospodarze, dla których mecz doskonale się ułożył, kontrowali i kilkakrotnie bliscy byli podwyższenia wyniku, zwłaszcza, że w bramce Wisły niepewnie interweniował szesnastoletni Bartłomiej Gradecki. Tuż przed przerwą, po jednej z kontr Kaml Żylski przebiegł sam pół boiska, wpadł w pole karne i nie dał szans naszemu młodziutkiemu golkiperowi.

Druga odsłona rozpoczęła się od kolejnych okazji bramkowych gospodarzy, którzy z łatwością rozmontowywali defensywę Wisły, lepiej jednak w naszej bramce spisywał się już junior Gradecki. Ale oto w 60. minucie Emil Drozdowicz ładnie zakręcił obrońcą przed polem karnym i strzelił nie do obrony.
Goście złapali z gospodarzami kontakt i wydawało się, że mogą pójść za ciosem. Nic z tych rzeczy. Kilka minut później Bartosz Wiśniewski sfaulował Konrada Cichowskiego przy bocznej linii pola karnego, a sędzia pokazał naszemu obrońcy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. To nie był koniec nieszczęść, bo dośrodkowanie z rzutu wolnego wykorzystał zupełnie niepilnowany Cichowski i gospodarze znów powiększyli prowadzenie.
Osłabiona Wisła próbowała atakować, ale gdy kwadrans przed końcem zobaczyliśmy drugą czerwoną kartkę, jasnym stało się, że w tym meczu punktów już nie wywalczymy.
Na trybunach, po informacji, że liderująca od wielu kolejek Pogoń tylko remisuje w Ożarowie zapanowała euforia i co chwila nad Łydynią niosły się okrzyki: 3. Liga, 3. Liga MKS.
MKS Ciechanów - Wisła II Płock 3:1 (2:0)
1:0 Kamil Olszewski 7.
2:0 Kamil Żylski 42.
2:1 Emil Drozdowicz 60.
3:1 Konrad Cichowski 63.
MKS: Michał Brudnicki - Kamil Olszewski, Łukasz Nawotczyński, Marcin Podsiadlik, Nazar Litun - Konrad Cichowski (88. Piotr Kwasiborski), Łukasz Barankiewicz (82. Adam Sosnowski), Maciej Rogalski, Bartosz Mroczek - Kamil Żylski (80. Marcin Kruczyk), Dominik Lemanek.
Wisła: Bartłomiej Gradecki - Bartosz Wiśniewski, Damian Byrtek, Bartłomiej Błachnio, Marcin Mielczarski (70. Sebastian Graczyk) - Piotr Mroziński, Mateusz Tomaszewski - Dawid Kieplin (46. Piotr Majchrzak), Damian Szczepański (88. Emil Szostak), Kamil Nowicki (76. Jakub Perlak) - Emil Drozdowicz.
Po rundzie jesiennej podopieczni Artura Serockiego i Pawła Gaula z 37. punktami na koncie zajmują 5. miejsce w tabeli swojej grupy 4. Ligi, ale do liderujących MKS Ciechanów, Pogoni Grodzisk i Mazovii Mińsk Mazowiecki tracą tylko 3 oczka. Wszysto jest więc jeszcze możliwe.
Na ligowe boiska nasze rezerwy wrócą w połowie marca i od razu czeka je spore wyzwanie - mecz z Pogonią w Grodzisku.
Dziękujemy młodym nafciarzom za tegoroczne występy i życzymy dobrego, sportowego odpoczynku.


