Aktualności » Wychowanek wrócił do składu! - Jestem szczęśliwy
28-11-2016r.

Wicekapitan Nafciarzy, 32-letni Bartłomiej Sielewski wyszedł w pierwszym składzie na niedzielne spotkanie z wicemistrzem Polski Piastem Gliwice. Był to pierwszy ligowy mecz popularnego Dina od 5 czerwca. W tym sezonie jak na razie rozegrał 90 minut w meczu Pucharu Polski ze Stalą Mielec.

 

W poprzednim sezonie Bartłomiej Sielewski był jednym z architektów awansu Wisły Płock do ekstraklasy. W pierwszym składzie na boisku pojawił się 31-krotnie, za każdym razem rozgrywając pełne spotkanie. Wisła mogła się wtedy poszczycić najszczelniejszą defensywą w lidze - w 34 meczach na zapleczu Nafciarze stracili zaledwie 28 bramek, najmniej w całej stawce.

 


27 listopada, po 175 dniach, Bartłomiej wrócił do wyjściowego składu. Drużyna ostatecznie bezbramkowo zremisowała z wicemistrzami Polski. Nasi piłkarze mieli kilka okazji do zdobycia bramki, ale ostatecznie na tablicy wyników po obu stronach widniało zero. - Wolałbym, żebyśmy stracili bramkę, ale wygrali mecz. Brakowało tej przysłowiowej "kropki nad i". Gdyby udało się nam wykończyć którąś z sytuacji, na pewno bylibyśmy szczęśliwsi. Za wrażenia artystyczne niestety punktów się nie przyznaje. Osobiście wolałbym zagrać najbrzydziej na świecie, ale wygrać - zaczął wychowanek Wisły.



Od początku sezonu we wszystkich spotkaniach ligowych parę stoperów tworzyli Przemysław Szyminski i Tomislav Bozić. Dziś partnerem Chorwata na środku obrony był Dino. - Zawsze walczyłem i będę walczył o grę w pierwszym składzie, ale decyzja należy oczywiście do trenera - zapewnił Sielewski.



Spotkanie z Piastem było pierwszym meczem dla Bartka w Lotto Ekstrakalsie. Płoccy kibice skandowali jego nazwisko zaraz po rozpoczęciu meczu - Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Chciałbym z tego miejsca podziękować kibicom za to, jak mnie przyjęli w meczu. Chwała im za to, że zawsze są z nami, na dobre i na złe. Wiadomo, że jesteśmy teraz w ciężkim momencie. Wiemy jednak, że zawsze możemy na nich liczyć. Wielki szacunek - zakończył stoper.