Stowarzyszenie Sportu Młodzieżowego Wisła Płock powstało w 2011 roku i od tego czasu zajmuje się szkoleniem młodzieży w naszym klubie. O największych wyzwaniach, etapach szkolenia czy rozgrywkach młodzieżowych rozmawialiśmy z Tomaszem Śmiechowskim - I trenerem rocznika 2005 i koordynatorem szkolenia dzieci ze szkół podstawowych.
Jakie twoim zdaniem są największe wyzwania przy współpracy z młodzieżą?
Nie każdy z tych chłopców zostanie piłkarzem. Oczywiście, mamy nadzieję, że większości się to uda, jednak poprzez sport chcemy ich przede wszystkim wychować. To dla nas duża satysfkacja, że osoby, które szkoliły się w przeszłości w Wiśne prezentują wysoki poziom i wysoką pozycję społeczną. Piłka nożna kształtuje osobowość.

Tomasz Śmiechowski
Z pewnością inaczej wyglądają treningi małych dzieci, a nieco inaczej starszych wychowanków. Jakie dostrzegasz różnice?
Najmłodsze grupy uczęszczają do piłkarskiego przedszkola, by następnie płynnie przejść do grup młodzieżowych Stowarzyszenia. Faktyczne szkolenie dziecko zaczyna w wieku sześciu lat. Na początku są gry i zabawy, kształtowanie techniki oraz podstawowych elementów motorycznych, jak technika biegu czy koordynacja ruchowa. W następnych etapach dochodzi element taktyki. Już u chłopców z rocznika 2007, którzy swoje mecze rozgrywają "siódemkami", występują proste elementy taktyczne. Preferujemy ustawienie 2-3-1 i chłopcy muszą znać swoje zadania na poszczególnych pozycjach. Większą uwagę do taktyki przywiązujemy w „dziewiątkach” (roczniki 2004-05), gdzie grają już czwórką linii. Uczą się zasad poruszania w linii, łapania na spalonym. Na tym poziomie dołączają też bardziej zaawansowane elementy motoryczne, siły, wytrzymałości.
Wychowanie na porządnych ludzi to jedno, ale podstawowym zadaniem jest dostarczanie piłkarzy do pierwszego zespołu. Jest jakiś ustalony cel? Co się zmieniło od powstania SSM?
Odkąd powstało Stowarzyszenie, zmieniliśmy podejście - nie stawiamy na zespoły, a jednostki. Przywiązujemy dużą wagę do wyszkolenia indywidualnego zawodnika. Kiedyś ważny był wynik drużyny. Oczywiście, jest ważny, ale nie jest priorytetem. Najważniejsze jest wyszkolenie jednostki – drużyna ma pracować na wyróżniających się piłkarzy, a nie odwrotnie. Zaczęliśmy np. monitorować czas gry poszczególnych zawodników. Jeśli np. grał w reprezentacji Mazowsza, u nas nie wejdzie od pierwszej minuty, nawet kosztem wyniku sportowego. Przywiązujemy dużą wagę do szczegółów.
W jakich rozgrywkach biorą udział młodzi zawodnicy?
Na poziomie szkoły podstawowej, w kategorii D1 (2004-2005), jak i młodszych, uczestniczą tylko w rozgrywkach okręgowych, organizowanych przez Płocki Okręgowy Związek Piłki Nożnej. Rocznik 2003 awansował do Ekstraligi Mazowieckiej i ma okazję rywalizować z takimi zespołami jak Escola Varsovia czy Legia. Co pół roku są spadki i awanse, a naszym chłopcom udało się utrzymać w najlepszej ósemce na Mazowszu. To dla nas sukces, bo najwięcej można się nauczyć grając z najlepszymi.
Wcześniej poruszaliśmy kwestie zostania piłkarzem. W grupie trenuje kilkunastu chłopców, ale piłkarzami może zostanie zaledwie kilku. W którym momencie szkolenia pojawia się przesłanie, że nie wszystkim się uda?
Na każdym etapie, od samych naborów. Co pół roku prowadzimy nabory uzupełniające. Dzięki temu, że Wisła Płock awansowała do Ekstraklasy, mieliśmy ogromne zainteresowanie. Przewinęło się ponad 200 chłopców. Selekcja jest na każdym poziomie. Przychodzi lepszy, odpada słabszy. To normalne w najlepszych akademiach, a my chcemy się do nich zbliżać.
Chłopcy są uświadamiani poprzez arkusz oceny zawodnika. Co pół roku rodzic dostaje dokument i w nim znajduje się opis pracy z tego okresu. Jeśli są jakieś braki, a pojawi się ktoś lepszy – pożegnamy się z nim. To nie jest tak, że ktoś zaczyna w wieku 6 lat i ma pewne granie aż do juniora starszego. Na każdym etapie co sześć miesięcy prowadzimy selekcję. Większa lub mniejsza rotacja jest w każdym zespole.
Czy prowadząc trening możesz w tym momencie wskazać na wyróżniających się zawodniów i stwierdzić: on zagra w Ekstraklasie?
Mamy sporo utalentowanych chłopaków, nie chcę mówić nazwiskami. Można przejrzeć, kto dostaje powołania do kadr, wyróżnia się w lidze. Najlepsze akademie przysyłają zaproszenia dla chłopców, a naszym zadaniem jest zapewnić jak najlepsze warunki szkolenia i mieć kartę przetargową, żeby zostawali u nas. Nie możemy sobie pozwolić na rozdawanie zawodników w wieku 14 lat. Musimy dążyć do zapewnienia takich warunków, żeby on chciał zostać w Płocku, a nie uciekać do Poznania czy Warszawy.

Rywalizacja akademii się zaostrza?
Wszędzie powstają akademie, jest duży boom na szkolenie młodzieży. Trzeba podchodzić do tego z chłodną głową. Nie można przekładać kropka w kropkę niektórych rozwiązań. Niedługo jedziemy na staż do Slavii Praga, ale nie możemy od razu wszystkiego przekładać na nasze warunki. Trzeba powoli przystosowywać dobór metod treningowych do tego co mamy. Chodzi o materiał ludzki i obiekty. To wszystko składa się na to, jak pracujemy.
Przydałoby się więcej boisk?
Pewnie! Musieliśmy wyjść ludziom naprzeciw i w tym momencie piłkarskie przedszkole ma dwa ośrodki – jeden na Podolszycach, drugi w Centrum. Najlepsza osiemnastka trenuje w klubie, ale 40 chłopców ćwiczy w właśnie na tych obiektach. Unikamy w ten sposób „odpalania” najmłodszych, bo mają alternatywę piłkarskiego przedszkola.
Czy i kiedy Wisła Płock będzie miała pociechę z zawodników, wychowanych w SSM?
Myślę, że tak. Cały cykl szkolenia programu który powstał przejdzie dopiero rocznik 2006, czyli obecne dziesięciolatki. Dopiero oni zostali objęci całkowicie naszym programem szkolenia. Czy się sprawdzi – przekonany się na podstawie roczników 2006 i młodszych.
W starszych rocznikach też mamy wyróżniających się chłopaków i myślę, że nastąpi to wcześniej niż za 7-8 lat.