Aktualności » Maksymilian Rogalski: Kiedyś lekcja wf-u była najważniejsza
30-11-2016r.

Maksymilian Rogalski po raz pierwszy prowadził dziś zajęcia w ramach "Lekcja WF-u z Mistrzem". Kapitan Nafciarzy doskonali sprawdził się w roli mentora. Po zajęciach krótko rozmawialiśmy z pomocnikiem Wisły. 

 

Dwadzieścia pięć lat temu nikt pewnie nie myślał o akcji przeciwko zwolnieniom z zajęć wychowania fizycznego.


Maksymilian Rogalski: Zgadza się. Kiedy ja chodziłem do szkoły, lekcja wf-u była najważniejsza. Żadne zwolnienie nie wchodziło w grę. Wręcz przeciwnie – uczniowie byli smutni, kiedy nie mogli brać udziału w zajęciach. Rozmawiałem krótko też z nauczycielami w tej szkole. Byłem ciekawy, czy rzeczywiście uczniowie są zwalniani z aktywności fizycznej. Zapewnili mnie, że problem nie dotyczy młodych dzieciaków z podstawówki, a raczej młodzież ze szkół średnich. Warto więc zaszczepiać pasję do sportu od najmłodszych lat i sukcesywnie odwracać trend.


Czy ciebie i twoich kolegów ze szkoły odwiedzali lokalni sportowcy?


Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Myślę, że to bardzo dobra akcja, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Czasami dziecko trzeba zmusić do wysiłku fizycznego, bo jak wiemy w XXI wieku na najmłodszych czeka wiele innych pokus czy też zajęć dodatkowych. Tym bardziej popieram taką akcję, bo jeśli ja czy reszta chłopaków możemy zmotywować przynajmniej tę garstkę, z którą prowadzimy zajęcia – jak najbardziej warto.


Twoim zdaniem jako społeczeństwo mamy problem ze sprawnością?


Wydaje mi się, że w jakimś stopniu na pewno. Kiedyś było podwórko, boisko i to wszystko. Dziś sposobów spędzania wolnego czasu i różnego rodzaju pokus jest znacznie więcej: gry, komputery, tablety… Dzieci przestają koncentrować się na aktywności fizycznej, a ona jest ważna nie tylko w młodym wieku. Czynne uprawianie sportu procentuje w przyszłości. 


Jak się czułeś w roli nauczyciela wychowania fizycznego?


Bardzo dobrze. Powoli pojawiają się już myśli o zakończeniu kariery. Może tu wrócę i złoże CV (śmiech).


Jakie to uczucie, kiedy wchodzisz do szkoły i jesteś bohaterem dla wszystkich dzieci?


Nigdy tak do tego nie podchodziłem. Nie wchodzę do szkoły z poczuciem, że jestem czyimś idolem. Po prostu popieram takie akcje, a jeśli przy tym mogę zachęcić dzieci do cięższej pracy - tym lepiej.