
W 18. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock zremisowała z Legią Warszawa 2:2. Prezentujemy wypowiedzi trenerów na z pomeczowej konferencji prasowej.
Marcin Kaczmarek:
- Chciałem pogratulować mojemu zespołowi, który w trudnej dla siebie sytuacji potrafił w jaskini lwa doprowadzić do remisu. Bardzo nas cieszy ten punkt. Pozwoli nam uwierzyć, że w pozostałych dwóch meczach możemy dopisać jakieś punkty. Myślę, że los oddał nam dzisiaj to, co zabierał w trakcie sezonu. Graliśmy mecze, w których stwarzaliśmy po trzy, cztery, pięć sytuacji bramkowych, ale nie było z tego punktów. Dziś może sytuacji nie było zbyt wiele, ale wykorzystaliśmy dwie. Piękna bramka Dominika odwróciła losy spotkania, bo wydawało się, że przy 2:0 Legii już nic nie może się stać. Dlatego piłka jest taka piękna, że jedna akcja potrafi dać bardzo dużo wiary. Myślę, że było widoczne, że mój zespół wszelkimi sposobami dążył do wyrównania. Liczyliśmy na stałe fragmenty gry i po jednym z nich udało się.
- Myślę, że w podświadomości Legia uwierzyła, że mecz już się skończył, a to w piłce jest zgubne. Legia ma tylu klasowych piłkarzy, jak na polskie realia, że to nie mój problem. Moi zawodnicy potrafili to wykorzystać i bardzo się z tego cieszę.
Jacek Magiera:
- Piętnaście minut bardzo dobre. Pełna dominacja Legii, strzeliliśmy gola. Potem oddaliśmy inicjatywę, byliśmy za daleko od przeciwnika. Sami nakręcaliśmy drużynę Wisły i stworzyła sobie 1-2 sytuacje do wyrównania, ale znakomicie blokowaliśmy w polu karnym. W przerwie mieliśmy uwagi, żeby być bliżej przeciwnika i to się udawało przez kilkanaście minut. Gol na 2:0 spowodował to samo co w pierwszej części meczu. Wisła miała bardzo dużo miejsca, Furman miał mnóstwo przestrzeni aby oddać strzał znakomity strzał. Nie do obrony. Drugiego gola straciliśmy po stałym fragmencie gry. Wiedzieliśmy, że Wisła jest zespołem, który bardzo dużo bramek strzela po stałych fragmentach. Ma znakomitych wykonawców. Zaniechaliśmy tego, poprzez niepotrzebny faul przed naszym polem karnym. Czujemy duży niedosyt. Przyzwyczailiśmy siebie i kibiców do zwycięstw. To trudny dla nas wieczór, ale pracujemy dalej, aby końca tego roku odnosić zwycięstwa. O to nam chodzi. Nie ulega wątpliwości, że w porównaniu do poprzednich, ten mecz był nieco słabszy w naszym wykonaniu.
- Nie chciałbym sytuacji, żebyśmy się oszczędzali i trzymali siły na kolejne spotkanie. Kiedyś miałem taką sytuację w juniorach. Trener chodził po szatni i mówił, że oszczędza siły. Na drugą połowę już nie wyszedł. Nie kalkuluję i nie chcę by robili to zawodnicy. To tanie usprawiedliwienie i ja go nie przyjmuję. Nie sądzę, byśmy w ten sposób myśleli na boisku. Chcieliśmy grać, strzelać bramki, ale nie wyszło.
- Dominika znam bardzo dobrze. Żaden występ nie zmieni mojej oceny o nim. Zawsze go ceniłem. Znam go od najmłodszych lat, gdy był juniorkiem w akademii. Cały czas się rozwijał, wszedł do pierwszej drużyny. Miał znakomite mecze. Dzisiaj na pewno był zawodnikiem wyróżniającym się. Strzelił pięknego gola i przypomniał się wszystkim w Warszawie. Gratuluję i niech pracuje dalej.
- Każdy gol strzelony przez przeciwnika nas denerwuje. Stały fragment gry to nic innego jak koncetrancja, odpowiedzialność za zadania, krycie w stefie czy indywidualne. Tutaj upatruję przyczyn utraty gola. Przeanalizujemy to.
- Nie chcę mówić, że brakowało Gui i Rado, bo dostali czwartą żółtą kartkę i nie mogli wystąpić. Nie ma miejsca na usprawiedliwienie. Zagrali inni zawodnicy, którzy mieli okazję się pokazać. Hamalainen, grając na pozycji Rado, strzelił bramkę. Piłkarze walczyli o zwycięstwo.