
Już w najbliższą sobotę piłkrze Wisły Płock podejmą na Stadionie im. Kazimierza Górskiego Ruch Chorzów. O sposobie gry i mocnych stronach naszych rywali rozmawialiśmy ze Sławomirem Rafałowiczem, który w naszym zespole odpowiada za analizę przeciwników.
- Ruch jest na przedostatnim miejscu, ale podobnie jak nam, podopiecznym Waldemara Fornalika czasami brakowało tzw. piłkarskiego szczęścia. To zespół zbudowany na bazie mieszanki rutyny z młodością, którego mózgiem jest Łukasz Surma. Rozegrał najwięcej meczów w Ekstraklasie w całej historii i gra skupia się wokół jego doświadczenia. Oczywiście po tej stronie są też Marcin Kowalczyk i Piotr Ćwielong. Pepe ciągnie grę zespołu i wraz z Jarosławem Niezgodą jest najlepszym strzelcem Niebieskich - zaczął Rafałowicz.
Ruch to statystycznie jeden z najmłodszych zespołów w lidze. - Należy wspomnieć o kilku zawodnikach, którzy są w kadrze U-21: Patryku Lipskim, Kamilu Mazku czy Michale Heliku, który wraca po bardzo długiej kontuzji i na dziś ma miejsce w składzie. Są też inni młodzi – Martin Konczkowski, Maciej Urbańczyk, Adam Pazio. Mają już spore doświadczenie z gry na najwyższym poziomie, ale dalej się rozwijają. Z przodu może grać ktoś z trójki Jarosław Niezgoda, Jakub Arak i Eduards Visnakovs, więc trener Fornalik ma pole manewru - zaznacza asystent trenera.
Jak zauważa Sławomir Rafałowicz, niska pozycja w tabeli nie oddaje potencjału Ruchu. – W wielu spotkaniach byli równorzędnym przeciwnikiem, ale przegrywali jedną bramką. Nie możemy się więc sugerować ich miejscem w tabeli. Do tego meczu podejdziemy z maksymalną koncentracją. Cieszymy się z remisu na Łazienkowskiej, ale nie uśpi nas to w kontekście pojedynku z 15. drużyną w stawce. W Ekstraklasie nie ma łatwych, lekkich i przyjemnych meczów. Jesteśmy bardzo głodni zwycięstwa, ale nic za darmo nie przyjdzie - mówi.
Podopieczni Waldemara Fornalika należą do drużyn, które stawiają na atak pozycyjny, choć ich bolączką jest skuteczność. - Styl gry często determinuje wynik. Widać jednak, że chorzowianie próbują kreować grę i cierpliwie budować swoje akcje. Odpowiada za to trójka pomocników – Surma, Urbańczyk i Lipski. Chcą grać w piłkę i mają pomysł, ale do tej pory brakowało im skuteczności w wykańczaniu akcji. Mieli przebłyski, jak choćby mecze z Koroną i Górnikiem wygrane po 4:0. To pokazuje ich potencjał – jak armaty wystrzelą, to strzelają - podkreślił analityk Nafciarzy.
Wiślacy w tym sezonie mierzyli się już z Niebieskimi. W Chorzowie byliśmy bardzo blisko zwycięstwa, ale w doliczonym czasie gry straciliśmy bramkę po rzucie karnym. - Po pierwszym meczu, zremisowanym 2:2, w naszym zespole był duży niedosyt. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. W sobotę wynik też może być na styku, dlatego musimy zachować koncentrację przez całe spotkanie - przestrzegał Rafałowicz.
Chorzowianie często grają w kratkę - u siebie mogą przegrać 0:5, by w następnej kolejce wygrać na wyjeździe 4:0. Czy przyczyny można upatrywać w młodym wieku drużyny? - Jest duża grupa młodych zawodników i 3-4 starszych, która próbuje to zbalansować. Można to tak tłumaczyć, choć ideologię zawsze można podczepić pod wynik. Kiedy przyjdzie moment, w którym brakuje punktów, młodym zawodnikom może zabraknąć pewności siebie. Mimo to uważam, że mają duży potencjał i z pewnością myślą o zdobyciu trzech punktów w Płocku, podobnie jak my - zakończył.