
2016 był dla kibiców Wisły szczęśliwym rokiem. Drużyna w wielkim stylu przypieczętowała awans do Ekstraklasy, a przy Łukasiewicza pokonała m.in. Lechię Gdańsk, Jagiellonię Białystok czy Pogoń Szczecin. Już w sobotę podopieczni Marcina Kaczmarka rozegrają ostatni w tym roku mecz na Stadionie im. Kazimierza Górskiego. Przeciwnikami będą piłkarze najbardziej utytułowanego klubu w Polsce.
Minęło 13 lat od ostatniej wizyty czternastokrotnych mistrzów Polski na stadionie przy Łukasiewicza 34. Tamtego spotkania fani Niebieskich nie mogą wspominać zbyt dobrze, bo ich ulubieńcy przegrali 2:0, po bramkach Dariusza Romuzgi, i ostatecznie spadli z ligi. W sierpniu tego roku spotkaliśmy się po raz kolejny, ale stadionu przy Cichej nie udało się zdobyć. Po bramce Rafała Grodzickiego z rzutu karnego musieliśmy zadowolić się punktem.
Chorzowianie po tamtym meczu wygrali z Wisłą Kraków i Śląskiem, zremisowali z Cracovią, ale z zespołu odszedł Mariusz Stępiński - najlepszy strzelec Niebieskich. W międzyczasie przegrali z Legią, ale potem przyszła seria czterech kolejnych porażek. Wydawało się, że wygrana 4:0 z Koroną będzie impulsem do lepszej gry, ale tydzień później przegrali u siebie z Lechem aż 0:5. W następnej kolejce piłkarze Waldemara Fornalika wygrali 4:0, ale dwa następne mecze to znów porażki. Po 18. kolejkach są na przedostatnim miejscu w tabeli.

Dla obu zespołów mecz jest niezwykle istotny. Nafciarze walczą o przełamanie serii meczów bez zwycięstwa, ale i chorzowianie potrzebują punktów jak tlenu. Kibice mogą spodziewać się zaciętego starcia, w którym zawodnicy będą walczyć do utraty sił. Nikt nogi nie odstawi.
W dwóch ostatnich spotkaniach Marcin Kaczmarek nie mógł wystawić Giorgiego Merebashvilego. Gruzin jest bardzo ważnym elementem ofensywy płocczan, więc jego powrót do treningów jest z pewnością świetną wiadomością dla wszystkich kibiców Wisły. Niestety, w meczu z Legią urazu nabawił się Tomislav Bozić. Trener ma jednak trzech stoperów gotowych do gry, więc absencja Chorwata nie powinna być aż nadto odczuwalna. W linii obrony zabraknie też Cezarego Stefańczyka, który przy Łazienkowskiej zobaczył 4. w tym sezonie żółtą kartkę.
Problemy mają też rywale. Co prawda sytuacja kadrowa wygląda już nieco lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu, ale do zdrowia nadal wracają Michał Koj i Łukasz Hanzel. Chorzowska defensywa jest jedną z najsłabszych w lidze. 33 stracone bramki w 18 meczach to drugi, ex aequo z Wisłą Kraków, najgorszy wynik w Ekstraklasie.
Czego możemy się spodziewać? Na pewno walki, zaangażowania, dążenia do wygranej bez względu na styl. Zawodnicy są w bojowych nastrojach, a dodatkowo podbudowani skuteczną pogonią w Derbach Mazowsza. Ostatni w tym roku mecz przy Łukasiewicza 34 chcemy zakończyć zwycięstwem!
Mecz Wisła Płock – Ruch Chorzów odbędzie się w sobotę 10 grudnia o godzinie 18:00 na Stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku.
