Aktualności » Damian Kijek: Dzieci mają 1000 pomysłów na minutę
14-12-2016r.

Damian Kijek w Stowarzyszeniu Sportu Młodzieżowego Wisła Płock pracuje od 4 lat. Popularny Kijo pełni funkcję II trenera rocznika 2005, trenera bramkarzy zawodników ze szkoły podstawowej oraz organizatora sportu młodzieżowego. Zobaczcie co mówi o swojej pracy! 


Praca z młodzieżą to pasja, pomysł na życie czy raczej przypadek?


Damian Kijek:
Sprawami szkoleniowymi interesowałem się od małego, w zasadzie od początku mojej przygody z piłką. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że piłkarzem nie zostanę (śmiech). Mimo to chciałem zostać przy footballu, więc postawiłem na przygodę z trenerką. Dzięki temu łączę pracę z pasją. To najlepsze uczucie - robić to co sprawia przyjemność.


Na jakim etapie przygody jesteś w tym momencie?


Posiadam licencję UEFA „B”, ale staram się już o uzyskanie wyższej, czyli „A”. Mam nadzieję, że dostanę się na kurs i od marca rozpocznę dalsze kształcenie.


UEFA „A” to już drugi stopień trenerskiego podium.


Zgadza się. Wyżej jest już tylko UEFA „PRO”, którą muszą mieć trenerzy pracujący w Ekstraklasie. To niewątpliwie długa ścieżka, ale warto ją przebyć.

 


Porozmawiajmy teraz o tym, jak wykorzystujesz swoją wiedzę w praktyce. Wyobrażam sobie, że wszyscy młodzi chłopcy wolą strzelać bramki, aniżeli bronić do niej dostępu.


To prawda. Dzieci mają 1000 pomysłów na minutę, a większość chce te bramki strzelać. Na szczęście Polska w ciągu ostatnich kilku lat wypromowała kilku bramkarzy światowego formatu. Zawodnicy z naszego kraju dobrze spisują się w czołowych klubach i znajdują się chłopcy, którzy jednak chcą te strzały bronić. Nie mamy problemu z liczbą dzieci. Umiejętności są zróżnicowane, ale najważniejsze są pasja, zaangażowanie i chęć do trenowania.


W którym momencie następuje przesunięcie na pozycję bramkarza?


W dwóch najmłodszych rocznikach, czyli teraźniejszych 2009 i 2010, nie ma stricte przypisanych bramkarzy. W dalszym etapie szkolenia dochodzą turnieje i mecze towarzyskie, więc zawodnik na tej pozycji jest już wymagany. Tak więc szkolenie bramkarzy zaczynamy u 9-latków.


Czy później jest możliwość przesunięcia do gry w polu?


Oczywiście. Jeśli zawodnik posiada umiejętności, które pozwalają mu rywalizować ze swoimi rówieśnikami, to nie ma problemu. Nikt nikomu nie wybiera ścieżki. Chodzi o to, żeby każdy robił to co, co lubi i robił to dobrze. Jeśli ktoś nie sprawdza się na bramce, to szkoda marnowania czasu.


Zdarzają się sytuacje, w której chłopiec dobrze sobie radzi, ale nie chce kontynuować szkolenia na pozycji bramkarza?


Raczej nie. Z niewolnika nie ma jednak pracownika. Pamiętajmy że na tej pozycji ważne są też warunki fizyczne, chociaż z drugiej strony nie są absolutnie kluczowe i nie przesądzają o powodzeniu. Jeżeli widzimy, że chłopak ma predyspozycje i w przyszłości może stać się dobrym bramkarzem, to staramy się go zachęcać do kontynuowania pracy. Na siłę jednak nikogo nie zatrzymujemy.

 


Czym różni się trening bramkarza od zajęć zawodników z pola w zespołach juniorskich?


To zupełnie dwie różne jednostki treningowe. Szkoleniowiec, mając na zajęciach 20 chłopców, nie jest w stanie dla 1 czy 2 bramkarzy przeprowadzić odpowiednich ćwiczeń. Na treningach bramkarskich poświęcamy czas na doskonaleniu umiejętności wymaganych na tej pozycji – techniki chwytu piłki z upadkiem, poruszania się w bramce, współpracy z defensywą czy gry nogą. Na tę ostatnią umiejętność kładziemy duży nacisk. Football ewoluuje. Bramkarz już nie tylko broni, ale też bierze czynny udział w grze i musi operować piłką na takim poziomie, jak pozostali zawodnicy.


Czyli bramkarze mają po prostu dodatkowe treningi?


Tak, dwa tygodniowo. Ja prowadzę zajęcia z młodszą grupą z roczników 2004-2008, a roczniki 1998-2003 są pod opieką Grzegorza Pietrzaka, który jeszcze niedawno był trenerem bramkarzy seniorskiej drużyny. Oprócz tego chłopcy uczestniczą w zajęciach swoich grup. Tylko ambitny i ciężko trenujący zawodnik może coś osiągnąć.

Nie ma w nich poczucia niesprawiedliwości? Trenują przecież więcej niż koledzy z pola.


Oni uwielbiają treningi bramkarze i bardzo na nie czekają. Z frekwencją i zaangażowaniem nie mam żadnego problemu.


Kiedy w pierwszej drużynie Wisły będzie grał bramkarz, wychowany przez Stowarzyszenie Sportu Młodzieżowego?


W ostatnim tygodniu na treningu seniorów byli Bartłomiej Gradecki i Jakub Lemanowicz. Jest też kilku fajnych chłopaków w młodszych grupach, ale nie chcę wymieniać nazwiskami. Wszyscy moi podopieczni świetnie pracują. Widzimy potencjał i mamy nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej. Będziemy mieli satysfakcję, kiedy zawodnicy wychowani w stowarzyszeniu będą grali na boiskach Ekstraklasy, a najlepiej  w barwach Wisły Płock.


Wspomniałeś też, że zajmujesz się sprawami organizacyjnymi. Na czym konkretnie to polega?


Można powiedzieć, że to trochę czarna robota (śmiech). Zajmuję się wszystkim po trochu – od zamawiania autokarów na wyjazdy, po sprawy organizacyjne i biurowe na stadionie, aż po układanie harmonogramu treningów dla wszystkich grup. Muszę go ułożyć tak, żeby wszystkie drużyny miały przypisane boisko i szatnię. Trenerzy-asystenci, pracujący z 2-3 grupami, muszą płynnie przejść na następne zajęcia. Odpowiadam też za planowanie rozgrywek i system EkstraNet. Jest tego dużo, ale to bardzo fajna praca. Mam kontakt z wieloma ludźmi, z którymi mogę dzielić pasję.