Aktualności » Podsumujmy 20. kolejkę Lotto Ekstraklasy
20-12-2016r.

Za nami dwadzieścia ligowych spotkań. Wiemy - my również nie możemy uwierzyć, że tak szybko to zleciało. Piłkarze udali się na zasłużone urlopy, by za chwilę rozpocząć przygotowania do kolejnej fazy rozgrywek, która ruszy już w połowie lutego. Zanim jednak kibice zapadną w zimowy sen, rzućmy okiem na to, co wydarzyło się w ostatniej serii gier w 2016 roku.


 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Pogoń Szczecin

Piątek, 16.12.2016, godz. 18:00

 

Dwudziestą kolejkę rozgrywek rozpoczęliśmy w Niecieczy, gdzie popularne Słonie podejmowały Pogoń Szczecin. Gospodarze w ostatnich dwóch kolejkach przegrywali kolejno 0:1 z Zagłębiem Lubin oraz 0:3 z Górnikiem Łęczna, natomiast Portowcy dwukrotnie dzielili się punktami. Podopieczni trenera Czesława Michniewicza za wszelką cenę chcieli zakończyć rok zwycięstwem i sztuka ta im się udała. Już w 3. minucie wynik otworzył Słowak Patryk Miśiak, który wykorzystał dobre podanie swojego rodaka Stefanika. Ten drugi do asysty dołożył również bramkę. W 55. minucie zawodnik popisał się ładnym strzałem z okolic 20. metra i podwyższył na 2:0. Pogoń, pomimo kilku wyśmienitych sytuacji, nie potrafiła umieścić piłki w siatce i ostatecznie w daleką podróż do Szczecina udała się bez zdobyczy punktowej.

Gospodarze rok zakończyli na czwartym miejscu z dorobkiem 33 punktów. Goście plasują się na siódmym miejscu w tabelii. Zgromadzili dotychczas 26 oczek.

 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Pogoń Szczecin 2:0 (1:0)

3' Miśak, 55' Stefanik


***

 

Ruch Chorzów - Wisła Kraków

Piątek, 16.12.2016, godz. 20:30

 

Gospodarze po przegranej 3:4 z Wisłą Płock znaleźli się na dnie ligowej tabelii. Krakowianie z kolei przeplatają ostatnio dobre występy z gorszymi, jednak to wystarczyło, by w Chorzowie wystąpić w roli faworyta. Mecz był bardzo wyrównany, a oba zespoły stworzyły sobie po kilka dogodnych sytuacji do wyjścia na prowadzenie. Kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim w Chorzowie na gola musieli czekać aż do 80. minuty. Piłka po potężnym strzale wolejem Jarosława Niezgody odbiła się jeszcze od Guzmicsa i wpadła do bramki. Niezgoda zapewnił tym samym swojej drużynie cenne trzy punkty. Zmylony Łukasz Załuska nawet nie interweniował.

Gospodarze, na których nałożona została kara czterech ujemnych, ligowych punktów przezimują na ostatnim miejscu w tabeli z dorobkiem szesnastu oczek. Wisła Kraków jest dziesiąta. Wywalczyła dotychczas 25 punktów.

 

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:0 (0:0)

80' Jarosław Niezgoda

 

***

 

Korona Kielce - Lechia Gdańsk

Sobota, 17.12.2016, godz. 15:30

 

Przed pierwszym gwizdkiem Lechia plasowała się na drugim miejscu w tabeli. Gdańszczanie mieli realne szanse na zdobycie mistrzostwa jesieni. Mająca tyle samo (39) punktów Jagiellonia Białystok tego samego dnia podejmowała Wisłę Płock. W przypadku wygranej Lechii i porażki gospodarzy w Białymstoku to Gdańsk cieszyłby się z mistrzostwa pierwszej części rozgrywek. Plany podopiecznym Piotra Nowaka pokrzyżowała jednak Korona Kielce. Gospodarze od pierwszych minut pokazali, że nie mają zamiaru odpuszczać w starciu z faworyzowanym przeciwnikiem. W 61. minucie na Stadionie Miejskim w Kielcach zapanowała euforia. Bramkę zdobył wprowadzony chwilę wcześniej Jakub Kiełb, który minął obrońców i silnym strzałem pokonał interweniującego Milikovicia-Savicia. Nieco zdezorientowani goście dążyli do wyrównania, jednak już w doliczonym czasie gry na 2:0 podwyższył... ponownie Jacek Kiełb! Zawodnik wykorzystał dobre, długie podanie i pewnym strzałem pokonał bramkarza z Gdańska.

Korona Kielce zimę spędzi na dziewiątym miejscu z dorobkiem 26 punktów. Lechia Gdańsk jest druga. Zgromadziła 39 oczek.

 

Korona Kielce - Lechia Gdańsk 2:0 (0:0)

61', 90' Jacek Kiełb

 

***

 

Jagiellonia Białystok - Wisła Płock

Sobota, 17.12.2016, godz. 18:00

 

Gospodarze, znając wynik meczu w Kielcach, mieli szansę na odskoczenie Lechii na trzy punkty. Na drodze stanęła jednak Wisła Płock, która po wygranej z Ruchem Chorzów w 19. kolejce rozgrywek nie zamierzała być w tym meczu chłopcem do bicia. Pierwsze 45 minut to mecz walki, ze wskazaniem na gospodarzy. Wisła broniła się dzielnie, Jagiellonia atakowała, jednak nic z tego nie wynikało. Mecz otworzył się dopiero w drugiej odsłonie. Ku zakoczeniu kibiców gospodarzy w 49. minucie na prowadzenie wyszli przyjezdni. Siergiej Krivets przytomnie dośrodkował w pole karne wprost na głowę Jose Kante. Hiszpan odegrał do wbiegającego Piotra Wlazło... i wlazło! Zaskoczeni gospodarze nie czekali na dalszy wymiar kary i ruszyli do ataku. Wyrównać udało im się już dziesięć minut później. Pięknym strzałem w stylu Kung Fu popisał się Fedor Cernych i pokonał Seweryna Kiełpina. Wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, jednak już w doliczonym czasie gry sprawy w swoje ręce wzięli dwaj skrajni obrońcy Wisły. Cezary Stefańczyk przerzucił piłkę w drugi róg do Kamila Sylwestrzaka. Defensor minął Przemysława Frankowskiego i zdecydował się na uderzenie z ostrego kąta gorszą, prawą nogą. I znowu wlazło! Przepiękna bramka i trzy punkty na koncie Nafciarzy. Jagiellonia nie zdołała odskoczyć Lechii Gdańsk, jednak to wystarczy, by przezimować w fotelu mistrza jesienii. 

Jagiellonia po dwudziestu spotkaniach, z dorobkiem 39 punktów lideruje stawce. Wisła Płock po drugim z rzędu zwycięstwie przezimuje na jedenastym miejscu. Nafciarze zdobyli dotychczas 24 oczka.

 

Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 1:2 (0:0)

49' Piotr Wlazło, 90' Kamil Sylwestrzak - 59' Fedor Cernych

 

***

 

Cracovia - Lech Poznań

Sobota, 17.12.2016, godz. 20:30

 

Mecz przyjaźni na trybunach, ale nie na boisku. Słabo spisująca się ostatnio Cracovia chciała za wszelką cenę zapunktować w meczu z faworyzowanym przeciwnikiem. Udało się już w 44. minucie, kiedy fantastycznym uderzeniem z dystansu popisał się Marcin Budziński. Matus Putnocky był w tej sytuacji bez szans. Goście z Poznania ruszyli do śmiałych ataków, jednak sporo czasu upłynęło, nim zdołali wyrównać. W 77. minucie dośrodkowanie w pole karne Pasów Radosława Majewskiego wykorzystał Lasse Nielsen. By w tej sytuacji pokonać Grzegorza Sandomierskiego Duńczykowi wystarczyło tylko odpowiednie dostawienie nogi. Do ostatnich minut obie strony walczyły o gola na wagę trzech puntów, jednak ostatecznie musiały zadowolić się remisem.

Cracovia zajmuje obecnie czternastą lokatę z dorobkiem 21 punktów. Lech Poznań zgarnął łącznie 32 punkty i plasuje się na piątym miejscu.


Cracovia - Lech Poznań 1:1 (1:0)

44' Marcin Budziński - 77' Lasse Nielsen


***

 

Śląsk Wrocław - Arka Gdynia

Niedziela, 18.12.2016, godz. 15:30

 

Oba zespoły w ostatniej kolejce były zmuszone uznać wyższość przeciwników. Arka uległa u siebie Jagiellonii Białystok 2:3, natomiast Śląsk przegrał w Gdańsku 0:3 z Lechią. W pierwszej odsłonie spotkania przewagę wypracowali sobie przyjezdni, którzy kilkukrotnie stworzyli sobie dogodne sytuacje do wyjścia na prowadzenie. Podopieczni Grzegorza Nicińskiego dopięli swego dopiero w 57. minucie. Piłkę w pole karne dośrodkowywał Dominik Hofbauer. Futbolówka trafiła najpierw do Marcusa da Silvy, a następnie do Rafała Siemaszko. Filigranowy napastnik dopełnił formalności i pokonał Mariusza Pawełka. Drugie uderzenie beniaminka z Gdyni nastąpiło już trzy minuty później. Michał Marcjanik wykorzystał błąd przy piątkowaniu Pawełka i sprytnym strzałem podwyższył na 2:0. To był nokaut. Śląsk Wrocław na deskach. 

Śląsk Wrocław zimę spędzi na dwunastym miejscu w tabeli. Wywalczył dotychczas 22 punkty. Arka Gdynia jest ósma. Zgromadziła na swoim koncie 26 oczek.

 

Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 0:2 (0:0)

57' Rafał Siemaszko, 60' Michał Marcjanik



***

 

Legia Warszawa - Górnik Łęczna

Niedziela, 18.12.2016, godz. 18:30

 

W zupełnie odmiennych nastrojach spotkały się w piątek drużyny z Mazowsza i Lubelszczyzny. Podopieczni trenera Jacka Magiery wciąż sukcesywnie gonią ligową czołówkę, podczas gdy Górnik od dłuższego czasu znajduje się w dolnych rejonach tabeli. Mistrz Polski postanowił szybko zademonstrować na co go stać i już w 5. minucie Nemanja Nikolić świetnie wykończył przytomne dogranie Valeriego Qazaishviliego. Choć na bramkę starał się odpowiedzieć Grzegorz Piesio, po 20 minutach mieliśmy już 2:0 dla Legii. Vadis Odjidja-Ofoe kapitalnie wypatrzył w polu karnym Miroslava Radovicia, a Serb raczej nie zwykł marnować takich okazji. Pod koniec pierwszej części gry mogły paść jeszcze dwie bramki. Najpierw z dystansu minimalnie pomylił się Qazaishvili, a kilka chwil później z przewrotki uderzył stoper Górnika - Gerson. W drugiej połowie widać było sporo chęci wśród gości, lecz po godzinie gry Legia podwyższyła prowadzenie. Kapitalne odegranie Radovicia ponownie wykorzystał Nikolić. 5 minut później mogliśmy mieć honorową bramkę dla Górnika, ale Aleksander Komor trafił z 20 metrów w słupek. Na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem było już jednak 4:0. Odjidja-Ofoe obsłużył podaniem Nikolicia i Węgier nie miał kłopotów ze skompletowaniem hat-tricka. Na sam koniec meczu mieliśmy jeszcze dwie okazje dla warszawian, ale szansę wykorzystał tylko wprowadzony wcześniej Kasper Hämäläinen. Mecz zakończył się wynikiem 5:0 i nie da się ukryć, że nie był to wymarzony debiut na ławce trenerskiej Górnika Łęczna Franciszka Smudy.

 

Legia spędzi zatem zimę na 3. miejscu w tabeli i do prowadzących Jagiellonii i Lechii traci cztery punkty. Górnik Łęczna zajmie z kolei 15. miejsce. Należy jednak wspomnieć że byłby na miejscu ostatnim, gdyby nie kara odjęcia 4 punktów dla Ruchu Chorzów.

 

Legia Warszawa - Górnik Łęczna 5:0 (2:0)

Nemanja Nikolić 5', 58', 76', Miroslav Radović 20', Kasper Hämäläinen 90'


***

 

Zagłębie Lubin - Piast Gliwice

Poniedziałek, 19.12.2016, godz. 18:00

 

20. kolejkę Lotto Ekstraklasy zamykało starcie Zagłębia Lubin z Piastem Gliwice. Na boisku przez długi okres znajdowała się gęsta mgła i kibice ledwo mogli dostrzec pierwszą bramkę meczu. W 23. minucie Maciej Jankowski zaskakującym uderzeniem z dystansu wysunął na prowadzenie drużynę gości. Po golu do głosu zaczęli w końcu dochodzić gospodarze, co dało efekt w postaci wyrównania. Na koniec pierwszej połowy sędzia przyznał im bowiem rzut wolny, a z 18. metra idealnie przymierzył Arkadiusz Woźniak. Dobrivoj Rusov nie miał żadnych szans na udaną interwencję. Choć po zmianie stron Piast pierwszy zaatakował za sprawą akcji Gerarda Badii, do siatki piłkę wpakowali gospodarze - i to ponownie kapitan zespołu, czyli Woźniak. Napastnik wykorzystał głową ładne dośrodkowanie Jakuba Tosika. Do końca meczu tempo spotkania już spadło, gdyż Miedziowi skoncentrowali się przede wszystkim na utrzymaniu obecnego rezultatu.

 

Piłkarze Piotra Stokowca wykonali zadanie, dzięki czemu odskoczyli siódmej w tabeli Pogoni na 5 punktów. Piast tymczasem na koniec rundy zajął 13. lokatę.

 

Zagłębie Lubin - Piast Gliwice 2:1 (1:1)

Arkadiusz Woźniak 44', 56' - Maciej Jankowski 23'