
Obecnie trwa przerwa w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy, jednak w prasie ukazała się spora liczba artykułów na temat Wisł Płock. Szczególnie jeśli chodzi o podsumowania jesieni w naszym wykonaniu. Zapraszamy do lektury!
Przegląd Sportowy: Wisła Płock - beniaminek na rollercoasterze
Po awansie do ekstraklasy zespół Marcina Kaczmarka miał duże wahania formy. Ostatnie sześć miesięcy były szalone dla płockiego klubu. Najpierw pewnie wywalczony awans, później przyjście do klubu dwóch potężnych sponsorów (Budmat i Orlen), głośne transfery (Dominika Furmana, Siergieja Kriwieca czy Kamila Sylwestrzaka), wreszcie ponowny debiut, po dziewięciu latach przerwy, w ekstraklasie.
***
Sportowe Fakty: Oceniamy ligę. Wisła Płock. Miał być Reca, ale i tak... Wlazło
Wisła Płock po dziewięciu latach wróciła do ekstraklasy i radziła sobie w niej... książkowo. Po świetnym początku przyszedł kryzys, który jednak w ważnym momencie został zażegnany. Gdy Wisła Płock pół roku temu po latach wróciła do Lotto Ekstraklasy, pewne było, że bez wzmocnień zespół może mieć w lidze problemy. Działacze i sztab trenerski nie czekali na to jak zawodnicy, którzy wywalczyli awans, poradzą sobie w ekstraklasie, tylko mądrymi ruchami dodali jakości zespołowi.
***
Gazeta Wyborcza: "Nie jesteśmy w ekstraklasie z przypadku". Wisła Płock chce się rozwijać
Adam Małachowski: Trener Marcin Kaczmarek po meczu z Ruchem Chorzów powiedział, że spotkanie przypominało rollercoaster. Ale to określenie pasuje też do pierwszej rundy w wykonaniu Wisły Płock.
Jacek Kruszewski, prezes Wisły Płock: – Rzeczywiście, zafundowaliśmy naszym kibicom piłkarską przejażdżkę kolejką górską i niezłą huśtawkę nastrojów. Ale spodziewaliśmy się, że ekstraklasa tak właśnie będzie wyglądała. Po inauguracyjnym zwycięstwie z Lechią Gdańsk, dobrym meczu z Legią, remisie w Chorzowie i pokonaniu lidera z Białegostoku apetyty wzrosły. Staraliśmy się studzić emocje przypominając, że jesteśmy beniaminkiem, którego celem jest utrzymanie, bo dopiero uczymy się gry z najlepszymi zespołami. Wiedzieliśmy, że może przyjść słabszy moment. I zaczął się ten rollercoaster. Staliśmy się zespołem nieobliczalnym, który potrafi ograć liderów Jagiellonię i Lechię czy inne drużyny z pierwszej ósemki, m.in. Zagłębie Lubin i Pogoń Szczecin. Walczyć jak równy z równym z Legią, z którą u siebie przegraliśmy dość pechowo, a w rewanżu wyrwać mistrzowi z gardła bardzo cenny punkt. Ale w pojedynkach z zespołami z dolnej części tabeli, mimo że przeważnie zdecydowanie lepiej prezentowaliśmy się od nich pod względem piłkarskim, przestaliśmy zdobywać punkty.
***
Weszlo.com: Legia królem polowania i solidność Lecha. Ranking letnich transferów!
To był zaskakujący ruch – wydawało się, że po tym, jak skreślono go w Legii, zejdzie tylko półkę niżej i trafi np. do Cracovii (było blisko). To, że będzie się wyróżniał w ekipie beniaminka było jasne jak jego czupryna, ale że będzie tyle znaczył w skali ligi – to już lekka niespodzianka. Przed sezonem zarówno trener Kaczmarek, jak i piłkarze Wisły byli zachwyceni jego umiejętnościami, podobno na ich tle wyglądał trochę jak przybysz z lepszego świata.