Aktualności » Wiślacki Wehikuł Czasu #12
29-12-2016r.

Wraz z zakończeniem roku środki masowego przekazu prześcigają się w organizacji wszelkiego rodzaju konkursów i plebiscytów. My również w głosowaniu internetowym wybieramy „Piłkarza Jesieni Wisły Płock”. W innym plebiscycie możecie oddać głos na najładniejszą bramkę zdobytą przez zawodnika Wisły w zakończonej niedawno rundzie. Plebiscyt jest oczywiście rzetelny, chociaż wydaje się, że ciężko będzie znaleźć godnego konkurenta dla trafienia Piotrka Wlazło z meczu z Ruchem. Na wyniki poczekajmy, ale skoro wspomnieliśmy o pięknych bramkach, to w Wehikule czas na przypomnienie najlepszych strzelców Wisły na szczeblu ekstraklasy.

 


Żaden Nafciarz nie zdobył tytułu Króla Strzelców. Przynajmniej w ekstraklasie, bowiem na niższym szczeblu to się udawało. Najbliżej był Ireneusz Jeleń w rozgrywkach 2003/2004, ale osiemnaście trafień Jelonka nie wystarczyło do wywalczenia prestiżowego tytułu. W wyścigu o koronę snajperów ulubieniec płockiej publiczności musiał uznać wyższość Macieja Żurawskiego.

 

Ireneusz Jeleń - fot. W. Sierakowski


W inauguracyjnym naszą przygodę z ekstraklasą sezonie 1994/95 najskuteczniejszym piłkarzem Petrochemii okazał się sprowadzony z Radomia Rafał Siadaczka. Szybki i skuteczny lewonożny zawodnik zdobył między innymi pierwszego, historycznego gola dla płocczan w meczu z ŁKS-em. Łącznie w całych rozgrywkach strzelił dwanaście bramek, a jego umiejętności zaowocowały szybkim transferem do Widzewa, w którym błyskawicznie został przekwalifikowany na lewego obrońcę, co uniemożliwiło dalsze śrubowanie rekordów skuteczności. Kolejną pozycję wewnętrznej klasyfikacji strzelców zajął Adam Majewski z czterema trafieniami.

 

Rafał Siadaczka - fot. W. Sierakowski


Brak prawdziwego lisa pola karnego był jedną z największych bolączek Wisły w sezonie 1997/98. Główny kandydat do tej roli ,Wojciech Małocha, nie mógł odnaleźć formy z drugiej ligi, wobec czego odpowiedzialność za zdobywanie goli wziął na siebie filigranowy pomocnik Paweł Miąszkiewicz. Na jego dziesięć trafień złożyły się przede wszystkim niemal perfekcyjnie wykonywane rzuty wolne i karne, chociaż zmarnowana jedenastka w Wodzisławiu mogła mieć wpływ na nasze późniejsze losy, czyli degradację do drugiej ligi. Za plecami Miącha uplasowali się inny rozgrywający Dariusz Podolski oraz jeden z największych płockich talentów Paweł Sobczak. Obaj zdobyli po cztery gole.

 

Paweł Miąszkiewicz - fot. W. Sierakowski


Do ekstraklasy wróciliśmy jesienią 1999 roku. Jednym z najistotniejszych przedsezonowych wzmocnień miał być napastnik Mariusz Nosal. I rzeczywiście, Nosal spełnił oczekiwania. Jego trzynaście trafień miało istotny wpływ na wyniki Nafciarzy i pierwsze w historii zachowanie miejsca w elicie. Co ciekawe, Mariusz kilka razy zagrał na pozycji środkowego obrońcy, na przykład przeciwko warszawskiej Legii, co nie przeszkodziło mu w zdobyciu gola. Następny w kolejności snajper Waldemar Adamczyk zanotował cztery bramki. Niestety, kolejny sezon zakończył się klapą i w 2001 roku Wisła spadła po raz kolejny do drugiej ligi. Nie pomogło siedem goli Nosala, sześć Radosława Sobolewskiego i po cztery Marka Saganowskiego oraz Vahana Gevorgyana.

 

Mariusz Nosal (po lewej) - fot. W. Sierakowski


Tylko rok płoccy kibice czekali na mecz ekstraklasy w swoim mieście. Po awansie w 2002 roku zespół, chcąc na dłużej zadomowić się w elicie wymagał istotnego wzmocnienia. Ściągnięto kilku piłkarzy „z nazwiskami” i jednego „bez nazwiska” – za całe 50 tysięcy złotych - niejakiego Ireneusza Jelenia. Nikt w klubie ,poza trenerem Mieczysławem Broniszewskim, nie miał pojęcia co to za piłkarz, ale kwota transferu była na tyle niska, że bez ceregieli postanowiono sprowadzić gracza do Płocka.

 


To był strzał w dziesiątkę. Wprawdzie pierwsze mecze sezonu 2002/03 Jeleń z powodu lekkiego urazu oglądał z trybun, ale w czwartej kolejce pojawił się na boisku w starciu z Widzewem Łódź, na dodatek dopiero w siedemdziesiątej minucie. I gola nie strzelił. Ale, w zgodnej opinii obserwatorów, wygrał dla nas ten mecz. Jego indywidualne akcje rozmontowały defensywę łodzian i ze stanu 0:2 zrobiło się 3:2. Tydzień później w Poznaniu Irek już samodzielnie pokonał bramkarza Kolejorza, zapisując pierwszego gola dla naszych barw. Łącznie, w pierwszym sezonie w Płocku, zdobył ich osiem, o cztery więcej niż Graźvydas Mikulenas i Dariusz Romuzga.

 

Ireneusz Jeleń - fot. W. Sierakowski


O ile osiem trafień napastnika w sezonie trudno uznać za oszałamiający rezultat, o tyle osiemnaście, a tyle Jeleń zaliczył w rozgrywkach 2003/04, budzi uznanie. A pamiętać należy, że w polskiej lidze grało ówcześnie zaledwie czternaście drużyn. Gdyby jeszcze dało się rywalizować tylko z Odrą Wodzisław, to dokonania Irka byłyby pewnie absolutnie wyjątkowe. Bardzo dobrze spisał się także drugi w klasyfikacji strzelców Dariusz Gęsior, zdobywca sześciu goli. W sezonie 03/04 ustanowiliśmy klubowy rekord zdobytych bramek. Do siatek rywali Wisła trafiła 41 razy w 26 meczach.

 

Dariusz Gęsior - fot. W. Sierakowski


Dobrą formę nasz snajper podtrzymał także w kolejnych latach. Wprawdzie w rozgrywkach 2004/05 zdobył mniej, bowiem dwanaście bramek, ale dały one drużynie najwyższe w dziejach czwarte miejsce w ekstraklasie. Ponownie dzielnie Irkowi sekundował Gąska, który strzelił sześć goli, tyle samo co powracający do dobrej formy Paweł Sobczak. Nieco gorzej spisał się Jeleń rok później, bowiem na swoim koncie zanotował siedem skalpów, ale za to poprowadził kolegów do historycznego triumfu w Pucharze Polski. Na mecie sezonu 2005/06 naszym drugim strzelcem okazał się Serb ze słoweńskim paszportem Sead Zilić.

 


Obydwaj najlepsi strzelcy Wisły z 2006 roku po zakończeniu rozgrywek opuścili klub. Jeleń został sprzedany do francuskiego Auxerre, Zilić nie mógł znaleźć wspólnego języka z trenerem Josefem Csaplarem. Odejście napastników miało brzemienne skutki, bowiem sezon 2006/07 okazał się dla Wisły ostatnim aż do tego roku w ekstraklasie. I trudno się dziwić skoro w całych rozgrywkach Nafciarze w trzydziestu meczach zdobyli zaledwie dwadzieścia goli. Zabrakło prawdziwego strzelca, a najskuteczniejszymi zawodnikami okazali się Czesi Tomaś DośekTomaś Michalek i … środkowy obrońca Paweł Magdoń. Wszyscy zdobyli po trzy gole.

 


Powyższe zestawienie daje jednoznacznie odpowiedź kto był najlepszym strzelcem Wisełki w ekstraklasie. Za Ireneuszem Jeleniem przemawiają nie tylko liczby, ale również ogromny wpływ na grę zespołu. Ogółem, w niebiesko-biało-niebieskich barwach na najwyższym szczeblu gracz z nr 9 zdobył 45 bramek, czyli nieco ponad jedenaście na sezon. Drugie miejsce pod względem łącznej ilości goli dla Wisły zajmuje wychowanek, który w poszczególnych sezonach trafiał rzadko, ale razem zebrał bramek 21. Tyle razy bramkarzy przeciwnika pokonał jako Wiślak Vahan Gevorgyan. Jedną bramkę mniej strzelił Mariusz Nosal.

 


Na prawdziwego kilera w polu karnym rywala cały czas czekamy. Pragniemy przy Łukasiewicza zobaczyć nie tylko króla strzelców polskiej ligi, ale także gracza, który dołączy do klubu 100 goli w elicie. Takich osiągnięć życzymy wszystkim naszym piłkarzom, ich trenerem i kibicom.