
fot. mksswit.pl
21-letni wychowanek Wisły Płock na początku sezonu trafił, na zasadzie wypożyczenia, do III-ligowego Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Jesienią wystąpił w szesnastu meczach, w których strzelił jedną bramkę. Rozgrywek Lotto Ekstraklasy nie śledzi na bieżąco, ale kiedy tylko może, dopinguje Wisłę z trybun. Jak pomocnik radzi sobie w nowym otoczeniu? Zapraszamy do lektury naszego wywiadu.
Co słychać o Dawida Jabłońskiego?
Dawid Jabłoński: Wszystko w porządku! Miałem teraz okazję na lekki wypoczynek podczas Świąt Bożego Narodzenia. Wznowiliśmy już jednak treningi w Nowym Dworze. Ładujemy baterie i przygotowujemy się do kolejnych meczów już na wiosnę.
Nadal występujesz w roli skrzydłowego?
We wszystkich spotkaniach generalnie wystąpiłem na prawej pomocy, czyli bez zmian. Czasami trener wystawiał mnie na lewej stronie, jednak to akurat były sytuacje sporadyczne. Wiadomo, że decyzja zawsze leży po stronie trenera i będę grał tam, gdzie potrzeba.

Jak oceniasz III ligę po reorganizacji rozgrywek?
Generalnie ciężko mi coś na ten temat powiedzieć i próbować to ocenić. Powód jest prosty - nie grałem w tej lidze przed reorganizacją. Myślę jednak, że poziom jest wyrównany. Większość zespołów prezentuje podobny potencjał, a wiadomo, że ostatecznie wychodzi to z z korzyścią dla wszystkich. Każdy może wygrać z każdym - to zwiększa rywalizację, ale i atrakcyjność tej ligi.
W waszej grupie grają też utytuowane kluby jak ŁKS czy Widzew Łódź. W meczach z takimi zespołami jest jakiś dodatkowy dreszczyk?
Na pewno. W spotkaniach z takimi drużynami człowiek wychodzi podwójnie zmobilizowany. Tym bardziej, że na stadionach w Łodzi potrafi przyjść naprawdę mnóstwo kibiców. To uznane marki i te mecze mają dodatkowy ciężar.
Można powiedzieć, że Świt stał się małym zagłębiem Naficarzy - jest was tam aż czterech. Trzymacie się razem? Jak to wpływa na grę drużyny?
Tak, utrzymujemy kontakty także poza boiskiem. Na murawie również dobrze się rozumiemy, bo mieliśmy już okazje grać ze sobą we wcześniejszych latach naszej przygody z piłką w Wiśle. Wydaje mi się, że dosyć dobrze wypadliśmy w rundzie jesinnej. Nie mówię tylko o naszej czwórce, ale całej drużynie. Mam nadzieję, że w tej rundzie będzie jeszcze lepiej.
W szesnastu meczach strzeliłeś jedną bramkę. Czy zadowala cię taki bilans?
Jedna bramka to o wiele za malo - mam na koncie jeszcze parę asyst, ale ten wynik i tak mnie nie zadowala. W kilku meczach miałem dogodne sytuacje, które powinienem zamienić na gole. Niestety, skuteczność zawodziła i jesienny dorobek zamknął się na jednym trafieniu.
Jaki masz cel sportowy na ten sezon?
Na pewno chcę poprawić swoje statystyki - strzelić więcej bramek i zaliczyć kilka asyst. Przede wszystkim chciałbym ustabilizować formę i za pół roku sezon zacząć gdzies wyżej. Kto wie, może ze Świtem, choć nie będzie to łatwe. Wystarczy spojrzeć na tabelę żeby wiedzieć kto jest faworytem do awansu.
Śledzisz rozgrywki Ekstraklasy? Bywasz na stadionie w Płocku?
Przyznam szczerze, że niezbyt. Czasami obejrzę skróty i rzucę okiem na tabelę. Na mecze Wisły staram się chodzić regularnie. Jak tylko jestem w Płocku w czasie meczu, to przychodzę i dopinguję. Nie może być inaczej!
