
- Do Płocka wróciłem bardzo wypoczęty. To moje pierwsze święta z żoną. Spędziliśmy je w gronie rodzinnym, co jest dla nas bardzo ważne. Bardzo rzadko jeździmy do domu, dlatego ten czas jest tak cenny - mówił Kamil Sylwestrzak.
Grając w Koronie Kamil przyzwyczaił się do Ekstraklasowej przerwy zimowej, która jest niemal o połowę krótsza od pierwszoligowej - Myślę, że o wiele lepiej jest szybciej zacząć grać i pewnie większość chłopaków stwierdzi podobnie. Czuję głód piłki, tym bardziej, że dużo meczów na początku sezonu mnie ominęło. Mi osobiście przerwa nie była potrzebna, ale musimy też z tego korzystać. Z czystymi głowami przystępujemy do przygotowań - ocenił.
Przed piłkarzami kilka dni ciężkich treningów siłowych. - Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że jest to potrzebne i później zaprocentuje w lidze. Chcemy grać i cieszy nas wszystko, co jest z piłką związane. Bieganie być może nie wszystkim przypada do gustu, ale jesteśmy profesjonalistami - uśmiechał się defensor.
- Ciężko mi się wypowiedzieć na temat naszych sparingpartnerów. To specyficzne mecze, traktowane raczej jako trening. Są rozgrywane inaczej, mamy konkretne założenia. Zobaczymy - mówił o przeciwnikach Nafciarzy na Cyprze.
W przygotowaniach w Płocku podopieczni Marcina Kaczmarka mogą liczyć na boisko pod balonem. - To kapitalna sprawa. Przyznam, że pierwszy raz w życiu mam okazję w pełni przygotowywać się w taki sposób. To bardzo dobrze, że ma własnych obiektach mamy płytę pod balonem. Biega się lepiej, temperatura też nie doskwiera. Na adaptację też mamy kilka treningów na świeżym powietrzu, więc jest to urozmaicone. Wszystkiego po trochu - zobrazował Sylwestrzak.
- Moim celem jest wygrana ze Śląskiem. Kolejne będziemy stawiać po tym spotkaniu. Nie ma co za bardzo wybiegać w przyszłość - zakończył zapytany o cel na rundę wiosenną.