
Podopieczni Marcina Kaczmarka od poniedziałku są w Płocku i przygotowują się wiosennej serii gier. O urlopie i trudach zimowego okresu przygotowawczego rozmawialiśmy z Sewerynem Kiełpinem.
Urlop spędzałeś w dalekiej Tajlandii. Przeżyłeś szok termiczny po opuszczeniu samolotu?
Seweryn Kiełpin: O tak, różnica wynosi 50 stopni celsjusza. Tam notorycznie 30, a tutaj i -20 stopni, masakra (śmiech). Odbija się na mnie jeszcze różnica czasowa. Pierwszego dnia po powrocie organizm jest jeszcze trochę nieswój. Trzeba jednak szybko wracać na swoje tryby, bo zaczynają się ostre treningi.
Baterie naładowane? W lidze czeka nas jeszcze 17 spotkań.
Nawet bardzo. To były moje najlepsze wakacje w życiu. Jestem bardzo zadowolony i w dobrym nastroju wróciłem do Polski.
Czujesz głód piłki?
Tak. Od meczu z Jagiellonią nie miałem z piłką za dużo wspólnego. Raz tylko grałem towarzysko na hali, a poza tym wypełniałem zalecenia trenera - bieganie i siłownia. Football to uzależnienie i ciąg do grania jest ogromny.
Przed wami dwa obozy przygotowawcze. Będzie ciężko?
Na pewno, ale czuję chęć treningu. Czasami trzeba odpocząć tydzień lub dwa, ale jeśli trenuje się całe życie to jest to uzależnienie. Okres przygotowawczy jest znacznie krótszy niż przed rokiem, bo już za miesiąc rusza liga. Świetnie, bo my chcemy już grać.
Czy treningi w niskich temperaturach to jakiś negatywny bodziec? Pamiętajmy, że połowie lutego pogoda może być podobna.
Nie ma się co oszukiwać, że przyjemniej trenuje się przy + a nie - 15. Warunki są bardziej sprzyjające, gdy nie ma śniegu, ale zawsze trzeba sobie dawać radę. Jak wspomniałeś - nie wiemy jaka aura będzie w Płocku 12 lutego. Musimy łapać doświadczenie w każdej pogodzie. Mamy duże udogodnienie w postaci boiska pod balonem, które będzie nam służyło podczas treningów na miejscu. W Cetniewie też są świetne warunki - trzeba to po prostu przemęczyć. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to zaprocentuje. Potem polecimy już na Cypr grać w piłkę.

Często powtarza się, że piłkarze nie przepadają za treningami bez piłek, ale w Wiśle przygotowanie fizyczne zawsze było dobrym poziomie.
Zgadza się, u nas nie było z tym nigdy problemu. Wiosną zawsze wyglądaliśmy jeszcze lepiej, bo zimą dobrze się pracowało. Jesteśmy profesjonalistami i nikt nie będzie narzekał. Trzeba zrobić swoje i już.
Stawiasz sobie jakiś cel na rundę wiosenną?
Za wcześnie na to. Na razie musimy skupić się na okresach przygotowawczych i dobrze wykonać robotę. Wtedy możemy być spokojni.
Jak podchodzisz do sparingów?
Chodzi bardziej o to, żebyśmy w końcu mogli kopnąć piłkę. Po 8 dniach ciężkiej pracy w Cetniewie to będzie urozmaicenie. Sparingpartnerzy na Cyprze są bardzo fajni. Będzie można sprawdzić się na tle ekstraklasowych zespołów z innych krajów, ale wynik jest sprawą drugorzędną. Oczywiście, jak zawsze powtarza trener: warto wygrywać. Tak się buduje mentalność zwycięzcy.