Aktualności » Giorgi Merebashvili: Mogę bez wahania nazwać Płock moim domem
1-02-2017r.

Pomocnik Wisły Płock Giorgi Merebashvili o obozie na Cyprze, zmęczeniu dotychczasowymi treningami, sparingach, grze w drużynie narodowej i popularności w Gruzji. Zapraszamy do lektury.

 

Jak czujesz się na obozie na Cyprze?


Giorgi: To mój pierwszy tego typu obóz, od kiedy pracuję w Wiśle Płock. Wcześniej byliśmy w Cetniewie, gdzie skupialiśmy się głównie na treningu kondycyjnym, bez piłek. Na Cyprze trenujemy już normalnie z piłkami. W tym momencie nie jesteśmy może jeszcze w najlepszej formie, ale to normalne w tym okresie przygotowań. Same warunki na obozie są bardzo dobre – tyczy się to zarówno hotelu, jak i zaplecza sportowego. Możemy skupić się tylko na grze w piłkę.



Odczuwasz zmęczenie dotychczasowymi treningami?


Może trochę tak, nie mogę powiedzieć, że czuję się perfekcyjnie. Ale o to też w tym chodzi. Powoli będziemy czuć się lepiej i łapać świeżość. Pięć dni temu rozpoczęliśmy treningi z piłkami, mamy też za sobą dwa mecze sparingowe. Skupiamy się teraz głównie na zajęciach z futbolówkami i typowej taktyce. A będzie tego jeszcze więcej. Będziemy gotowi na mecz ze Śląskiem. To spotkanie jest dla nas najważniejsze.

 



Mamy za sobą dwa sparingi z Beroe Stara Zagora oraz FK Teplice. Jakie wnioski po tych meczach?


Można powiedzieć, że fizycznie i motorycznie jesteśmy już dobrze przygotowani. Musimy jeszcze trochę popracować z piłką – podaniami, grą kombinacyjną. Jest jeszcze na to trochę czasu. Myślę, że ostatni sparing będzie już lepszy w naszym wykonaniu. Ale tak jak mówiłem – najważniejszy jest wynik meczu ze Śląskiem.



Najpierw obóz w Cetniewie, teraz na Cyprze. Sporo czasu nie widzieliście się już z rodzinami.


Tak, bardzo tęsknię za Płockiem. Mój dom jest teraz tam i nie mogę doczekać się spotkania z najbliższymi. Czuję się komfortowo w waszym mieście, stąd bez wahania mogę nazwać Płock moim domem. Oczywiście nie mogę się też doczekać wznowienia rozgrywek ekstraklasy i pierwszego meczu.



Masz na swoim koncie osiemnaście występów w drużynie narodowej. Liczysz na ponowne powołanie?


Marzeniem każdego zawodnika jest gra w reprezentacji swojego kraju. Jestem trochę zły, że ostatnio nie dostałem szansy. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy zasłużyłem obecnie na założenie koszulki drużyny narodowej, odpowiedziałbym, że tak. Przynajmniej, żeby otrzymać szansę w meczu towarzyskim. Obecnie trenerem reprezentacji jest Słowak Vladimir Weiss. Nie mam pojęcia, może jeszcze po prostu o mnie nie słyszał. 

Wiadomo, że w drużynie gra wielu dobrych zawodników i to spora rywalizacja. Dotychczas w reprezentacji byłem sprawdzany na wielu pozycjach, oprócz mojej nominalnej, czyli środkowej pomocy. Oczywiście tam, gdzie wystawiłby mnie szkoleniowiec, tam bym zagrał. To w końcu drużyna narodowa. Mam nadzieję, że dostanę szansę.



W internecie czy na Facebooku masz wiele kibicowkich stron. Jesteś popularny w Gruzji?


Myślę, że ludzie, którzy interesują się piłką nożną, znają moje nazwisko. Oczywiście zawsze jest tak, że jest grupa, która cię nie lubi, albo się z ciebie śmieje. Ale najważniejsze, że większość ceni twoje umiejętności. To miłe, że ludzie w Gruzji mi kibicują. To samo tyczy się Polskich kibiców. Nie chcę określać ich mianem moich fanów. To po prostu moi przyjaciele. Staram się mieć z nimi dobry kontakt. Z wieloma znam się na stopie przyjacielskiej. Kiedy masz gorsze dni, moment słabszej formy, tacy ludzie wpływają na ciebie bardzo pozytywnie.

Zawsze, kiedy ktoś pyta o to w wywiadzie staram się dziękować kibicom, którzy są ze mną. Teraz mogę powiedzieć to samo – dziękuję tym w Gruzji, dziękuję tym w Polsce. To dla mnie bardzo ważne. Bez was piłka nożna nie miałaby sensu.