
W 22. Kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock przegrała 2:4 Koroną Kielce. Oto fragmenty kilku pomeczowych publikacji z prasy oraz portali internetowych.
Portal Płock
W 24. minucie golkiper zmuszony był już wyjmować piłkę z siatki. Dobre podanie Kiełba wykorzystał Micanski, który w łatwy sposób minął defensywę płocczan i pewnym strzałem umieścił futbolówkę w bramce. Niecałe dziesięć minut później gospodarze podwyższyli prowadzenie. Podczas dośrodkowaniu z rzutu rożnego Patryk Stępiński nieprzepisowo zatrzymywał Micanskiego, a sędzia Musiał wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Jacek Kiełb. Od tego momentu gra Wisły nieco się ożywiła, czego efektem był gol kontaktowy Giorgi Merebashviliego na chwilę przed przerwą.
***
Gazeta Wyborcza/Płock
Wisła Płock rozbita w Kielcach
Nadzieję na korzystny rezultat dał Giorgi Merebaszwili, który na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy, zdobył gola kontaktowego. To było jego piąte trafienie w tym sezonie. Wydawało się, że to pobudzi nafciarzy, że po przerwie zagrają o wiele lepiej. Ale pięć minut po wznowieniu gry to kielczanie podwyższyli. Mocnym strzałem z kilkunastu metrów Nabil Aankour zmusił bramkarza Wisły do interwencji. Seweryn Kiełpin wyciągnął się jak struna, odbił piłkę lecącą w światło bramki, ale futbolówka odbiła się jeszcze od słupka, do której najszybciej dopadł Miguel Palanca.
***
Gazeta Wyborcza/Kielce
Nowy snajper Korony: Gdy będziemy tak grać, będę zdobywał kolejne gole
Spore problemy w sobotnim pojedynku zawodnikom obu ekip stwarzała murawa. Dużo lepiej oswoili się z nią gospodarze. - Lubimy grać piłką, ale w tej sytuacji musieliśmy przedostawać się pod bramkę Wisły trochę prostszymi metodami - przyznał trener Maciej Bartoszek. A jego vis a vis zauważył, że o końcowym rezultacie i przebiegu spotkania zadecydowały także cechy wolicjonalne. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że Korona na własnym boisku jest zespołem szalenie zdeterminowanym, agresywnym i walczącym. Nie do końca potrafiliśmy odpowiedzieć jej tym samym - ocenił Marcin Kaczmarek.
***
Piłka Nożna
Korona postawiła tamę na Wiśle
Boisko, którego mógłby się powstydzić klub z trzeciej ligi i świecące pustkami trybuny. Anturaż starcia Korony z Wisłą nie nastrajał zbyt optymistycznie, jednak obie drużyny miały o co walczyć i dlatego kibice, którzy zdecydowali się jednak przyjść na stadion, mogli oglądać całkiem niezłe zawody, a co najważniejsze grad goli.
***
PetroNews
Chęć zwycięstwa kieleckiej drużyny widać było już od pierwszych minut spotkania. Już w 2. minucie zaatakowali bramkę Seweryna Kiełpina, lecz ten bez problemów obronił strzał Iliana Micanskiego. Do 24. minuty meczu gra wydawała się wyrównana, jednak Korona wyszła w końcu na prowadzenie po strzale Micanskiego, a chwilę później prowadziła 2:0, gdy rzut karny celnie wykonał Jacek Kiełb.
Tuż przed końcem pierwszej połowy Wisła zrewanżowała się jedną bramką – Mereba wykonał celny strzał w akcji sam na sam z Peskoviciem.
***
Rzeczpospolita
Ekstraklasa piłkarska Korona - Wisła Płock 4:2
W 24. minucie aktywniejsi gospodarze po składnej akcji objęli prowadzenie. Po świetnym podaniu Jacka Kiełba, Ilijan Micanski wymanewrował obrońców Wisły, minął bramkarza gości i skierował piłkę do pustej bramki. Zespół Marcina Kaczmarka ruszył do bardziej zdecydowanych ataków, ale to Korona stwarzała groźniejsze sytuacje. Po pół godzinie gry na bramkę zespołu z Mazowsza strzelał Kiełb, ale jego strzał pewnie wyłapał Kiełpin.
Trzy minuty później Korona prowadziła już 2:0. W polu karnym Wisły Patryk Stępiński faulował Micanskiego, a rzut karny pewnie na bramkę zamienił Kiełb. Nie mający już nic do stracenia wiślacy ruszyli ponownie do przodu, ale dość długo nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie kieleckiej defensywy.
Jednak na dwie minuty przed przerwą goście zdobyli kontaktową bramkę. Gruzin Merebaszwili wykorzystał sytuację sam na sam z Peskovicem i pewnie skierował piłkę do siatki. Po 45 minutach Korona prowadziła z Wisłą Płock 2:1.
***
Przegląd sportowy
Grad goli w Kielcach. Wisła Płock przegrywa z Koroną
Na 17 minut przed zakończeniem spotkania Kiełpin uchronił swój zespół przed utratą piątej bramki, broniąc uderzenie Micanskiego. Minutę później w opałach znaleźli się gospodarze, ale strzał wprowadzonego w drugiej połowie Przemysława Szymińskiego był minimalnie niecelny. Gościom nie można było odmówić ambicji. Za wszelką cenę starali się zmienić niekorzystny wynik, co udało się im już w doliczonym czasie gry. Wynik spotkania na 4:2 ustalił rezerwowy zawodnik gości Jose Kante.