
Kolejna porażka Piasta Gliwice, pełen emocji hit w Poznaniu, czy pewna wygrana Jagiellonii Białystok. W miniony weekend LOTTO Ekstraklasy znów było ciekawie. Zapraszamy do lektury naszego podsumowania.
Korona Kielce - Górnik Łęczna 2:1
(piątek, 3 marca, godz. 18:00)
Faworytem wydawała się być Korona, choć boisko w Kielcach na pewno nie pomaga żadnej z grających tam drużyn. Ku zaskoczeniu obserwatorów Górnik przejął jednak szybko inicjatywę i udokumentował to bramką na początku drugiej połowy. Goście zamiast podwyższyć prowadzenie, nieodpowiedzialnie wypuścili trzy punkty. Sprawy w swoje ręce wziął niezawodny ostatnio Jacek Kiełb i najpierw zdobył bramkę z gry, a w doliczonym czasie gry pewnie wykorzystał jedenastkę po faulu na Micanskim.
***
Zagłębie Lubin - Legia Warszawa 1:3
(piątek, 3 marca, godz. 20:30)
Piątek kończył bardzo ciekawie zapowiadający się pojedynek Zagłębia z Legią, która ostatnio straciła kilka punktów. Jeszcze w pierwszej połowie udało jej się wyjść na prowadzenie za sprawą gola Thibault Moulin. Na początku drugiej połowy niefrasobliwość Hlouska wykorzystał jednak Arkadiusz Woźniak i doprowadził do remisu. Pod koniec meczu Wojskowi wyprowadzili ostatecznie dwa decydujące ciosy - piłkę w siatce umieścili kolejno były zawodnik Zagłębia Maciej Dąbrowski oraz Sebastian Szymański.
***
Cracovia Kraków - Arka Gdynia 1:1
(sobota, 4 marca, godz. 15:30)
Również to spotkanie mogło być interesujące, bowiem obie drużyny na pewno do końca będą walczyć o miejsce w czołowej 'ósemce'. Na początku meczu prawidłową bramkę zdobył dla gospodarzy Marcin Budziński, ale sędzia nie dostrzegł, że piłka przekroczyła linię bramkową. Na domiar złego los spłatał krakowianom figla, bo jeszcze przed przerwą na prowadzenie wyszli goście. Sytuację sam na sam z Sandomierskim wykorzystał Przemysław Trytko. W drugiej połowie Pasy wzięły się w garść i doprowadziły dzięki Jaroslavowi Mihalikowi do remisu. Coś nam mówi, iż podział punktów nie zadowolił jednak żadnej ze stron.
***
Brul-Bet Termalica Nieciecza - Ruch Chorzów 0:0
(sobota, 4 marca, godz. 18:00)
Ani jednej bramki nie ujrzeli kibice w Niecieczy, gdzie miejscowa Termalica podejmowała Ruch Chorzów. W drugiej połowie goście domagali się karnego po zagraniu ręką Artema Putivceva, lecz sędzia pozostał niewzruszony. Jakby tego było mało, jedenastka została później podyktowana - z tym, że przeciwko Ruchowi. Obronną ręką wyszedł jednak bramkarz chorzowian Libor Hrdlicka i odbił strzał Wojciecha Kędziory.
***
Piast Gliwice - Wisła Kraków 1:2
(sobota, 4 marca, godz. 20:30)
Fatalną passę porażek kontynuuje z kolei Piast Gliwice. Wicemistrz Polski uległ tym razem na własnym terenie Wiśle Kraków. W pierwszej połowie nie działo się zbyt wiele i żadna za stron nie miała za bardzo pomysłu na zaatakowanie swojego rywala. Dopiero po przerwie błąd Koruna wykorzystał Zdenek Ondrasek i wyprowadził Białą Gwiazdę na prowadzenie. Na dziesięć minut przed końcem promyk nadziei wlał w serca gliwiczan Gerard Badia. Wisła ostatecznie się nie poddała i dzięki swojej determinacji wydarła w ostatnich minutach zwycięstwo za sprawą strzału Petara Brleka.
***
Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 4:1
(niedziela, 5 marca godz. 15:30)
Jagiellonia, jeśli dalej chce marzyć o mistrzostwie Polski, musiała to spotkanie wygrać. Mecz jednak rozpoczął się dla niej fatalnie, bowiem po kwadransie na prowadzenie wysunął gości Robert Pich. Słowak mógł niedługo potem zdobyć drugą bramkę, ale jego strzał wylądował tylko na słupku bramki Kelemena. Z czasem podopieczni trenera Michała Probierza otrząsnęli się po nieciekawym początku i jeszcze przed przerwą udało im się zdobyć dwa gole. Najpierw sprytnym strzałem popisał się Przemysław Frankowski, a chwilę potem trzynastą już bramkę w sezonie zdobył Konstantin Vassiljev. Po przerwie wynik podwyższył z kolei rzadko strzelający przecież bramki były Nafciarz - Jacek Góralski. Na sam koniec spotkania Śląskowi na pewno nie pomogła czerwona kartka Mariusza Pawełka, po której dublet skompletował Frankowski.
***
Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:0
(niedziela, 5 marca, godz. 18:00)
Na to spotkanie czekała cała piłkarska Polska. W Poznaniu mierzyły się w końcu dwa zespoły, które pewnie do ostatnich kolejek będą się liczyć w walce o mistrzostwo Polski. Pierwsza połowa niektórych oglądających nieco rozczarowała, ale druga odsłona dostarczyła już odpowiednią dozę emocji. Choć Lech oddawał generalnie więcej strzałów, to z gry więcej wydawała się mieć Lechia. Na dwadzieścia minut przed końcem Kolejorz przeprowadził jednak fantastyczną akcję i po kapitalnym odegraniu Robaka gola zdobył wiosenny motor napędowy gospodarzy - Radosław Majewski. Po bramce zrobiło się bardzo gorąco. Piłkarzom zaczęły puszczać nerwy, aż w końcu Lechia w ciągu dwóch minut ujrzała dwie czerwone kartki - najpierw do szatni zszedł Grzegorz Kuświk, a następnie Sławomir Peszko. Na boisku zawiązała się niemała awantura, w skutek której ukarani zostali również rezerwowi zawodnicy - w tym Vanja Milinković-Savić.
***
Pogoń Szczecin - Wisła Płock 1:1
(poniedziałek, 6 marca, godz. 18:00)
Daleką drogę musieli pokonać Nafciarze w 24. kolejce Lotto Ekstraklasy. W poniedziałek zmierzyli się w Szczecinie z Pogonią, która walczy o odbudowanie zaufania wśród swoich kibiców po ostatnich wynikach. Pierwsza połowa nie była jednak porywającym widowiskiem. Chwilę przed przerwą przyjezdnych na prowadzenie wyprowadził Przemysław Szymiński. To podziałało na Portowców mobilizująco. Podopieczni trenera Moskala w drugiej połowie rzucili się na Wisłę. Ta skapitulowała dopiero po 70 minutach gry, kiedy Seweryna Kiełpina pokonał Jarosław Fojut. Okazało się, że był to gol na wagę podziału punktów.
***
Po 24. kolejkach liderem wciąż jest Lechia Gdańsk, która z 46 punktami minimalnie wyprzedza cały pościgowy peleton, który tworzą Jagiellonia Białystok, Lech Poznań oraz Legia Warszawa. Wisła Płock zajmuje 11. lokatę i do pierwszej 'ósemki' traci 3 oczka. Tabelę zamyka Górnik Łęczna z 21 punktami. Na miejscu spadkowym znajduje się także Piast Gliwice.