
Już w piątek 31 marca o godzinie 18:00 wystartuje 27. kolejka Lotto Ekstraklasy. Wisła Płock na Stadionie im. Kazimierza Górskiego zmierzy się z Cracovią dopiero w sobotę. Jako szlagier weekendu można uznać piątkowe starcie Wisły Kraków z Lechem Poznań.
Śląsk Wrocław – Korona Kielce
(piątek 31.03.2017, godz. 18:00)
Pierwszym spotkaniem inaugurującym 27. kolejkę LOTTO Ekstraklasy będzie mecz Śląska Wrocław, który na własnym boisku podejmie Koronę Kielce. Kielczanie plasują się obecnie na ósmym miejscu tabeli i nie ulega wątpliwości, że zrobią wszystko, by w czołowej ósemce pozostać. Należy jednak pamiętać, że podopiecznym Macieja Bartoszka wyjątkowo słabo idzie w meczach wyjazdowych. Śląsk z kolei ma problem z puntowaniem na własnym obiekcie.
***
Wisła Kraków – Lech Poznań
(piątek 31.03.2017, godz. 20:30)
Drugim piątkowym spotkaniem będzie hit kolejki, w którym Lech Poznań zmierzy się w Krakowie z Wisłą. Faworytem tego spotkania będzie z pewnością drużyna gości, która na murawę przy Reymonta wyjdzie z dziewięciopunktową przewagą. Jeśli Kolejorz zdobędzie pełną pulę punktów zostanie liderem tabeli. Krakowianie walczą jednak o pozostanie w grupie mistrzowskiej. Czy uda się im zatrzymać rozpędzoną, poznańską lokomotywę?
***
Arka Gdynia – Górnik Łęczna
(sobota 1.04.2017, godz. 15:30)
Sobotnie granie rozpoczniemy w Gdyni, gdzie miejscowa Arka podejmie ostatniego w tabeli Górnika Łęczna. Faworytem będą gospodarze, którzy wciąż mają szanse na zakwalifikowanie się do czołowej ósemki. Podopieczni trenera Smudy w ostatnich spotkaniach grają już jednak zdecydowanie lepiej, a narzekać mogą tylko na brak szczęścia i skuteczności.
***
Wisła Płock – Cracovia Kraków
(sobota 1.04.2017, godz. 18:00)
W przedostatnim, sobotnim meczu Wisła Płock podejmować będzie przy Łukasiewicza 34 Cracovię. Drużyna trenera Jacka Zielińskiego znajduje się obecnie na przedostatnim miejscu tabeli, co z pewnością nie zadowala krakowskich kibiców. Wisła wciąż ma zamiar znaleźć się w grupie mistrzowskiej, a warunkiem koniecznym do osiągnięcia tego celu są trzy punkty w sobotnim spotkaniu. W październiku górą były Pasy. Jak będzie tym razem? Szczerzej o spotkaniu przeczytacie tutaj.
***
Legia Warszawa – Pogoń Szczecin
(sobota 1.04.2017, godz. 20:30)
Ekstraklasową sobotę zakończymy w Warszawie, gdzie Legia zmierzy się z Pogonią Szczecin. Po 26. kolejkach stołecznej drużynie udało się awansować na drugą lokatę tabeli z dorobkiem 48 punktów. Szczecinianie od trzech kolejek remisują. Co więcej, ostatnie zwycięstwo Pogoń zaliczyła w 21. kolejce w meczu z Piastem Gliwice.
***
Jagiellonia Białystok – Bruk-Bet Termalica Nieciecza
(niedziela 2.04.2017, godz. 15:30)
Ciekawie zapowiada się pierwsze niedzielne starcie pomiędzy aktualnym liderem tabeli Jagiellonią Białystok, a Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Jaga chcąc myśleć o tytule nie może teraz pozwolić sobie na potknięcie. Przed własną publicznością będzie oczywiście zdecydowanym faworytem. Goście z Niecieczy po zmienie na stanowisku szkoleniowca są wielką niewiadomą. Czy nowy szkoleniowiec wpłynie odpowiednio na szatnię i będzie potrafił zmobilizować drużynę do starcia z tak ciężkim przeciwnikiem?
***
Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin
(niedziela 2.04.2017, godz. 18:00)
Weekend zakończymy spotkaniem w Gdańsku. Lechia po trzech porażkach z rzędu spadła na czwarte miejsce w tabeli. Nie oznacza to jednak, że odpuszcza walkę o mistrzowski pas. Spadek formy notuje też Zagłębie, które w przypadku porażki może mocno skąmplikować sobie sytuację w tabeli. Ostatnie spotkanie tych drużyn w rundzie jesiennej zakończyło się zwycięstwem Lechii 2:1, na stadionie w Lublinie. Czy Miedziowych stać na rewanż?
***
Ruch Chorzów – Piast Gliwice
(poniedziałek 3.04.2017, godz. 18:00)
Na koniec 27. kolejki Lotto Ekstraklasy będziemy świadkami derbów Górnego Śląska. Ruch Chorzów zmierzy się na własnym stadionie z Piastem Gliwice. Goście znajdują się obecnie na czternastym miejscu w ligowej stawce, jednak zmiana szkoleniowca podziała na ich szatnię bardzo korzystnie. Znakomitą formę złapał też Ruch, który nie przegrał już od pięciu spotkań. Paradoksalnie, nawet z punktami ujemnymi, chorzowianie mają jeszcze szanse nawet na zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej.